Newsletter

Bądź na bieżąco!

* *

English Section

RSS

Kanał RSS

Reklama
Nadzieja i koń (a sprawa polska)
Wojciech Warecki Marek Warecki   
czwartek, 22 marca 2007 20:00

Właśnie kilka godzin temu dowiedzieliśmy się, że jesteśmy na nowym etapie budowy IV Rzeczypospolitej i wszystko, co się dzieje, ma wszelkie znamiona „dynamicznego rozwoju”.

Tu od razu musimy zawieść – zapewne licznych – kontestatorów i adwersarzy braci Kaczyńskich – kibicujemy im. I cieszymy się, że – jak powiedział Jan Pietrzak – oni jedni obiecali skończyć z PRL-em i niewątpliwie to robią. Być może kibicujemy im bo... również jesteśmy braćmi. Kto wie?

Cieszy nas wiele zmian na czele z Pakietem Kluski i wsadzaniem boiskowych bandziorów w 48 godzin do kryminału (tylko nie wiemy czy z szalikiem czy bez).

Ale...

Całkiem niedawno oglądaliśmy film pt. „Seabiscuit”. Rzecz traktuje o czasach kryzysu w USA i na tym tle jest opowiedziana historia zespołu ludzi, zajmujących się wystawianiem koni do wyścigów.

Historia jest sama w sobie urokliwa i godna obejrzenia, ponieważ choćby to, jak został tworzony i prowadzony zespół mogłoby u niejednego krajowego menedżera wywołać poważny dysonans poznawczy. Perypetii było co nie miara: koń był za mały; dżokej za duży; trener za stary... ale koń, po pokonaniu wielu przeszkód i to znajdujących się nie tylko na torze, odniósł niebywały sukces (jak to amerykańskich filmach bywa), i stał się jednym z najsławniejszych rumaków wyścigowych w historii.

Polecamy. Warto obejrzeć. Film, ale – jak kto chce – fotografię konia także.

Z tego, co nam wiadomo z mediów, Polska nie jest bynajmniej w kryzy, a nawet wprost przeciwnie, cokolwiek by to nie znaczyło.

We wspomnianym filmie jest taka scena w filmie, jak to szef i właściciel zespołu analizuje: dlaczego USA wyszły z kryzysu i po czym to był poznał.

Ano po tym, że ludzie w ciągu jednego roku odzyskali nadzieję i zaczęli mówić „głośno i pełną piersią” (jak pamiętamy, wtedy ze swoimi reformami wystartował Roosevelt). Zaczęli głośno mówić o swoich marzeniach.

Odzyskali nadzieję, która dała im perspektywę, zmieniając ich myślenie i działanie.

My też pamiętamy podobną sytuację w Polsce – Sierpień 80, tj. czasy tzw. Pierwszej Solidarności. Dziś ździebko pokryte patyną i nieco egzotyczne.

Wtedy, dzięki raptownie i nie wiedzieć jak odzyskanej nadziei (niestety, całkiem bez profesjonalnego wsparcia ze strony psychologów), ludzie zaczęli zachowywać nieomal z dnia na dzień inaczej: stali się uprzejmi, kreatywni, działali zespołowo, wykazywali wiele zachowań allocentrycznych, itd..

Zaczęli mówić pełna piersią i to bardzo, ale to bardzo głośno.

Zapewne trudno o powtórkę tej historii, niemniej...

Po wysłuchaniu wystąpień polityków, zrodziła się w nas silna obawa, że i pakiet Kluski, i becikowe, a nawet chuligani pozamykani na amen, że to wszystko może nie wystarczyć.

Jak zaznaczyliśmy, nie należymy do malkontentów i mizantropów, wybrzydzających na każde posuniecie rządu, a raczej jesteśmy zwolennikami wielu jego poczynań, jednak wydaje nam się (bo takich badań my nie znamy), że nadzieja w ludziach jest... raczej wątła.

Opieramy się na własnych obserwacjach – media często kreują stronniczy obraz rzeczywistości w zależności od własnych interesów (znaczy tych, którzy nimi rządzą).

Niemniej – jak widzimy wkoło – nadziei, będącej motorem inwencji i działania w Polakach nie jest dużo.

Może ma racje Pani Premier Gilowska, która ewangelicznie mówi, że „nie nalewa się młodego wina do starych bukłaków”...

Cenimy dynamikę i optymizm Premiera, ale...

Martin Seligman nadzieję definiuje jako subiektywne prawdopodobieństwo oczekiwania zdarzeń pozytywnych i negatywnych.

Przez lata tkwiliśmy w stanie peerelowskiej wyuczonej bezradności, czyli beznadziei.

Potem tak jakoś nie za bardzo z tym okrągłym stołem wyszło... i od początku lat 90-tych coraz mniej wolności gospodarczej, a coraz więcej przepisów i urzędników... Etatystów... choćby i pobożnych.

Nadziei (i kasy) raczej za mało. Jak ktoś napisał: „szczury nie chcą już biegać za 1.200 złotych miesięcznie”. Dlatego emigrują.


Marek WareckiMarek Warecki Wojciech WareckiWojciech Warecki

Autorzy są psychologami i od 1989 roku zajmują się przeprowadzaniem treningów oraz doradztwem psychologicznym.

Specjalizują się w realizacji szkoleń i treningów w szerokiej gamie tematycznej, począwszy od efektywnego radzenia sobie ze stresem, a skończywszy na sposobach rozpoznawania i przeciwstawiania się manipulacjom.

Strona domowa: www.Warecki.pl

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Partnerzy

Psychologia biznesu Before Grupa Trenerska SkillsDesigners PTTB Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Wydawnictwo Naukowe PWN
Wydawnictwo Difin Wydawnictwo OnePress Wydawnictwo Smak Słowa Polsat News Eska Rock Radio Warszawa