| Gesty a wiarygodność |
| Komunikacja społeczna |
| Sylwester Orzechowski |
| wtorek, 04 kwietnia 2006 02:00 |
|
Strona 1 z 6 Komunikacja niejęzykowa (niewerbalna) jest integralną częścią każdej interakcji społecznej. Komunikaty pozasłowne przenoszące informacje zwłaszcza o emocjach i postawach są w dużej mierze nieuświadamiane. Skłania to wielu badaczy do podejmowania prób poznania i zrozumienia prawidłowości występujących podczas tego rodzaju komunikowania się. Jednym z obszarów badań nad niejęzykowym komunikowaniem się jest gestykulacja. Niektóre dane wskazują na istotne znaczenie częstości wykonywanych przez nadawcę gestów dla ustosunkowania odbiorcy. Głównym problemem badawczym w opisanym w niniejszej publikacji eksperymencie było ustalenie związku pomiędzy częstością gestykulacji a wiarygodnością. W badaniu wykorzystano dwa fragmenty programu telewizyjnego, które obejrzało 50 osób oceniających. W programach występowały dwie osoby, które gestykulowały z różnym nasileniem. Zadaniem oceniających było wytypowanie osoby bardziej wiarygodnej. Do oceny zależności istotności różnic w ocenach poszczególnych osób posłużono się statystyką chi - kwadrat. Test wykazał istotny związek pomiędzy typowaniem osoby bardziej wiarygodnej a ilością wykonywanych gestów. Uzyskane wyniki zachęcają do podejmowania dalszych, bardziej szczegółowych badań w tym kierunku. WprowadzenieProblematyką wiarygodności nadawcy w procesie komunikacji społecznej zajmowano się głównie w badaniach nad zmianą postaw. Fakt ten jest zrozumiały, ponieważ wiarygodność źródła informacji odgrywa istotną rolę właśnie podczas wywierania wpływu na postawy. Oczywiście wiarygodność powinna cechować nadawcę także podczas informowania w innych celach, np. opisowych, definiujących czy dowodowych (Wiszniewski, 1994). W 1953 roku Hovland, Janis i Kelley opracowali specjalny program badań (Communication and Attitude Change Program). Badania obejmowały wpływ różnych cech nadawcy, komunikatu oraz odbiorców na skuteczność zmiany postaw (za Zimbardo, 1988). W wyniku przeprowadzonych eksperymentów określono pożądane charakterystyki wszystkich trzech elementów triady komunikacyjnej (nadawca, przekaz, odbiorca) w aspekcie ich wpływu na zmienną zależną, jaką była zmiana postawy. Wyniki tych badań są szeroko znane, ich omówienie można znaleźć w wielu publikacjach (zob. np. Aronson 1995; Aronson, Wilson, Akert, 1997; Podgórecki, 1974; Zimbardo, 1988; Mika, 1981). W omawianych badaniach wiarygodny nadawca rozumiany był, jako ten, "(...)który jest eksperten, osobą kompetentną, znawcą tej dziedziny, której dotyczy przekaz" (Mika, 1981, s.194). Badacze koncentrowali się na takich atrybutach wiarygodności, jak tytuł naukowy i pozycja społeczna nadawcy, na umiejętności szybkiego i pewnego przekazywania informacji; zdolności przekazywania oraz języku jakim się posługuje (potoczny vs fachowy).Wykazano, że wszystkie wymienione wyżej zmienne magą wpływać na ogólne wrażenie dotyczące wiarygodności. Chociaż nie sposób kwestionować znaczenia wymienionych zmiennych, z pewnością jednak nie jest to lista kompletna. Newcomb, Turner i Converse (1970) mówią o czynnikach "ubocznych" wpływających na wiarygodność. Gdy autor komunikatu jest mało znany lub w ogóle nie jest znany odbiorcom wtedy dla oszacowania jego wiarygodności mogą oni wykorzystywać informacje nie związane merytorycznie z treścią wypowiedzi. Taką informację uboczną może być według omawianych autorów np. stopień zaangażowania w przekazywaną informację. Wiele wskazuje na to, że innymi użytecznymi dla oszacowania wiarygodności informacjami mogą być też komunikaty niejęzykowe, jakie podczas mówienia emituje nadawca. |
















Komentarze
Jurku, przecież właśnie o wpływ gestykulacji na postrzeganie wiarygodności mówcy chodziło. Zupełnie nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Cytuję Jurek:
To zaś oznacza, iż Jurkowi mogło chodzić o wpływ zmiennych innych niż gestykulacja, które wpływać mogły na wiarygodność ocenianych osób, np. mimika, aparycja itp. Wówczas uzupełnienie modelu eksperymentalne go o grupy badane "odwrotnie" (czyli bardziej gestykulujący A, a potem bardziej gestykulujący B) ma jak najbardziej sens i osobiście zgadzam się z taką opinią. Pytanie tylko, czy właśnie nie dokonałem nadinterpretacj i Twoich słów Jurku.
Widać, że mieliście podobne zastrzeżenia, bo w gruncie rzeczy Hypnos też zwraca uwagę na zmienne zakłócające. Tyle, że ukonkretnił je do jednej, tj. wpływu dźwięku (modulacji, tonu głosu itp). Z tą uwagą również trudno się nie zgodzić. Mam nadzieję, że uda się nam nakłonić autora do wypowidzi i obrony swojego modelu.
W badaniu nagrano romowę dwóch osób A i B. A gestykulowała czesto, B rzadko. Ponieważ badani uznali osobę A za bardziej wiarygodną niż B, Autor wysnuł wniosek, że intensywna gestykulacja mówcy sprzyja przypisywaniu mu wiargodności.
Z perspektywy metodologicznej wniosek ten jest przedwczesny. Być może gdyby A i B nic nie mówili i wcale nie gestykulowali, a pokazalibyśmy badanym fotografie obu osób i zapytali, która z nich jest bardziej uczciwa, prawdomówna, czy wiarygodna, badani wskazywaliby na osobę A. To jest po prostu kłopot, będący pochodną użycia w badaniu konkretnej rozmowy z konkretnego programu TV.
Jakie jest wyjście?
Nagranie specjalnie dla potrzeb eksperymentalny ch rozmowy dwóch osób (A i B), przy czym w pierwszej wersji (w pierwszym warunku eksperymentalny m) A gestykuluje bardzo, a B słabo, a w drugim warunku - A gestykuluje słabo, a B mocno. Jesli zrównoważymy jeszcze jakość uzywanych przez obie osoby argumentów (albo każemy im mówić np. po fińsku), to dopiero wtedy bedziemy wiedzieć jak intensywność gestykulacji wpływa na spostrzeganą wiarygodność nadawcy komunikatu.
(1) Hypnos mnie nie zrozumiał
(2) Ty musiałes się domyślać.
Dlatego w wyjaśnieniu starałem się być znacznie bardziej precyzyjny. Do Autora apelowałeś... Może się odezwie... Mam nadzieję, że nie poczuł się urażony krytyką. Chodzi chyba o to, byśmy wzajemnie konsultowali tu swoje pomysły.
Opisane badanie przeprowadziłem prawie 10 lat temu. Wciąż zajmuję się tym problemem i moje późniejsze badania pokazały, że intencji bycia wiarygodnym nadawcą towarzyszy nasilenie wykonywania ilustratorów (batutowych oraz ideograficznych ). Związane to jest z większym zaangazowaniem w komunikację i dlatego nasilenie gestów wzrasta. Komunikacja niejęzykowa (niewerbalna) jest bardzo "wrażliwa" na konteskt, więc metoda eksperymentu laboratoryjnego zawsze nastręczy poważnych trudności związanych z wpływem zmiennych ubocznych i zakłócających, które trudno kontrolować. Podobnie preparowanie sytuacji w rodzaju pokazów "bez fonii" jest oczywistą sztucznością, z którą prawie nigdy człowiek dobrze słyszący nie ma styczności w codziennym życiu. Obecne w badaniach nad komunikacją niejęzykową w trosce o realizm częściej wykorzystuje się eksperyment naturalnyo oraz unika się rozdzielania przekazu językowego od niejęzykowego.
Podsumowując: wartość przeprowadzoneg o badania upatruję w potwierdzeniu znaczenia gesykulacji dla ocen dotyczących wiarygodności. Pozwoliło to na celniejsze ukierunkowanie dalszych poszukiwań i to nie tylko w sensie podejmowania określonych problemów badawczych, ale także wyboru metod.
Raz jeszcze dziękuję za wszystkie uwagi i pozdrawiam serdecznie.
Sylwester Orzechowski
Instytut Psychologii UMCS w Lublinie
Cytat:
Teoretyczne w pełni się z tym twierdzeniem zgadam. W ten sposób faktycznie oddalamy się od naturalnych warunków odbioru tego typu przekazu. Myślę jednak, że w kontekście właśnie tego eksperymentu dodanie grupy odbierającej osoby A i B bez fonii pozwoliłoby znacznie dokładniej określić stopień wpływu gestów na ogólny odbiór wiarygodności. Możliwe stałoby się bowiem dość znaczne odseparowanie zmiennej zależnej od zmiennych zakłócających. Porówanie wyników uzyskanych w grupie "bez fonii" z badanymi wcześniej grupami mogłoby być ciekawe.
Jeśli przyjrzymy sie standardom artykułów w najlepszych pismach z zakresu psychologii społecznej (jak Journal of Personality and Social Psyuchology, czy Journal of Experimental Social Psychology), to łatwo zauważymy, że konkretny problem jest rozwiązywany nie w pojedynczym eksperymencie, ale w całej serii badań. I nie chodzi tu o samo zreplikowanie jakiegoś efektu, ale o uporczywe poszukiwanie mechanizmu psychologiczneg o i żmudne eliminowanie alternatywnych wyjaśnień. Dlatego też "wyeliminowanie fonii" w jednym z badań nad rolą gestów wydawałoby mi sie wielce zasadne. (Choćby po to, aby sprawdzić, czy mamy do czynienia z "efektem głównym natężęnia gestykulacji", czy jakąś interakcją tego czynnika np. z głośnością mówienia, czy ilościa wygłaszanych argumentów). Uporczywe trzymanie się "naturalnego kontekstu" sprawi, że własciwie niewiele się dowiemy oprócz tego, że w konkretnej, zbadanej przez nas sytuacji osoba A była widziana jako bardziej wiarygodna niż osoba B. To, że taki efekt wyniknął z różnic w intensywności gestykulacji to zaledwie bardzo wstępna hipoteza, którą należałoby dalej weryfikować. I nie da się jej zweryfikowac poprzez pokazanie badanym kolejnej pary osób (np. Lisa i Leppera), kłócących się o coś w publicystycznym programie telewizyjnym.
Poza tym, czy naprawdę to jest taka sztuczna sytuacja "z którą prawie nigdy człowiek dobrze słyszący nie ma styczności w codziennym zyciu", jak twierdzi Sylwester Orzechowski? Przecież jeśli siedzimy w kawiarni i obserwujemy znad coli dwójkę ludzi rozmawiających przy oddalonym stoliku to widzimy ich gestykulację , a nie słyszymy co mówią. A sytuacja imprezy, w której bierze udział wiele osób? Czasami patrzymy z oddali na grupkę, która rozmawia o czymś, chcemy się domyślić o czym (może o nas???!!), ale nic nie słyszymy, bo gwar nam przeszkadza.