1

Temat: Ryzyko samobójstwa

Witam
Chętnie podyskutuję z wami o ryzyku samobójstwa.
Na V roku studiów trafiłem do pracy w Ośrodku Interwencji Kryzysowej, wtedy po raz pierwszy prowadziłem takiego pacjenta. Pamietam własną bezsilność, poczucie braku kompetencji, strach przed wynikiem pomocy, niepewność związaną z tym czy po wyjściu pacjent sie nie zabije itd. Byłem przeciez na V roku studiów...specjalności klinicznej i właściwie miałem bardzo dobrze prowadzone zajęcia z interwencji kryzysowej...ale wcale nie czułem się kompetentny.
Pomagała mi jedynie wiedza zdobyta podczas kursów z psychoterapii psychodynamicznej, w której wtedy się kształciłem. Powtarzałem sobie w myślach...kontenerować, kontenerować...skutek był taki, że często po wyjściu pacjenta, "zgarbiony"...zamykałem się na 3 dni w domu i nigdzie nie wychodziłem, nie byłem w stanie funkcjonować.

Patrząc obecnie na rynek wydawniczy, nadal nie widzę pozycji, która pozwoliłaby mi na zwiększenie pewności w kontakcie z samobójcą. Czy znacie takie pozycje?
Proszę, napiszcie w jakim stopniu czujecie się kompetentni w relacji z pacjentem tego typu i w jakim stopniu jesteście pewni własnej oceny ryzyka samobójstwa...a może tej pewności zupełnie brak? Na czym bazujecie?

Moje pytanie jest związane pośrednio z tym, że pisze obecnie książkę p.t.: Ryzyko samobójstwa - wywiad suicydalny". Chciałbym z jednej strony przekonać się jakie jest zapotrzebowanie na taka pracę, z drugiej potwierdzić własne przekonanie - że duże...
Piszę ją głównie z myślą o studentach, pamiętając własną bezradność...

Podzielcie się proszę osobistymi doświadczeniami unikając cyt. literatury i czynników ryzyka..bo tu można w sumie tylko o E.Ringelu pisać.

pozdrawiam

Jarek

Odp: Ryzyko samobójstwa

Jarku, w końcu ktoś, kto pociągnie zagadnienia związane z psychologią kliniczną i psychoterapią. Tym bardziej się cieszę, że zdecydowałeś się przyjąć moje zaproszenie na forum. Tyle wstępu i zacznę teraz nawiązywać do postawionego przez Ciebie problemu.

Kwestia pierwsza. Czy tego rodzaju opracowanie byłoby potrzebne? Odpowiedź musi być twierdząca. Kiedy - również w czasie studiów - zainteresowałem się bliżej tym zagadnieniem, byłem niezmiernie zdziwiony brakiem jakikolwiek szerszych opracowań poświęconych nie tylko ryzyku samobójstwa, ale i całościowo temu zjawisku. Taka książka przydałaby się jednak nie tylko studentom. Myślę, że jeśli byłyby w niej zawarte nie tylko teroretyczne, ale i praktyczne wskazówki to chętnie by ją nabyli także praktykujący już psycholodzy (w tym ja, ale o tym za chwilę). Rozumiem Cię tym lepiej, że sam zajmuję się obecnie zjawiskiem, które na pozór winno być szeroko opracowane. Tak jednak nie jest. Dlatego również zastanawiam się nad jakimś szerszą pracą na ten temat. Pisz więc Szanowny Kolego!

Tyle opinii na temat samego pomysłu poświęcenia samobójstwu ksiązki. Przejdę teraz do drugiej kwestii, jaką postulowałeś tutaj rozważyć, tj. do naszych doświadczeń związanych z tym problemem. Omawiane tutaj zjawisko pojawia się w mojej pracy w dość specyficzny sposób. Pracuję bowiem z zakładzie poprawczym, gdzie tego typu zachowania często wiążą się z specyfiką funkcjonowania w ramach tzw. "drugiego życia". W konsekwencji problem samobójstw (a raczej prób samobójczych, bo do nich częściej dochodzi) częstokroć pokrywa się z innymi zachowaniami autoagresywnymi.

Samookaleczenia (a także inne zachowania autoagresywne) mają w przypadku tej populacji przede wszystkim charakter manipulacyjny i stanowią (chciałoby się niestety rzec "codzienną") metodę odziaływania na personel placówki celem osiągnięcia konkretnych przywilejów czy też uniknięcia konsekwencji własnego (złego) funkcjonowania w ramach zakładu. Stąd też pojawia się pytanie o to, czy tego rodzaju akty stanowią de facto próby samobójcze czy też są one w znacznym stopniu kontrolowanym środkiem wywierania wpływu na innych połączonym ze świadomością, że "i tak wiadomo, że nic sobie nie zrobię, ale niech te ch..e się trochę namęczą" (cytat ze słów jednego z takich wychowanków).

Tego typu podłoże wymaga nieco innych, niż w przypadku "klinicznych samobójców" oddzialywań. Niejednokrotnie najlepszą strategią okazuje się bagatelizowanie całego zajścia i bezwzględne wyciąganie konsekwencji dyscyplinarnych. Nie oznacza to oczywiście, że taki wychowanek pozostaje bez wzmożonej opieki. Takową jest zawsze obejmowany, a zespół diagnostyczno-korekcyjny stara się w tym momencie pracować z takim nieletnim, aby wykształcić u niego umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach w sposób inny, niż przez samokaleczenia.

Powyżesze nie dotyczy wszystkich wypadków. Zdarzają się bowiem jednostki, które "nie wytrzymują" presji funkcjonowania w zakładzie poprawczym. Tych przypadków jest jednak niezmiernie mało, co nie oznacza, że nie stanowi to problemu, który można zbagatelizować.

Bez wględu na to, jakie jest podłoże zachowań autoagresywnych, sytuacją niezwykle trudną dla mnie jest chwila, kiedy zostaję sam na sam z chłopakiem, który trzyma w ręku ostrze i cały jest poraniony. Dodatkowo pomieszczenie wygląda często jak rzeźnia, a sam nieletni jest często bardzo rozjuszony i agresywny (nie tylko wobec siebie!). To dla mnie najtrudniejsze chwile w tej pracy i bez wątpienia wymagają specjalnych strategii oddziaływań i kontaktu.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

3

Odp: Ryzyko samobójstwa

Dziękuję Maciek<:)

Książka jest głownie dla studentów, lecz pisana jest trudnym językiem, często bardzo specjalistycznym, co w wielu wypadkach wymusi zagłębienie się w różnego rodzaju działy psychologii klinicznej. Pisząc ją, sam zdobywam wiedzę w temacie, w którym nadal czuję się niepewnie...to jeden z czynników motywujących mnie do pracy. Książka w gruncie rzeczy ma jedynie wypracować wskazówki pozwalające z dużym prawdopodobieństwem ocenić ryzyko samobójstwa, na podstawie zachowania pacjenta, jego słów, historii itd. Nie będzie w niej jednak nawet kilku zdań n.t. "jak postępować z samobójcą. Planuję bowiem już pisanie następnej pt. "Pomoc psychologiczna samobójcy". Potem następną "pomoc psychologiczna pacjentom w stanie terminalnym, w przemocy, w PTSD itd". Zaplanowałem sobie na najbliższe lata napisanie kilku zeszycików z interwencji kryzysowej, które potem mam zamiar połączyć, co powinno już dać pozycję, która po upuszczeniu na nogę może nabić siniaka :smile:
Unikam jednak sytuacji, w której "pacjent jest potrzebny" by ocenić ryzyko. Chcę wypracować metodę pozwalającą zdiagnozować stan chorego bez względu na stopień kontaktu z nim, na to czy chce rozmawiać czy nie, czy jest w pełni świadomy czy nie itd.
Bazuję jedynie na psychopatologii i raportach z badań, próbując nadać informacjom jakąś strukturę, bo jej moim zdaniem brakuje.
Wkleję za chwilkę może jeden z rozdziałów, choć pozbawiony jeszcze uzupełnienia o najnowsze raporty z badań.

Z całą pewnością, jak piszesz, "próby samobójcze" w sytuacji izolacji więziennej mają specyficzny charakter. Jak podejrzewam, te próby samobójcze, które uznajesz za pozbawione cech manipulacji zdarzają się albo na początku pobytu w więzieniu, albo u więźniów, źle traktowanych przez innych, lub z innych mniej jasnych powodów. Z pewnością jednak nie jest samobójcą chłopak, który jest agresywny wobec innych, nie tylko siebie.
Bagatelizowanie takich czynów autoagresywnych jest często również właściwą drogą postępowania wobec prawdziwych samobójców, lecz nie wszystkich i nie profesjonalną drogą... Głównie tych, którzy mają zaburzenia osobowości. Np. borderline ma wpisane w swoją specyfikę samobójstwo, choć może to zły przykład, bo osoby z pogranicza bez względu na skutki w otoczeniu po zamachu i tak będą go powielać. Ale osobowość histrioniczna może szantażować samobójstwem, i niestety wtedy najmniej ludzka reakcja, pozostawienie jej samej sobie, jest reakcją najbardziej profesjonalną i pomocną. Tylko gdy nie osiągnie wtórnych korzyści jest szansa, że zachowanie wygaśnie, ale tak powinni zachować się najbliżsi, a ich zwykle na to nie stać.
Czasem to jak z małymi dziećmi...

