Temat: Kontrowersje wokół "beszczelnej grupy wybrańców"?
Gdzieś w kościach czułam, że to niemożliwe, że my-młode pokolenie naukowców "zarobimy" kiedykolwiek tyle w Polsce, co ostatnie dwa pokolenia... :smile:, które i tak za ciężką pracę naukową dostały znacząco mnie niż by dostały w inych krajach...!
Co są sądzicie o zniesieniu 50% ulgi podatkowej od kosztów przychodu?
Na razie przyjęto 20%, ale w najbliższym czasie ulg ma nie być.
Usłyszałam taki komentarz, że to o czym piszę to są "kontrowersje wokół grupy beszczelnych "wybrańców", którzy zarabiają i tak za dużo w stosunku do jakości swojej pracy... Czy aby na pewno za dużo?
W praktyce oznacza to, że za tą samą pracę już niedługo naukowcy, twórcy, artyści, dziennkikarze, tłumacze, otrzymają mniej pieniędzy... a kraj zaoszczędzi na nas 300mln zł.
Tylko że te pieniądze rozpłyną się jak każde w molochu biurokracji, urzędów, układów i "odszczypywania" po odrobince na każdym szczeblu! Niby mają załatać jakieś "naukowe" dziury...
Profesorowie sobie poradzą, dobrzy naukowcy sobie poradzą. Odbiją sobie stratę zarabiając na różnych innych rzeczach "poza dydaktycznych". Wyjeżdżając za granicę. Ale jak to demotywuje do dbania o naukę polską. Coś czuję, że owa zmiana znacząco odbije się na jakości dydaktyki w Polsce. A pierwszą grupą która odczuje to dość szybko - będą studenci. I ta zmiana przyczyni się do mniejszego ich zainteresowania rozwojem naukowym.
Idą czasy wyrównywania społecznego? Czasy rewolucji? Braku faworyzacji wybrańców? Idą czasy pięknej równości społecznej, braku ulg? Idą czasy Polski szlachetnej dofinansowującej polskie rodziny, dbającej o współczynnik urodzin? Idą czasy kiedy Pan Giertych będzie nocami czytał książki i wyłapywał te "niedobre" (jak np. książkę wydaną w całej Eurpie ale dziwnym trafem zakazaną w Poslce...) i nie będziemy narażeni na ich zły wpływ? Idą czasy, w których zadba przecież o nasz naród Pan decydent Lepper bez matury, ale jakże bojowniczo nastawiony w obronie uciskanych? Będzie pięknie, równo, gładko? Wrócimy do tradycji, do korzeni?
Po co nam JAKAŚ tam nauka? Przecież my nie chcemy jak te inne okropne, dostatnio żyjące kraje, zarabiać na wiedzy, wynalazkach, innowacjach, inwestycjach. Po co nam rozwój? E tam - rozwój? Po co naukowcom ma się chcieć?
Przepraszam za ironię. Mam nadzieję, że wśród Was, komentujących, znajdą się też osoby, które mają odmienne zdanie ode mnie. Może jak mi to "łopatologicznie" wytłumaczycie, to przyjmę piękną ideę "wyrównywania społecznego"? Może. Przez duże "M"
Pozdrawiam :smile:
