1

Temat: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Witam
Zastanawiam się jakie jest wasze zdanie na tamat depresji i samobójstwa. Czy samobójstwo występuje najczęściej w dużej depresji? Inna rzecz, czy z samobójstwem skorelowane są urojenia i omamy, które jak wiadomo pojawiają się zarówno w depresji jak i schizofrenii (nie tylko)?
Jestem ciekaw opinii...
pozdrawiam

Jarek

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Jarku a nie ma jakiś badań na ten temat? Wydaje mi się, że prof. Araszkiewicz podawał kiedyś dane na temat częstotliwości samobójstw u osób cierpiących na konkretne choroby psychiczne.

Jeśli miałbym opierac się na swoich doświadczeniach i wiedzy to powiedziałbym krótko: u osób cierpiących na depresję ryzyko samobójstwa wzrasta, ale to wszak truizm.

Co do omamów i urojeń to z praktyk na bydgoskim oddziale psychoz pamiętam, że takie objawy także mogą wpływać na podjęcie decyzji o samobójstwie, gdyż bywają one dla osoby chorej trudne do zniesienia i są źródłem bardzo poważnych zaburzeń nastroju.

Coś mi jednak mówi, że skoro doświadczony praktyk zadaje takie pytanie to ma w związku z tym tematem pewną koncepcję lub pogląd, z wyrażeniem którego czeka, aż wypowiedzą się inni.  wink Czy mógłbyś zatem - o ile mam rację - postawić tutaj tezę, która kryje się za tym wątkiem?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

3

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Oczywiście masz rację. smile Czuję się jak małe dziecko, które robi komuś psikusa big_smile Jednak nie chcę się dzielić tą wiedzą...jeszcze nie...

Natomiast dzisiaj pomyślałem, że zrobię krótką skalę na temat świadomości psychologów i lekarzy tych rzeczy i zbadam ile jest w środowisku mitów na ten temat. Ja nigdy nie zaprzeczę, że z depresją związane jest zwiększone ryzyko, jednak...no nie mogę napisać, bo nici z badań będą smile
A każdym bądź razie, jeśli to możliwe, podaj mi więcej namiarów na badania o których piszesz, bo mi nawet nazwisko tego profesora nie jest znane. W każdym bądź razie Maćku nie chodzi o koncepcję, lecz dowody smile

Moja książka ma następującą strukturę, w skrócie:
1. Całe ICD-10 - wszystkie choroby i zaburzenia w kontekście samobójstwa
2. Czynniki psychospołeczne i socjalno-ekonomiczne
3. Czynniki osobowościowe
4. Czynniki biologiczne
5. Czynniki specyficzne
i inne części m.in. czynniki ochronne

Potem z tego wszystkiego zostanie zrobiony wywiad suicydalny, oczywiście narazie o niepotwierdzonej przydatności, ale wiedza się chyba przyda.

Tak więc w tej części 1 zrobiłem taki przegląd badań w tym zakresie, że raczej mam dowody niż hipotezy smile W ogóle mi się śmiać chce z wielu rzeczy ostatnio, np. dzisiaj kończę pisać o samobójstwach u ofiar przemocy domowej. No i trafiłem na badania (n=6790) mówiące o tym, że w związkach lesbijskich, w przeciwieństwie do heteroseksualnych przemoc na statystycznie istotnym poziomie ma miejsce częściej, zamachy samobójcze również. Spójrz w jakim stopniu łamie to mit różnic międzypłciowych z zakresie relacji kobietamężczyzna między sprawcami, a ofiarami przemocy domowej ;D, czynników hormanalnych, czynników związanych z płcia męską (większa agresywność itd...)

Mam wrażenie ostatnio, że żyjemy w świecie mitów. Szkoda jednak, że nie jest to kraina czarów.

