Witam,
Książka ma tytuł "Ryzyko samobójstwa - wywiad suicydalny", ukarze się w marcu tego roku.
Pani Iwono, diagnoza ryzyka wymaga tak dużej wiedzy (wszystko w książce), że po pierwsze nie sposób zdiagnozować ryzyka nie poświęcając pacjentowi mniej niż 3 godziny na 1 spotkaniu. To musi się stać zasadą w pracy psychiatrów i psychologów, standardem. Z moich badań wynika, że nigdy nie zajmuje to mniej czasu.
Co do Pani pacjentki, osoby upośledzone rzadko dokonują samobójstw, tutaj jest nadzieja...
W diagnozie trzeba oszacować:
1. stan psychiczny i czynniki ryzyka bezwzględnego
2. czynniki psychospołeczne i socjalne
3. czynniki osobowościowe
4. czynniki specyficzne i swoiste
5. czynniki ochronne.
To są głowne i wszystkie opisuję, ale tu nie jestem w stanie ich przedstawić i nie mogę...
Powiem Pani tylko, że jeśli pacjentka nie ma historii suicydalnej, rodzinnej, samookaleczeń, tendencji nie zabije się...ale musiałbym znać dokładnie sprawę.
Proszę też pamiętać, że stupor można pomylić z upośledzeniem, w szpitalu i każdej placówce zdrowia nawet jak upośledzenie jest głównym problemem pacjent dostanie leki na objaw nie chorobę. Jak dla mnie ta głęboka depresja jest wątpliwa w tym przypadku, ale to tylko przypuszczenie.
Wydaje mi się, że nie można uzależniać losu pacjenta od rutynowej i bezmyślnej diagnozy lekarza.
Ale tego systemu też Pani tu nie wytłumaczę, wielu psychologów klinicznych pracujących w służbie zdrowia więcej niż 20 lat go nie rozumie, podobnie jak lekarzy, ale powody są inne.
Ja na Pani miejscu skupiłbym się na stwierdzeniu, w jakim stopniu to upośledzenie wpływa na trudności w komunikowaniu się i w jaki sposób doprowadziło do obecnego stanu
musi Pani odnaleźć stare badania pacjentki...
Teraz jak o tym myślę, to jak byk mi się nasuwa fakt, iż ta pacjentka nie ma głębokiej depresji...chociaż objawowo możę tak być. Bo proszę mi wybaczyć, ale głęboka depresja to problem egzystencjonalny, który leży poza zasięgiem umysłu osoby upośledzonej, szczególnie umiarkowanie...
Szedłbym w kierunku organiki lub zaburzeń schizoafektywnych.
pozdrawiam
Jarek