Temat: Ryzyko samobójstwa
Witam
Chętnie podyskutuję z wami o ryzyku samobójstwa.
Na V roku studiów trafiłem do pracy w Ośrodku Interwencji Kryzysowej, wtedy po raz pierwszy prowadziłem takiego pacjenta. Pamietam własną bezsilność, poczucie braku kompetencji, strach przed wynikiem pomocy, niepewność związaną z tym czy po wyjściu pacjent sie nie zabije itd. Byłem przeciez na V roku studiów...specjalności klinicznej i właściwie miałem bardzo dobrze prowadzone zajęcia z interwencji kryzysowej...ale wcale nie czułem się kompetentny.
Pomagała mi jedynie wiedza zdobyta podczas kursów z psychoterapii psychodynamicznej, w której wtedy się kształciłem. Powtarzałem sobie w myślach...kontenerować, kontenerować...skutek był taki, że często po wyjściu pacjenta, "zgarbiony"...zamykałem się na 3 dni w domu i nigdzie nie wychodziłem, nie byłem w stanie funkcjonować.
Patrząc obecnie na rynek wydawniczy, nadal nie widzę pozycji, która pozwoliłaby mi na zwiększenie pewności w kontakcie z samobójcą. Czy znacie takie pozycje?
Proszę, napiszcie w jakim stopniu czujecie się kompetentni w relacji z pacjentem tego typu i w jakim stopniu jesteście pewni własnej oceny ryzyka samobójstwa...a może tej pewności zupełnie brak? Na czym bazujecie?
Moje pytanie jest związane pośrednio z tym, że pisze obecnie książkę p.t.: Ryzyko samobójstwa - wywiad suicydalny". Chciałbym z jednej strony przekonać się jakie jest zapotrzebowanie na taka pracę, z drugiej potwierdzić własne przekonanie - że duże...
Piszę ją głównie z myślą o studentach, pamiętając własną bezradność...
Podzielcie się proszę osobistymi doświadczeniami unikając cyt. literatury i czynników ryzyka..bo tu można w sumie tylko o E.Ringelu pisać.
pozdrawiam