Jak zrobię skalę zechcesz ją wypełnić i przekazać kilku kolegom po fachu? wink

pozdrawiam

Jarek

4

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Witam....
Trochę dawno zaczął się i utknął w martwym punkcie ten wątek, ale jako psychologa po klinicznej akurat on bardzo mnie interesuje smile
Na początek pozwolę sobie odpowiedzieć zgodnie z własną wiedzą nabytą na studiach, na postawione w pierwszym poście pytanie. O ile faktycznie depresja jako jednostka chorobowa wiąże się ze zwiększonym ryzykiem popełnienia samobójstwa, o tyle w głębokiej, ciężkiej depresji pacjenci stosunkowo rzadko podejmują próby samobójcze. Dlaczego? Cóż, spadek napędu psychoruchowego jest tak wielki, niemoc ("bezmoc"?) tak obezwładniająca, że po prostu nie mają siły na cokolwiek, a próba samobójcza wymaga od pacjenta podjęcia wysiłku. Tak to podobno jest.
Teraz może troszkę o tym, dlaczego zdecydowałam się kontynuować ten wątek. Jestem młodym psychologiem, półtora roku temu skończyłam studia i jak do tej pory mało miałam do czynienia z osobami chorymi psychicznie. Ale to się zmieniło, podjęłam pracę w szpitalu. Dzisiaj rozmawiałam z pacjentką, w stanie prawie stuporu, w nikłym kontakcie słownym, która po poprzednim pobycie na oddziale psychiatrycznym (pracuję w "zwykłym" ZOZie)przestała samowolnie brać leki. Prawdopodobnie w jej przypadku w grę wchodzi również upośledzenie umysłowe, przynajmniej w stopniu umiarkowanym. A zostałam poproszona min. o stwierdzenie ryzyka powzięcia przez pacjentkę próby samobójczej. Nie ukrywam, sprawiło mi to trudność. Dlatego zainteresowała mnie informacja o książce pisanej przez Ciebie. Zależy mi na wskazówkach, na co zwracać uwagę przy ocenie ryzyka podjęcia próby samobójczej u pacjenta. Czy Twoja książka już wyszła czy też jeszcze trzeba będzie na nią poczekać? A jeśli jest, to jaki nosi tytuł?
Pozdrawiam i liczę na odpowiedź smile

5

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Witam,
Książka ma tytuł "Ryzyko samobójstwa - wywiad suicydalny", ukarze się w marcu tego roku.
Pani Iwono, diagnoza ryzyka wymaga tak dużej wiedzy (wszystko w książce), że po pierwsze nie sposób zdiagnozować ryzyka nie poświęcając pacjentowi mniej niż 3 godziny na 1 spotkaniu. To musi się stać zasadą w pracy psychiatrów i psychologów, standardem. Z moich badań wynika, że nigdy nie zajmuje to mniej czasu.

Co do Pani pacjentki, osoby upośledzone rzadko dokonują samobójstw, tutaj jest nadzieja...

W diagnozie trzeba oszacować:
1. stan psychiczny i czynniki ryzyka bezwzględnego
2. czynniki psychospołeczne i socjalne
3. czynniki osobowościowe
4. czynniki specyficzne i swoiste
5. czynniki ochronne.
To są głowne i wszystkie opisuję, ale tu nie jestem w stanie ich przedstawić i nie mogę...

Powiem Pani tylko, że jeśli pacjentka nie ma historii suicydalnej, rodzinnej, samookaleczeń, tendencji nie zabije się...ale musiałbym znać dokładnie sprawę.

Proszę też pamiętać, że stupor można pomylić z upośledzeniem, w szpitalu i każdej placówce zdrowia nawet jak upośledzenie jest głównym problemem pacjent dostanie leki na objaw nie chorobę. Jak dla mnie ta głęboka depresja jest wątpliwa w tym przypadku, ale to tylko przypuszczenie.
Wydaje mi się, że nie można uzależniać losu pacjenta od rutynowej i bezmyślnej diagnozy lekarza.
Ale tego systemu też Pani tu nie wytłumaczę, wielu psychologów klinicznych pracujących w służbie zdrowia więcej niż 20 lat go nie rozumie, podobnie jak lekarzy, ale powody są inne.

