Witam wszystkich.
Może warto zacząć brutalnie - media bredzą. Niestety, co rusz, gdy oglądam kolejne serwisy informacyjne, jestem coraz bardziej zdumiony tym, co dziennikarze potrafią "wygenerować". Mało tego, ciekawe jest, jak natychmiast po pojawieniu się 'wytworu' jednych, kolejni z lubością go propagują, umacniają i tak dalej... A później debaty: "czy możemy już mówić o...." i zalew bredni kolejnych. Ale nie o to...
Pytanie: co to znaczy "pokolenie JPII"? Czy istnieją jakieś obiektywne cechy wspólne, wyłączając oczywiście datę urodzenia, charakteryzujące określanych tym mianem ludzi? Przykład pierwszy z brzegu, w skrócie: pokolenie 'dzieci kwiaty' coś tam chciało - 'make peace not war', przyjęło określony sposób ekspresji (w każdym sensie), charakterystyczny dla całej grupy, było - ogólnie mówiąc - łatwo identyfikowalne na różnych płaszczyznach.
Nie mam żadnego pomysłu, jakie wspólne wartości, sposób życia, spojrzenie na świat, miałoby charakteryzować pokolenie JPII. No chyba, że byłaby to masowa emigracja po wejściu Polski do UE
Wszyscy przecież doskonale wiemy, że 'coś być musi', by można było mówić o pokoleniu w sensie ideologicznym, a takie właśnie rozumienie zaproponowały media w przypadku JPII. Zaproponowały, po czym oczywiście niczego nie wyjaśniły, bo po co. Wystarczy zrobić kolorowy tytuł (byle duży, czarny na czerwonym) 'wrzucić temat na jedynkę' i załatwione 
O pokoleniu B16 celowo nawet nie wspominam, ze względów oczywistych.
Pozdrawiam serdecznie,
M.