Temat: Praca psychologa w rzeczywistości

Witajcie drodzy uczestnicy Forum,
Śledząc tematy poruszane na forum widzę, że dotykamy bardzo różnych zagadnień. Wydaje mi się, iż warto poruszyć następujący, będący w moim odczuciu niezwykle ważnym. Może zainteresowałaby Was wymiana refleksji dotyczących kondycji i warunków pracy psychologa na rynku polskim. Pokrótce rozwijając tę szeroką treściowo propozycję chcę poruszyć kwestie:
1. potrzeby odpowiedniego godziwego wynagradzania psychologów (mam tu na myśli kwestię znaczącego opadania motywacji do pracy i  rezygnowania z pracy w zawodzie po studiach psychologicznych)
2.  trudność realizowania w pracy zawodowej szerokich możliwości pomocy psychologicznej (np. limity do wyrobienia w przychodni, mała świadomość społeczeństwa, że mogą znaleźć pomoc u psychologa - w związku z tym mały "popyt").
3. zmęczony psycholog z kilkoma etatami, nieustannymi kursami,..
W efekcie czego zamiast mieć możliwość realizować się zawodowo, spełniać się w niej...wiele osób ma bardzo ciekawe hobby..

Na Forum chętnie zabierają głos zarówno studenci-przed rozpoczęciem drogi zawodowej, jak i wykonujący pracę psychologa zawodowo. W związku z tym sądzę, że wymiana refleksji na ten temat między tymi grupami mogłaby być ciekawą wymianą doświadczeń, cennym źródłem wiedzy dla kandydatów na studia, ale i rozpoczynających pracę, czy wreszcie samych pracujących psychologów. Nie stawiam konkretnego pytania, a raczej otwieram pole do dyskusji ten temat sygnalizując na wstępie pewne zagadnienia liczą, że nadam mu w trakcie dyskusji kierunek. Kondycja naszej polskiej psychologii aktualnie jest jakaś -daleka od wyobrażeń ideału tego jakbyśmy chcieli jej możliwości realizować w społeczeństwie - ale i daleka od publikacji np. z USA.
Zapraszam zatem serdecznie do wymiany poglądów, refleksji na ten wstępnie zasygnalizowany temat wiedząc, że dotyczy on wielu osób, warto więc w szerokim gronie go omówić.

2

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Nie mam wielu bliskich znajomych wśród psychologów na państwowym etacie, ale to, co proponują prywatni pracodawcy (w oświacie) to zakrawa na kpiny! Bo po 5-ciu latach nauki, kursach, doskonaleniu, psycholog dostaje minimum socjalne - dobrze, jeśli zgadza się na tzw. "szarą strefę" i dostaje "premię" pod stołem. Jak szybko się wypali zawodowo?

Po ilu latach pracy (a z dziećmi praca jest niezwykle delikatna) moje koleżanki powiedzą, że nikomu nie pomogą, bo nie ma sensu (z takim zdaniem się też spotkałam)? Oto pytanie na miarę nowych czasów, które podobno nadeszły: jak zmienić stosunek społeczeństwa do zawodu, w którym powołanie jest konieczne, a satysfakcja tak znikoma... i nie mam na myśli satysfakcji osobistej - tylko ekonomiczno-społeczny odbiór.

Beata W.

3

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Dziękuję Beato za Twój głos w tej sprawie. Poruszyłaś ważną kwestię koniecznego powołania-rzeczywiście-akurat zawód psychologa jest takim, który bardzo trzeba chcieć wykonywać, bardzo. Co więcej-w gruncie rzeczy zadanie psychologa polega właśnie-o ironio-na podtrzymywaniu na duchu innych.

4

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Witam, przeczytałam wpisy na temat pracy psychologa i mimo, że powinnam leżeć w łóżku z powodu choroby nie mogę powstrzymać od skomentowania, a może opisania swojej sytuacji.