Masz do czynienia z młodzieżą Maciek, a to niesie ze sobą pewne zagrożenie. Po pierwsze, niby próba samobójcza, mająca na celu osiągnięcie jakichś korzyści naprawdę może się powieść, przez przypadek. Po drugie wśród młodzieży znane jest zjawisko naśladowania takich zachowań.
Wydaje się, że jest to specyficzna forma wyrażonej przez Philipsa teorii bodaj że z 1979r. gdzieniegdzie znana jako efekt Wertera mówiąca o nasileniu śmieci samobójczych wprost proporcjonalnym do ich nagłośnienia przez media. W zakładzie karnym nie trzeba nic nagłaśniać.
Ale też, jak sobie myślę, takie samobójstwo może być czasem realizowane na pokaz. Być może nawet chroni taką osobę wśród innych współwięźniów, bo jej nie zależy.
Pewnie bywa różnie. Izolacji więziennej poświęcam mały rozdział i jeszcze go nie pisałem.
Wydaje mi się Maćku, tak na marginesie, że chłopca którego opisujesz na samym końcu najlepiej byłoby pozostawić samego, bo ryzyko, że zrobi sobie krzywdę jest moim zdaniem równe temu, że zrobi ją Tobie lub komuś innemu, a samobójcą on na pewno nie jest. Mam nadzieję, że tamtejsze władze nie narażają Cię na takie ryzyko negocjacji sam na sam?
Osobiście milczałbym, nie odpowiadał na pytania, nie nakłaniał do niczego, zapaliłbym, zrobiłbym coś zaskakującego, spokojnie, powolnie, pozwoliłbym mu wyrzucić swoja złość, tak...intuicyjnie. A w rozmowie, w takiej chwili najważniejsze jest normalizowanie i całkowity brak nacisków, łącznie z nie nakłanianiem do odłożenia broni, tak moim zdaniem.
To jednakże zawsze zależy od tego z kim mamy do czynienia, czy z mordercą czy z osobą zaburzoną, czy z nękaną itp.

Masz bardzo ciężką pracę.
pozdrawiam

Jarek

4

Odp: Ryzyko samobójstwa

Wklejam niedokończony rozdział o zaburzeniach osobowości, bo są tam akcenty związane z osobowością nieprawidłową. Masz z nią zapewne często kontakt, choć u młodzieży są to raczej zaburzenia zachowania.

1.8. Zaburzenia osobowości

Stwierdzono, że zaburzenia osobowości siedmiokrotnie zwiększają ryzyko samobójstwa (E.C.Harris i B.Barraclough, 1997). Zaburzenia osobowości z pogranicza oraz osobowość nieprawidłowa obejmuje rozpoznanie około 10% osób, które odebrały sobie życie (H.I.Kaplan i B.J.Sadock, 1995). Ujawnianie gróźb samobójczych jest charakterystyczne dla osób z zaburzeniami osobowości w chwilach kryzysu. Zgłaszają się wtedy po pomoc do różnych służb (T.M.Brown, A.I.F.Scott i I.M.Pullen, 1994).

Na siedmiu mężczyzn przypada jedna kobieta o osobowości nieprawidłowej ? antysocjalnej, dyssocjalnej, psychopatycznej (J.H,Scully, 1998). Zaburzenie to diagnozowane jest częściej u mężczyzn niż u kobiet. Wiąże się to nie tylko ze specyficznym stosunkiem społeczeństwa do kobiecości, do niedawna diagnoza zachowania psychopatycznego u kobiet zwykle zmierzała w kierunku osobowości z pogranicza a nawet depresji, lecz również z obrazem zaburzeń dyssocjalnych u kobiet, różnym od ekspansywnych i skrajnie agresywnych zachowań mężczyzn.

Historia ludzi o osobowości antyspołecznej jest pełna traumatyzujących, preedypalnych zaburzeń: w dzieciństwie byli nie kochani, rodzice lekceważyli ich, poświęcali im zbyt mało czasu, znęcano się nad nimi; będąc dziećmi byli więc skazani na przeżywanie ekstremalnych stanów braku (P.Kutter, 1998). Odwołując się do opisywanej wcześniej teorii relacji z obiektem, dzieci te nie doświadczyły bezpiecznej relacji z matką, z różnych przyczyn, i nie wykształciły w sobie dobrych, przejściowych obiektów wspierających, mają słabe ego. Te występujące u każdego człowieka obiekty (zaintrojektowane struktury osobowości), w zaburzeniach antysocjalnych nie tylko nie mają podtrzymującego charakteru, lecz są zagrażające i agresywne. Nie pozwalają na odczucie wewnętrznego spokoju a dodatkowo są projektowane na otoczenie, które jest odbierane jako nieżyczliwe, zagrażające, okrutne. Dramat zaburzeń antysocjalnych polega na niezdolności do wyparcia traumatycznych treści, a przez to zmusza do stałego ?kontaktowania się? z zagrażającym obiektem i w związku z tym wytwarza specyficzny typ patologii (P.Drozdowski, 2000).

Zagrożenie samobójstwem u osób z osobowością nieprawidłową jest wysokie przez skłonność do używania substancji psychoaktywnych. Typowe jest również szantażowanie otoczenia samobójstwem i tendsncja do samouszkodzeń (A.Jakubik, 1998). Zarówno amerykańska klasyfikacja chorób DSM-IV jak i europejska ICD-10 wskazują na współwystępowanie zaburzeń antysocjalnych i uzależnienia. Ponadto wystąpienie zaburzeń antysocjalnych jest większe w rodzinach, w których występuje alkoholizm. Zazwyczaj zaburzenia antyspołeczne ujawniają się już we wczesnym dzieciństwie w postaci zaburzeń opozycyjno-buntowniczych (ok. 6 rok życia) przechodzących w zaburzenia zachowania (od 9 roku życia), które im wcześniej się ujawniają, tym silniejsza jest ich predykcyjna waga (R.C.Carson, J.N.Butcher i S.Mineka, 2003). W adolescencji, obraz tych zaburzeń zostaje wzbogacony o ostre i przewlekłe skutki nadużywania substancji psychoaktywnych. Przy braku wsparcia najbliższych, surowych, karzących postawach, prowadzi to do stopniowego utrwalania się dyssocjalnego obrazu świata i własnej osoby.