Ja na Pani miejscu skupiłbym się na stwierdzeniu, w jakim stopniu to upośledzenie wpływa na trudności w komunikowaniu się i w jaki sposób doprowadziło do obecnego stanu
musi Pani odnaleźć stare badania pacjentki...
Teraz jak o tym myślę, to jak byk mi się nasuwa fakt, iż ta pacjentka nie ma głębokiej depresji...chociaż objawowo możę tak być. Bo proszę mi wybaczyć, ale głęboka depresja to problem egzystencjonalny, który leży poza zasięgiem umysłu osoby upośledzonej, szczególnie umiarkowanie...
Szedłbym w kierunku organiki lub zaburzeń schizoafektywnych.
pozdrawiam

Jarek

6

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Wątek niezwykle ciekawy. Ja chciałbym dodac do niego pewne pytanie, które z kolei idzie po linii moich osobistych zainteresowań.
Nie wypowiadam się z punktu widzenia specjalisty klinicznego, bo nim nie jestem. Rad bym usłyszec wasze zdanie, w kontekście samobojstw.
Jak wartosci religijne, dotychczasowe życie pacjenta i ewentualnie spotkanie z duszpasterzem może byc pomocne osobom na skraju załamania, bliskich samobojstwa, ale już na tym etapie gdy pacjent mniej o tym mówi, a raczej podejmuje konkretne działania do relizacji samobojstwa? Jak np. kierownik duchowy, duszpasterz w rozmowie z kimś takim może wykryc te subtelne znaki, że plan samobójczy jest w fazie zaawansowanego planowania. Przecież na poczatku znaki będą wyraźniejsze, ale gdy zabraknie pomocy na czas mniej to się uzewnetrznia i wtedy trudniej wykryc.

7

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Istnieją dane mówiące o tym, że wiara jest czynnikiem chroniącym przed samobójstwem. Oznacza to, że osoby wierzące zabijają się rzadziej niż niewierzące.
W tekście widzę dwa pytania: o pomoc i rozpoznanie.
Nie istnieją dane mówiące o tym, by duchowny w jakikolwiek sposób mógł pomóc samobójcy. Nie wiem osobiście, jakby mógł to zrobić...kontakt ten nie chroni, chroni wiara, więc to co jest wewnątrz.
Jeśli duchowny posiada możliwość oceny siły wiary, to jest to jedyny sposób na testowanie przez niego zagrożenia targnięcia się na życie u wiernego. W moim przekonaniu szacowanie tego czynnika może być diagnostyczne. Jakkolwiek jest to jeden z kilkudziesięciu czynników, które trzeba ocenić. Izolowana ocena siły wiary jest niewystarczająca.
Podejrzewam, żę duchowny nie ma nigdy do czynienia z osobą, która chce się zabić, ale mogą mieć z taką, która o tym mówi. To nie to samo. Ta, która chce się zabić przejawia tendencje samobójcze, stan psychiczny w którym się znajduje zazwyczaj nie prowadzi do szukania kontaktu z innymi ludźmi, lekarzem, duchownym, psychologiemm itd...
A diagnoza ryzyka samobójstwa to tak trudny i obszerny temat, że nie sposób tutaj napisać więcej.

Jarek

8

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Iwona, napisałaś o ciężkiej depresji, że pacjenci nie dokonują samobójstw. Iczywiście tak jest:). Jednak gdy wychodzą z osłupienia, wracają do domu itd, oni nadal mają ciężką depresję a nie inny jej rodzaj... smile

Jarek

9

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

10

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Nie mam pojęcia. Może duchowni powinni zadbać o jakąś metodologię...