Moje życie różnie się układało, skończyłam psychologię i z powodów osobistych wyjechałam do Anglii. Byłam niezależna finansowo, samodzielna i czułam że powoli umieram w środku, męczyłam się tam strasznie, chciałam pracować z ludźmi,w zawodzie, tęskniłam za nauką i rozwojem. Tak więc spakowałam się i wróciłam. Dałam sobie dwa lata na znalezienie pracy, która da mi możliwość rozwoju i satysfakcję, a do tego po prostu poczucie bezpieczeństwa finansowego (nie potrzebne mi kokosy). W grudniu minie rok...!!! Wszędzie gdzie szukałam pracy słyszałam: "tak potrzebujemy, bo mamy za dużo pracy, ale nie mamy kasy na zatrudnienie pani" ewentualnie "świetne kwalifikacje, motywacja do pracy...ale za małe doświadczenie" moje oszczędności skończyły się i poczułam że muszę brać cokolwiek:(! Osiem godzin dziennie, codziennie wisiałam na telefonie próbując sprzedać jakiemuś zmęczonemu biznesmenowi kolejną reklamę, a to wszystko za pieniądze których było za dużo żeby zdechnąć i za mało żeby żyć, nie miałam czasu ani sił żeby szukać pracy o której marzyłam (nadal marzę). Zwolnienie lekarskie dało mi czas na szukanie pracy i niemalże takie same dochody...szukałam ze zdwojona motywacją...poszłam na bezpłatne praktyki do firmy doradztwa personalnego, po dwóch miesiącach dostałam umowę zlecenie na uporządkowanie 100 akt osobowych za 7 zł brutto...obsługuję ludzi w recepcji i mam poczucie, że oni ( prości ludzie pracujący w fabrykach) częściej doceniają mnie i dostrzegają mój potencjał niż mój szef, który powinien mieć ciut większą świadomość.

Płaczę codziennie przed wyjściem do pracy, nie mogę tam wytrzymać, więc moje ciało choruje, czuję się jak w klatce, z której nie ma dobrego wyjścia. Trwać tam i umierać wewnętrznie albo odejść i umierać z głodu, nie płacic rachunków (i tak na wszystkie nie starcza). Co robic???

5

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

To przerażające! Twoja sytuacja jest nie do zaakceptowania - rzuć tę wyniszczającą pracę, przecież sama wiesz, czym może grozić osobowości trwanie w takiej beznadziei... może napiszesz do mnie, ja właśnie zdecydowałam się na wyzwanie świata - na razie wygrałam. Podaję swój email: beataniejest@poczta.onet.pl
Może napisze w wątku ktoś, kto wykonuje swój zawód i jest usatysfakcjonowany pozycją zawodową? Nie mam na myśli twórców portalu big_smile

Beata W.

6

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Zgłaszam się na ochotnika. Jestem zadowolona z wykonywanej przeze mnie pracy psychologa, również finansowo. Gdy już byłam w pracy wykończona zrezygnowałam z walki. Zaczęłam się poza pracą oglądac za jakimiś zleceniami. Te poszukiwania były dla mnie drugim etatem. Byłam gotowa jeździc po Polsce. Szkoliłam i pół pensji wydawałam na psychoterapię. Na szkolenia zarabiałam ciężko weekendami. Znalazłam dobre zlecenie. Rok godziłam marną pracę i dobre zlecenie. Odłożyłam pieniadze żeby mieć poczucie bezpieczeństwa i porzuciłam marną pracę. Miałam kilka zleceń jeszcze i mam na to, że nawet jak nic nie znajdę to dam radę przeżyć i opłacić ZUS. Zrezygnowałam z pracy i od tego momentu było tylko lepiej.
Mija rok, jest tylko lepiej. Przez rok pracowałam w krótkich, dobrze płatnych projektach i cały czas szukałam pracy. Jeszcze nie minął rok, a mam juz dwie calkim dobrze płatne prace i w obu chcą mnie w pełnym wymiarze godzin. Reagując na każde ogłoszenie znajdowałam się w trudnych sytuacjach bo szłam na rozmowę kwalifikacyjną, a nie miałam czasu pracować. Ale i to okazało się sensowne. Dostałam pracę za niezłe pieniądze z umową, że wykonuję pracę we własnym tempie i dogodnym czasie i w domu:)

Decyzję pomogła mi podjąć książka "Kto zabrał mój ser". Teraz zarabiam ucząc ludzi jak mają osiagać sukcesy. Pozdrawiam i życzę powodzenia