Zaburzenia antysocjalne ujawniają się również w wieku średnim u osób inteligentnych, które czasami mają nawet za sobą duże sukcesy społeczne. W pewnym momencie jednak kończą się ich możliwości rozwoju osobowościowego, tracą dynamikę życiową i nagle następuje załamanie, desocjalizacja (P.Drozdowski, 2000). Stają się outsiderami społecznymi i zwykle to współgra z uzależnieniem. Splot niekorzystnych czynników, cyklicznie pojawiających się u tych osób okresów wyżu możliwości i ich spadku, z tendencją do degradacji, zwiększa w tych drugich ryzyko zamachu samobójczego.

W zaburzeniach osobowości z pogranicza dokonywanie samouszkodzeń, groźby lub próby samobójcze, mające nawracający charakter stanowią czynnik diagnostyczny. Typowe jest również nadużywanie substancji psychoaktywnych (E.G.Goldstein, 2003; M.Hertzman, 1996; Z.Sokolik, 1995). Zamachy samobójcze wynikają z poczucia pustki, związanego z niespójnym ego i zaburzonym poczuciem self (E.Bohomolec, 1992), naruszenia poczucia własnej wartości (E.G.Goldstein, 2003), braku granic tożsamości, myślenia magicznego w powiązaniu z przeżywaniem zawodu miłosnego (Z.Sokolik, 1995). Próby samobójcze mogą mieć charakter manipulacyjny, dzięki czemu pacjent próbuje zapewnić sobie całkowitą kontrolę nad obiektem symbiotycznym. Taką motywacją posługuje się pacjent grożąc często zamachem samobójczym w przypadku niespełnienia jego żądań (J.Kitrasiewicz, informacja ustna, 1999).

Osobowość typu borderline cechuje defekt ego przejawiany poprzez: prymitywne mechanizmy obronne, patologię zinternalizowanych związków z obiektem i tendencji do pierwotnego procesu myślenia (O.F.Kernberg, 1976). Defekt ego ujawnia się w braku kontroli nad impulsami, w słabej tolerancji lęku i w braku zdolności do sublimacji. Najbardziej charakterystyczne i istotne z punktu widzenia diagnozy są prymitywne mechanizmy obronne: rozszczepienie, identyfikacja projekcyjna, zaprzeczenie. Pozwalają one pełniej zrozumieć brak spójności self, problemy z regulacją afektu, poziom testowania rzeczywistości ect. Odwołując się do teorii psychoanalitycznej, w polskiej literaturze, opisuje je K.Walewska (1992b):
- rozszczepienie (spliting) ? pojawienie się rozszczepienia osadzone jest zgodnie z teorią M.Klein w pierwszym półroczu życia dziecka i jest prymitywną obroną przed lękiem (por. r. depresja). Towarzyszący mu rozszczep ego na ?dobre? i ?złe? części, utrzymujący się u dorosłej osobowości borderline. Wynika z tego postrzeganie albo wyłącznie dobrej albo wyłącznie złej strony siebie lub innej osoby. Konsekwencją rozszczepienia jest również niezdolność do jednoczesnego przeżywania sprzecznych stanów uczuciowych. Rozszczepienie prowadząc do niemożności przeżywania ambiwalencji, wspomagane jest przez procesy prymitywnej idealizacji i dewaluacji. Rozszczepione obiekty, uznane przez pacjenta za dobre stają się w jego odczuciu idealne i pełne nadzwyczajnej mocy. Takie omnipotentne obdarowanie pozwala osobowości z pogranicza przeżycie własnej omnipotencji w relacji z dobrym i silnym obiektem. Zdaniem M.Klein (który rok) idealizacja ta łatwo załamuje się i może prowadzić do tego, że obiekt miłości musi być często zmieniony na inny, gdyż żaden człowiek nie jest w stanie sprostać omnipotentnym wymaganiom. Osoba wcześniej idealizowana jest potem często odczuwana jako prześladowcza. Dewaluowanie jej jest więc naturalną konsekwencją idealizacji ? niezaspokojenia potrzeb i wyprojektowanej zawiści do obiektu (piersi), która zachowuje dla siebie wstrzymywane zaspokojenie,
- zaprzeczenie ? chroni przed dostrzeżeniem własnej ambiwalencji wobec obiektu. Towarzyszy idealizacji i dewaluacji; nie dopuszcza do świadomości uczuć nienawiści do idealizowanego obiektu i odwrotnie, nie pozwala na uświadomienie sobie pozytywnych uczuć wobec obiektu dewaluowanego. M.Klein (1972) uważa, że zaprzeczenie chroni przed poczuciem winy i daje przyzwolenie na agresywność, wzmacnia uczucie triumfu zamiast depresyjnego upokorzenia zawiścią oraz zamienia zależność w poczucie kontroli,
- identyfikacja projekcyjna? jest kombinacją identyfikacji i projekcji. Od projekcji odróżnia ją fakt, że odnosi się ona do konkretnego obiektu i jest sposobem radzenia sobie z wrogimi impulsami oraz z używaniem drugiej osoby w celu obronnym. Kiedy w pacjencie pojawia się stan, którego on w sobie nie toleruje, to przerzuca go na obiekt zewnętrzny, dokonując projekcji. Słabość granic ego powoduje, że borderline łatwo identyfikuje się z obiektem, a również z tym, co sam wcześniej wyprojektował. W ten sposób wyrzucony efekt powraca do pacjenta.     