Jarek

11

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Pewnie tak, ale może sugestie i wskazówki psychologów mogłyby być przydatne w "opracowywaniu metodologii", tym bardziej, że (tak przypuszczam) w waszej praktyce klinicznej problemy religijności też się pojawiają, bo przecież na pewno mieliście pacjentów, którzy byli mniej lub bardziej wierzący, czy w "prowadzeniu" takich pacjentów wśród innych motywacji, staraliście sie również kształtować te religijne? albo na nich budować, upatrując tam szanse na wyjście z depresji, załamania, kryzysu?, oczywiście mam na myśli osoby "na skraju samobójstwa"

12

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Psycholog nie kształtuje żadnej motywacji i nie wpływa na pacjenta. Niska wiara lub jej brak, tak samo jak np. izolowana ciężka depresja, nie są czynnikami ryzyka samobójstwa. Dopiero gdy tworzą splot wielu innych objawów mogą stanowić o jakimś zagrożeniu, które specjalista może prekontamplować.
Czasem wiara jest wykorzystywana w terapii, szczególnie uzależnień. Ja jej nie wykorzystuję.
Osobom na skraju samobójstwa wiara może pomóc, ale to zależy od osoby i myśle, że tylko wtedy, gdy wcześniej nie wierzyły i odnalazły w ten sposób nowy sens, chęć życia.

Jarek

13

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

14

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

15

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

Nie jestem ani behawiorystą ani terapeutą uzależnień. W terapii psychoanalitycznej do niczego się nie motywuje. Ponadto "motywowanie" zbyt zahacza o manipulowanie. Dyrektywna bywa wyłącznie interwencja kryzysowa. Kolega chyba niedawno studia kończył...

Jarek

16

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

oczywiście wiem, że wiesz Iwonka:)
mam na myśli, że tylko ciężka depresja to choroba bez względu na stan pacjenta. "reszta depresji" to kryzysy, leczone w fatalny sposób farmakoterapią. ...

Jarek

17

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

hmmm, nie za bardzo rozumiem co masz na myśli mówiąc o "reszcie depresji"?

18

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

tez musze przyznac ze niemalo sie zdziwilem czytajac stwierdzenie, ze do zadan psychologa nie nalezy w pewnym sensie motywacja pacjenta, zawsze mi sie wydawalo ze takie sa tez oczekiwania ludzi od psychologow - aby nie tylko ukierunkowali sposoby ich zachowania, ale gdy trzeba rowniez dali dobra motywacje do zmian

19

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

20

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

21

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

22

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

23

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

24

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo

W pełni zgadam się z twierdzeniem Iwony-jak wynika z badań osoby z rozpoznaniem depresji głębokiej , ciężkiej  (powyżej 6-7 objawów wymienionych w ICD-10 w tym zespół objawów somatycznych), charakteryzuje obniżenie  napędu psychoruchowego , co determinuje poczucie bezsilności i brak siły na jakiekolwiek podjęcie decyzji. Ryzyko śmierci, co prawda jest zwiększone
w tym przypadku ale poprzez zagłodzenie się.
Jednak zgodnie z tym co napisała Koszewska i Habrat -Pragłowska ryzyko popełnienia samobójstwa zwiększone jest w przypadku zaburzeń dwubiegunowych ( maniakalno-depresyjnych).
Tak tez wynika z mojej praktyki klinicznej, gdzie osoby przewożone z o-jomu , toksykologi, szpitali  z oddziałów chirurgicznych  są to osoby z zaburzeniami afektywnymi , zwłaszcza w momencie nagłego wahania nastoju i przejścia w stan depresyjny. Jest to próba poradzenia sobie z pojawiającym trudnym nastrojem.

Druga grupa osób , które trafiają do szpitala po próbach samobójczych (niestety , udają się udają relizacje planowanych działań tuż po opuszceniu odziału), to osoby z rozpoznaniem zaburzeń osobowości

25

Odp: Urojenia, omamy, depresja a samobójstwo