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

8

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Mogę trochę o swoich doświadczeniach.
Pracuję w zawodzie od 1998r. - od początku w Szpitalu (dla Dzieci). Przez pierwsze lata nabierałam doświadczenia, uczyłam się pilnie. Zrobiłam specjalizację I stopnia z psychologii klinicznej, z teraz jestem w trakcie II stopnia (neuropsychologia). Zrobiłam certyfikat terapeuty integracji sensorycznej i mnóstwo kursów w zakresie terapii dzieci z zaburzeniami rozwoju. Na moje szkolenia składałam ostatni grosz z pensji szpitalnej. W niewielkim stopniu moje miejsce pracy mi przez jakiś czas pomagało (teraz finanse służby zdrowia są bardzo kiepskie).
W związku z marazmem panującym w moim szpitalu postanowiłam postawić na prywatną praktykę. Początkowo miałam tylko gabinet psychologiczny dla dzieci w ograniczonym zakresie (kilka godzin po południu). Potem dołączyłam terapię integracji sensorycznej (kątem u kogoś). Od prawie 1,5 roku mam dość dobrze działającą wyłącznie własną firmę (współpracuję jednak z kilkoma osobami). Znalazłam pewną niszę na rynku usług psychologicznych (tym, czym zajmuję się w moim mieście garstka specjalistów). Spełniam się zawodowo i właśnie mocno ograniczyłam moją prace etatową. Stać mnie na ZUS i czynsz i inne "drobiazgi".
Trzeba pracować na swoje nazwisko i stale się szkolić, aby być bardziej skutecznym w swojej pracy. Ale na nazwisko trzeba pracować klika lat.

Pozdrawiam<br />IwonaP.

9

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Witam smile To, że pisząc o braku satysfakcji z wykonywanej pracy nie zaprosiłam do wypowiedzi Redaktora Naczelnego i pozostałych Adminów spowodowane jest moją 100% pewnością, że satysfakcję takową posiadacie. Pomailowałam sobie z Karinką i myślę, że jest już ok big_smile
Piszę o wypaleniu zawodowym (mgr-a) i to, co opowiadają mi ludzie w ankietach ma się nijak do tego, co mówią w rozmowie. A rozmawiam m.in. z psychologami na etatach w przedszkolach. Im bardziej niepubliczne, tym gorzej. Co robić, aby pracodawcy doceniali kompetencje, a nie licytowane w dół zarobki?

Beata W.

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

11

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

No cóż, tu akurat tak się składa, że ogłoszeniodawca chciał być prawdopodobnie w zgodzie z wyżej wspomnianą ustawą. Nie podejrzewałabym ustawiania rekrutacji "pod kogoś". Prawda jest taka, że absolwenci ww. "egzotycznych" kierunków są uznawani w Polsce za psychologów, mają takie prawo. Taki mini-potworek-ciekawostka. I znam kilka osób, będących członkami PTP, zasiadających w jego władzach, które właśnie jeden z tych dwóch kierunków ukończyły, są natomiast w powszechnej świadomości absolwentami psychologii. I mają takie prawo, posługiwać się tytułem psychologa. Ręki sobie uciąć nie dam, że się wyrażę ciut kolokwialnie, ale wydaje mi się, że nowa "ustawa" (piszę w cudzysłowie, gdyż to, co obowiązuje jako ustawa, to.... nie będę się wyrażać wink ) także zawiera tekst wspomniany w ogłoszeniu, o tym, kto może pracować jako psycholog. A ustawę tworzyli w głównej mierze członkowie i władze PTP...
Co do kwestii satysfakcji z uprawianego zawodu. Pracuję od niedawna (niecałe dwa lata), w tej chwili w służbie zdrowia. Jak na taką posadę mam stosunkowo wysokie zarobki, i ciekawą pracę. Chyba nigdzie indziej nie ma takiej różnorodności klientów i pacjentów, jak w Poradni Zdrowia Psychicznego. Z drugiej strony, pracuję w małej miejscowości, w szpitalu powiatowym. Mało ludzi jeszcze dostrzega tu możliwość pójścia do psychologa w sytuacji na przykład kryzysu życiowego czy emocjonalnego. Pacjentów mam na razie stosunkowo mało. Na szczęście pracuję na etacie, nie na zlecenie, więc moja pensja nie zależy od uciułanych punktów. W odwrotnym przypadku nigdy bym tu nie pracowała, nie utrzymałabym sama siebie, nie mówiąc o rodzinie.
Odczuwanie satysfakcji z wykonywanej pracy utrudnia mi jeszcze jedna sprawa - poczucie braku kompetencji i coraz większa świadomość tego, jak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Ale to akurat też pozytyw - mobilizuje, sprawia, że ten zawód nie powszednieje. Ciemną stroną pracy w służbie zdrowia jest to, co było już tu wspomniane - pracodawca nie współfinansuje żadnych szkoleń. Ja mam na tyle szczęście, ze mój dyrektor przychylnym okiem patrzy przynajmniej na branie urlopu szkoleniowego, z tym nie ma problemu (a wiem, ze czasem nawet z tym są kłopoty). Chce mieć wyszkolonego specjalistę, więc mam wręcz przykaz robienia po roku pracy specjalizacji z psychologii klinicznej.
Z własnego, stosunkowo świeżego, doświadczenia, wiem, że najtrudniej jest się "zaczepić", i warto wbrew pozorom zacząć od bardzo skromnego stanowiska, stażu, czegokolwiek. A potem wystarczy poczekać. Lepsza/dodatkowa praca sama nas znajduje. Takie zjawisko obserwuję u wielu moich kolegów-psychologów. Oczywiście nie sprawdzi sie u każdego, ale coś w tym jest.