U dorosłych osób zaburzenia typu borderline współwystępują z zaburzeniami narcystycznymi (P.Kernberg, 2003). Pacjenci o najgłębszej patologii narcystycznej wykazują wyraźnie zaznaczone cechy borderline w społecznych interakcjach, niezależnie od funkcji obronnych rozwijanych przez ich wielkościowe self: brak kontroli impulsów, nietolerowanie lęku, poważne upośledzenie zdolności do sublimacji i dyspozycję do reagowania eksplozjami złości lub zaburzeniami paranoidalnymi (O.F.Kernberg, 2003). Tak więc narcyzm także niesie ze sobą ryzyko targnięcia się na własne życie. Autor wyróżnia ? istotny z punktu widzenia ryzyka samobójstwa ? złośliwy narcyzm, który charakteryzuje się ego-syntoniczną  agresją skierowaną na siebie i innych. Warto dodać, że O.F.Kernberg uważa narcyzm za fundamentalną cechę właściwej osobowości antyspołecznej.

Z powyższego wynika istotny fakt dotyczący ryzyka samobójstwa w zaburzeniach osobowości. Wszystkie opisane powyżej stany patologiczne należą w DSM-IV do jednego skupienia ?B? zaburzeń osobowości; dołącza do nich jeszcze osobowość histrioniczna, w której również istnieje ryzyko próby samobójczej, lecz zwykle ma ona charakter manipulacyjny, a związki z innymi ludźmi są trwalsze. Można więc uznać, za zwiększające ryzyko samobójstwa, zaburzenia osobowości skupienia ?B? a za specyficzne czynniki odpowiedzialne za to: patologię superego > zaburzenia nastroju > słabe ego > acting out.
Zrozumienie, że ?inne czynniki nieswoiste? zazwyczaj związane są właśnie z zaburzeniami osobowości prowadzą do: bezrobocia, konfliktów, samotności i wyizolowania społecznego, zwiększa ich rolę w diagnozie ryzyka samobójstwa.

Jarek

Odp: Ryzyko samobójstwa

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzycz Szanownemu Koledze powodzenia w kończeniu tego opracowania. Dla mnie jako dla osoby zajmującej się psychologią społeczną najciekawsze byłyby oczywiście zagadnienia związane ze: społecznymi uwarunkowaniami samobójstw, funkcjonowaniem społecznym samobójców czy też opisem charakterystyki tego zagadnienia w kontekście rangi problemu społecznego, jaki ono stanowi. Nie ukrywam, że tego rodzaju informacje byłyby wartościowe także dla portalu...

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

6

Odp: Ryzyko samobójstwa

Witaj Maciek.
Dziękuję.
Jak napiszę rozdział o epidemiologii, wkleję go tu. Mnie nie interesuje społeczny wydzwięk i obraz funkcjonowania samych samobójców bo wydaje mi sie nieużyteczny dla praktyki.
Ale gdyby ktoś się tym zajął miało by to niebagatelną wagę, bo niestety w Polsce nie ma jakichkolwioek autorytetów psychologicznych z suicydologii. Powiedziałbym nawet, że przez całkowity brak zainteresowania tematem, polscy psychologowie wyrażają całkowite niezrozumienie wykonywanego przez siebie zawodu. Każde badania samobójstw mają znaczenie, to dotyczy życia ludzkiego...
Książka stale się zmienia. Jeden rozdział piszę, dochodza dwa i nie widać końca...
Ale już teraz wiem, że istnieje "osobowość suicydalna"...bo musi, skoro tylko kilka czy kilkanaście % chorych np. na schizofrenię czy depresję popełnia samobójstwo, a reszta nie. Różni ich coś wewnątrz, nie na zewnątrz.
Pozdrawiam
Jarek

Jarek

Odp: Ryzyko samobójstwa

Mnie nie interesuje społeczny wydzwięk i obraz funkcjonowania samych samobójców bo wydaje mi sie nieużyteczny dla praktyki.

Społeczny wydźwięk problemu ma dla raktyka być może nikłe znaczenie. Co się jednak tyczy ich obrazu ich funkcjonowania społecznego to nie byłbym już taki pewien. Czy poza danymi zebranymi za pomocą narzędzi diagnostycznych nie interesują praktyków dane pochodzace z obserwacji? Wszak specyfika funkcjonowania społecznego samobójców może dać wiele informacji przydatnych przy profilaktyce tego typu zachowań. Być może źle coś zrozumiałem lub źle się wyraziłem w swojej poprzedniej wypowiedzi, ale piszę o tym, gdyż jest to dla mnie niejasne.

Sama epidemiologia samobójstw wydaje mi się zaś na tyle interesującym materiałem, aby zamieścić go jako oddzielne opracowanie na stronie głownej. Jeśli oczywiście będziesz miał ochotę.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

8

Odp: Ryzyko samobójstwa

Cześć Maćku
Oczywiście masz rację. W pewnych badaniach stwierdzono na poziomie istotności statystycznej, że marynarze którzy się zabili, przed samobójstwem często zmieniali statki na których pływali. Przykładów można mnożyć. Takie i inne wnioski z pewnością są istotne dla profilaktyki samobójstw. Określenie pewnych zachowań predykcyjnych tu..w pracy, miałoby duże znaczenie, ale kto by je tam rozpoznał?
Być może źle się wyraziłem, bo pisze książkę ukierunkowaną na rozpoznanie ryzyka przez specjalistę w gabinecie, po przyjęciu pacjenta i raczej skupiam się na określeniu jego stanu psychicznego, lecz takie informacje również są użyteczne...trzeba wiedzieć o co pytać...dlatego badania społeczne mogą dużo wnieść nawet do gabinetu.
Chętnie przekażę Ci rozdział o epidemiologii.
pozdrawiam
Jarek

Jarek

9

Odp: Ryzyko samobójstwa

okoego napisał/a:

Dziękuję Maciek<:)

Wydaje się, że jest to specyficzna forma wyrażonej przez Philipsa teorii bodaj że z 1979r. gdzieniegdzie znana jako "efekt Wertera" mówiąca o nasileniu śmieci samobójczych wprost proporcjonalnym do ich nagłośnienia przez media. W zakładzie karnym nie trzeba nic nagłaśniać...

Rzeczywiście, to jest racja. Ostatnio media nagłosniły samobójstwo chłopaków pod Pelplinem i samobójstwo dziewczyny z Kiełpina, a już kolejna tragedia w Elblągu.
I chyba trzeba się spodziewać kolejnych tragedii, bo gdzieś w Polsce może być kolejny młody człowiek, zrozpaczony, nie radzący sobie z życiem, który spróbuje to wszystko rozwiązać własną śmiercią.

10

Odp: Ryzyko samobójstwa

Nie wiem czy wam to w czymś pomoże czy nie, ale opowiem.

W czasie jednego z moich pobytów w klinikach psychosomatycznych samobójstwo popełniła jedna z moich bezpośrednich współpacjentek. Popełniła je poza terenem kliniki, tak że nie miałam kontaktu ani z samym aktem, ani z jego bezpośrednimi okolicznościami.

Od momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że ona nie żyje, opanowała mnie ponownie myśl o samobójstwie. To odczucie było dla mnie bardzo dziwne, ponieważ z poziomu mojej świadomosci wtedy, szukałam i upewniałam siebie o tym, że mam powody by odebrać sobie życie. Jednym, i chyba najbardziej wraźnym, była myśl - jej się udało. W tej myśli były prawie wszystkie możliwe emocje: rozżalenie, złość, gniew, rezygnacja, samooskarżenie o nieumiejętność podjęcia decyzji o samobójstwie. W trakcie spaceru po zimowym lesie, siedzenia godzinami na oddalonej od ścieżki ławce, poszukiwaniu samotności doszło do sytuacji, kiedy teoretycznie miałam możliwość odebrania sobie życia. Było ślisko i przestraszyłam się, że spadnę. Wróciłam do kliniki w jeszcze gorszym niż wyszłam stanie. Skończyło się separatką i długotrwałym nadzorem najpierw personelu a później współpacjentów.
Specjalnie nie używam określeń: na szczęście, dzięki...komuś tam - po prostu dziś myślę i czuję inaczej smile

