Moim skromnym zdaniem, nazwa "pseudokibice" jest nazwą nijaką - dlaczego nie możemy nazwać tego po imieniu? kibice? Już wiem - przecież zaraz odezwa się "prawdziwi" kibice, którzy "siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie...".
Myślę sobie, że agresja wśród kibiców powstała w momencie, kiedy już nie mieli komu kibicować. Sam byłem kibicem i wiem dobrze, że bicie się na stadionach jest o wiele fajniejsze niż oglądanie parunastu malutkich ludzików biegających za jedną piłeczką i... "nic się nie zmieniło..."
Tylu poważnych psychologów bada tą "agresję" i nic ciekawego nie wytłumaczą - przecież kibole to grupa ludzi, ubrana w uniformy (flayers, szalik, glany, dres), wygolona na łyso (kulturowa oznaka trzymania nad sobą twardej ręki twardej armii).
Jak to zatrzymać?
Albo zrezygnować z piłki nożnej, albo zacząć grać, albo... zlikwidować podejście ludzi do "narodowych" sportów, które zamiast promować polskość na arenie międzynarodowej, promują rasizm na arenie wewnątrz-narodowej. "Polska - biało-czerwoni!" - wejdźmy na strone Blood and Honour a znajdziemy podobne hasła.
Im bardziej młodzież ( o skłonnościach narodowych ) będzie obijać się o bezrobocie - tym więcej będzie walk ulicznych - zasada uliczna a nie pseudo-naukowa. Tutaj psychologia jako nauka nie pomoże. Tutaj pomoże hisoria, szczególnie w dobach potransfomacyjnych.
Ciekawe kulturowo jest użycie szalika - nie dlatego, że jest zima (w lecie też biegają) ale dlatego, że naruszenie szalika oznacza hańbę dla noszącego ten szalik co implikuje zmycie hańby poprzez zachowanie agresywne wobec tego, który się dopuścił "bluźnierstwa" - kultura honoru? Jest tutaj jakiś sens? Pewnie że jest sens - kibole nie działają bezsensownie.
Nie bronię ich, ale ich znam...
A'propos wypadu kibiców Legii na miasto.
Dziwi mnie jedno. Warszawa jest dużym miastem, a stadion Legii jest dość daleko od Starówki (chyba jakieś 5 kilometrów) - nikt nie zatrzymał, nikt nic nie powiedział, poszli na starówkę w JAKIM CELU?
Znam kibiców, tych od bicia się też, i dla nich polem walki są: albo puste stadiony, albo pełne stadiony, najlepiej aby jeszcze byli tam przeciwnicy. Ochrona stadionów? Idziemy na ulicę - zgadzam się z Maciejem.
A może pomysł na badanie?
Hipoteza: oglądanie meczu piłki nożnej (tak samo w telewizji jak i na żywo) implikuje dewiacyjne zachowania kierowane czynnikiem agresywnym.
Badania nad kibicami?
Dobrze, ale wiąże się to z tym, że badający musiałby wejść w grupę kibiców (inaczej będzie to błędne metodologicznie ze względu na samych kibiców i ich podejście). Wchodząc w grupę kibiców musiałby przejść kocÓWE - ten rytuał inicjacji jest bardzo bolący (dlaczego? bo w kręgach kibiców są dewiacyjni wojskowi i świeżo co po karze więzienia).
Badania takie powinny także być przeprowadzone cross-kulturowo: tak samo jak w Polsce, tak samo w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii. Dochodzi do tego jeszcze sam przedział klasowy wśród kibiców - są klasy kibiców mających podstawówkę / średnią / wyższą / bieda / bogaci / więźniowie - słowem: każdy może należeń do grupy "kibiców bijących" i każdy z nich może mieć władze w komunikacji grupowej.
Odpowiadając na pytanie Hypnosa.
Behawioryzm tutaj nie pomoże, wyuczanie agresji czy jakieś tam problemy socjobiologiczne.
Dziwi mnie jedno, że nie ma ZADYM na wielką skalę, gdy są mistrzostwa FIFA/UEFA. Nie ma zadym na meczach siatkówki, o dziwo - nie ma też zadym na meczach HOKEJA! Zadymy są tam, gdzie wpływ na grę ma narodowość. FIFA/UEFA - to poprostu za drogie widowisko jak dla bezrobotnych i znudzonych.
"Wykopmy rasizm ze stadionów" - od tego się zaczynała inwigilacja środowisk "kibiców-bijących" - ja tutaj nie widzę istyntku. Najpierw jest przyczyna, a potem bijesz się instynktownie - jednak wsadzenie kamienia w szalik i rzut nie jest instynktowne.
Wyuczanie się agresji? Tego uczyć się nie trzeba.
Kultura honoru.
bo.
ps. To jest moje zdanie na temat kibiców, nie mam zamiaru sie kłócić. Badania są potrzebne, ale na poważną metodologicznie skalę, a tym, którzy chcą - gratuluję z całego serca. Ale tym, którzy to ZROBIĄ, gratuluje odwagi.
Nie możemy zamykać problemu jedynie w teoriach psychologicznych, ale wyjść na ulicę z domysłami.
Pozdrawiam.