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

13

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Czesc! Przeczytalam watek i postanowilam dorzusc swoje trzy grosze smile

Podobnie jak Karina po obronie dyplomu wyjechalam za granice, gdzie mieszkam od kilku lat. Od prawie trzech lat usiluje zarejestrowac tu swoj dyplom - bezskutecznie. Czyli - mimo ze pracuje, jestem najwyzej 'stazysta psychologiem klinicznym' bez prawa do samodzielnej praktyki smile. Specjalizuje sie w terapii oraz diagnozie osob uposledzonych i z autyzmem - skonczylam tu studia podyplomowe i mam uprawnienia terapeuty. Pomimo ze jestem zadowolona z mojej pracy i mozliwosci doszkalania, problemy wynikajace z odmiennych systemow studiowania w Polsce i tutaj potrafia skutecznie i bolesnie sprowadzic na ziemie - wciaz sa sporym problemem dla mnie i czesci znajomych. Nie wiem jeszcze czy zostane tutaj dluzej czy tez wroce kiedys do Polski - lubie to co robie, ale stan zawieszenia jako 'wieczny stazysta' ma swoje wady.

Bardzo chetnie skontaktuje sie z osobami z Polski ktore pracuja z placowkach diagnozy i terapii autyzmu - nie mam doswiadczenia w tego typu pracy z Polski i chetnie wymienie sie doswiadczeniami.

Pozdrawiam,

troy

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

15

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Dobre pytanie smile

System ksztalcenia wyglada tu inaczej - najpierw trzyletni Bachelor (odpowiednik licencjatu), potem dodatkowa dwuletnia magisterka po czym dopiero trzyletnie studia doktoranckie z psychologii klinicznej. Te ostatnie obejmuja 12 miesiecy stazy (nie mylic ze stazem podyplomotym per Ustawa o Zawodzie Psychologa) w scisle okreslonych osrodkach z dobranymi grupami klinicznymi o szerokiej skali problemow. Moj wlasny uniwerek w Polsce wymaga obecnie 100 godzin stazu do zaliczenia studiow. Poniewaz niezmiernie trudno zorganizowac taki staz na wlasna reke, pozostaje czesto praca w zawodzie pokrewnym (research assistant, care worker, chyba takze social worker, assistant psychologist) co jednak nie uprawnia do stosowania tytulu 'psycholog' i wiaze sie ze znacznie okrojonymi kompetencjami.

Pomino iz nie ma oficjalnie wymagania nostryfikacji dyplomu przy ubieganiu sie o prace w sektorze prywatnym, z rzeczywistosc pracodawcy wymagaja jej podobnie jak panstwowa sluzba zdrowia. Ewentualnie pozostaje tez praca typu samozatrudnienie czyli gabinet prywatny.

Czy moglbyc mi wiecej napisac (na forum lub priva) na temat osob ktore znostryfikowaly dyplom za granica? W jakich krajach? Ciekawa tez jestem szczegolow egzaminu.

Dzieki za odpowiedz,

troy

16

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości

Pozdrawiam<br />IwonaP.

17

Odp: Praca psychologa w rzeczywistości