w drodze po rozum stracilam glowe

11

Odp: Ryzyko samobójstwa

Witam

Przedstawię pewne sprawy dotyczącą samobójstwa. Przedstawię dwie różne osoby, które chciały sobie odebrać życie i z którymi rozmawiałam i bardzo dobrze znam.
Pierwsza postać to osoba, której życie może wydawać się bajką jak na te czasy. Żyje sobie w domu z kochająca rodziną, na wszystko ją stać ma zawsze to co chce ma wiele przyjaciół często się uśmiecha życie jak księżniczka. Wydawać się może, że nie ma zmartwień. A jednak to nie prawda.
Moja koleżanka próbowała sobie podciąć żyły. Gdyby w porę ją nie znaleziono to zapewne by już nie żyła. Rozmawiałam z nią później o tym jak był powód. Jej problemem była szkoła bała się tak panicznie reakcji rodziców na to, że może nie zdać do następnej klasy, że postanowiła lepiej umrzeć.
Druga osoba to przeciwieństwo pierwszej. Cicha skryta i zamknięta w sobie. Ma trudną sytuację w domu często jest za wszystko złe obarczana poczuciem winy. Często nie może sobie pozwolić na to co by chciała mieć bo ją na to nie stać. Ta osoba także chciała popełnić samobójstwo. Tutaj wydawać się może że ma ona powód.
Przed stawione przeze mnie postacie, choć tak różne mają jedną wizie radzenia sobie z problemem.
Nie jestem psychologiem osobą, która się na tym zna, która wie na czym polega mechanizm takiego myślenia. Ja jedynie staram się zrozumieć powód i przyczynę, dla której te dwie osoby postanowiły z własnej woli odebrać sobie życie.
Widzimy, że taki problem może spotkać każdego. Nie ważne czy ta osoba jest biedna-bogata, ładna-brzydka. Taka sytuacja pokazuje jak ludzie którzy nie mogą sobie poradzić z problemem wybierają jako drogę ucieczki śmierć.
Problem sam nie  zniknie jeśli nie zaczniemy głośno o tym mówić. Co dzień można się dowiedzieć że ktoś popełnił samobójstwo. Przykładem jest choćby Ania dziewczyna z gimnazjum w Gdańsku
Uważam, że powaga problemu jest naprawdę duża.

Kasia

12

Odp: Ryzyko samobójstwa

Witam,
Jak piszesz Maciek już pojawiły się naśladowania i tego nie da się uniknąć szczególnie wśród młodzieży. Uważam, że za samobójstwo zawsze odpowiedzialne są czynniki osobościowe. Osoby, które sądzą inaczej kwituję krótko. Uważam, że nie potrafią one rozpoznać tych zaburzeń i nie zdają sobie z nich sprawy. Zresztą sądzę, że zaburzenia osobowości decydują o samobójstwie nawet w schizofrenii czy depresji. Ten wniosek nie nie musi jednakże bezwzględnie dotyczyć młodzieży, tak jak dotyczy dorosłych.
Zbyt wielka burza chormonów, wygórowanych reakcji względem bodźca itd może u zwykłego nastolatka również doprowadzić do zamachu. W końcu adolescencja to okres powtórnej psychotyzacji.

Pani Ina pisze o czymś ciekawym. Wydaje mi się, że taka ekspansja myśli samobójczych po czyjejś śmierci jest związana z załamaniem się mechanizmów obronnych, ale jest to skojarzone z pobytem w klinice i innymi zaburzeniami. Czynnik bliskości też ma niebagatelne znaczenie. Podobne, natrętne myśli na temat śmierci występują wśród osób, które były narażone na śmierć, przeżyły wypadek w którym ktoś zginął itp.
Konfrontacja z czymś nieoczekiwanym, szokującym, zaskakującym prowadzi do takich reakcji bez względu na treść myśli...poprostu pojawiają się, szczególnie silnie u osób, którym już coś dolega.

Odnosząc się do słów Pani Katarzyny. Takie czynniki jak status socjo-ekonomiczny są jedynie skojarzone z samobójstwem, ale nie decydują o nim w żaden sposób. Stwierdzono jedynie, że samobójstw dokonuje się częściej w niższych klasach społecznych, przy małym przychodzie, niskim wykształceniu itd, ale te problemy są ze sobą związane.
Z moich analiz wynika, że przyczyną samobójstwa na gruncie klinicznym są zaburzenia osobowości. Na poznawczym "utrata". Bardzo względny czynnik. Krótko wyjaśnię.
Ktoś traci pracę i się zabija. Przyczyną samobójstwa nie jest tu utrata pracy lecz coś co leży wewnątrz człowieka, który to robi. Inaczej mielibyśmy falę samobójstw na niespotykaną skalę, przykładowo właśnie po zwolnieniach z pracy.

Przykładów można mnożyć. Jednak utrata jest sosunkowo neutralna w swoim wydźwięku i doskonale nadaje się do różnicowania normy od patologii. Gdy ktoś sobie robi krzywdę po śmierci bliskich możemy uznać to za normę, gdy próbuje się zabić bo np. jest samotny (nie porzucony) to możemy już podejrzewać że coś jest z tą osobą nie tak. I tu z kolei można rozróżnić utraty zewnętrzne i wewnętrzne. Tylko te pierwsze są społecznie, przez laików rozumiane, a też w mniejszości...

Jednak wydarzenia życiowe nie są nigdy przyczyną samobójstwa. Są jedynie czynnikiem wyzwalającym m.in. samobójstwo, u niektórych osób. Wydarzenia te konfrontują z wewnętrznym światem człowieka, jego zdolnością do tolerowania stresu, jego poczucia kontroli wewnętrznej, sposobami radzenia sobie, "siłą psychiczną", itd, itd. To zaś jest właśnie osobowość i od jej konstrukcji zależy reakcja na te wydarzenia, czasem niestety fatalna.
Konkluzja jest jasna: farmakoterapia tu nie pomoże. Już niedługo postaram się udowodnić, że depresja nie istnieje. To tylko lobby firm farmaceutycznych...na marginesie, a tak zwana depresja to zaburzenia osobowości...depresyjne...wracają do korzeni psychiatrii i psychologii (oczywiście z wyłączeniem psychotycznej)
pozdrawiam
Jarosław Stukan

Jarek

13

Odp: Ryzyko samobójstwa

Maćku twierdzisz, że: ,,Zbyt wielka burza hormonów, wygórowanych reakcji względem bodźca itd. może u zwykłego nastolatka również doprowadzić do zamachu."
Uważam, że to jest błędne myślenie, hormony swoją drogą, a myśli samobójcze to co innego.
Za odebranie sobie życia u nastolatków wcale nie są odpowiedzialne hormony. Jak nie znamy odpowiedzi na pytanie to często przyczynę dopatrujemy się w działaniu bodźców
chemicznych. Nie którzy myślą, że różnego rodzaju zachowania u nastolatków (np. okres buntu) wywołane są przez burzę hormonów. A w rzeczywistości to nie koniecznie tak musi być.
Twierdzi Pan:,,Gdy ktoś sobie robi krzywdę po śmierci bliskich możemy uznać to za normę, gdy próbuje się zabić bo np....jest samotny (nie porzucony)...to możemy już podejrzewać że coś jest z tą osobą nie tak. " Tu uważam, że to nie jest normą odebrać sobie życie. Jeżeli taka osoba ma taki myśli to warto zastanowić się nad powodem takiego zachowania.

Kasia

Odp: Ryzyko samobójstwa

Katarzyna napisał/a:

Maćku twierdzisz: ,,Zbyt wielka burza hormonów, wygórowanych reakcji względem bodźca itd. może u zwykłego nastolatka również doprowadzić do zamachu."

Małe sprostowanie. To twierdził Jarek vel okoego

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

15

Odp: Ryzyko samobójstwa

Przepraszam Cię Macieju.To moja nie uwaga,tak to jest skierowane do okoego Jarka

Kasia

16

Odp: Ryzyko samobójstwa

W gruncie rzeczy rozpocząłem dyskusję, a zapomniałem o prośbie do kolegów i koleżanek.
Proszę bardzo o pomoc w badaniu samobójców wielokrotnych. Jeśli ktoś z Was ma i prowadzi takiego pacjenta lub prowadził i ma kontakt to ja chętnie pojadę nawet przez pół Polski by go zbadać (chodzi tylko o osoby dorosłe). Będę wdzięczny.
jarek

Jarek

17

Odp: Ryzyko samobójstwa

Ma Pani rację Pani Katarzyno smile Osobowość jest bezwzględnym czynnikiem ryzyka samobójstwa u osób dorosłych, natomiast u młodzieży zachodzi inna relacja i samobójstwa mają w większym stopniu etiologię sytuacyjną, lecz nie całkowitym oczywiście...
pozdrawiam
jarek

Jarek

18

Odp: Ryzyko samobójstwa

ja jestem samobójcą wielokrotnym (teraz mogę się chyba już tak nazwac) i chętnie bym mogła w czymś pomóc, ale najlepiej gdyby było to anonimowe...oczywiście jeżeli jeszcze byłoby potrzebne..

19

Odp: Ryzyko samobójstwa

krecior, a gdzie Pani mieszka?
pozdrawiam

Jarek

20

Odp: Ryzyko samobójstwa

Ja bym nie mógł myśleć o samobójstwie , rok przed ślubem... już mam załatwioną babkę http://architekciwesel.pl
i ona wszystko planuje co do ceremonii. Powiedzmy sobie szczerze, żeby planować samobójstwo to trzeba mieć na prawdę powód, kiedyś tak miałem jak miałem 17-18 lat w technikum, gdzie się starałem na 100% wszystko zaliczać a nie szło i wiedziałem że w domu rodzice będą mega zdenerwowani, nie chciało mi się żyć, wszystko mnie przytłaczało...

21

Odp: Ryzyko samobójstwa

szocik napisał/a:

Ja bym nie mógł myśleć o samobójstwie , rok przed ślubem... już mam załatwioną babkę http://architekciwesel.pl
i ona wszystko planuje co do ceremonii. Powiedzmy sobie szczerze, żeby planować samobójstwo to trzeba mieć na prawdę powód, kiedyś tak miałem jak miałem 17-18 lat w technikum, gdzie się starałem na 100% wszystko zaliczać a nie szło i wiedziałem że w domu rodzice będą mega zdenerwowani, nie chciało mi się żyć, wszystko mnie przytłaczało...

tego typu problemy w szkole na pewno nie są powodem, żeby targać się na swoje życie. w sumie żaden powód nie jest dobry. dla mnie samobójstwo to straszny egoizm i tchórzostwo przed życiem. samobójcy nie myślą o swoich rodzinach, które zostawiają z poczuciem winy i wielkim bólem. rodzice dali komuś życie, żeby potem cierpieć z powodu tego, że sam je sobie odebrałeś?