Temat: Co myślimy, a co mówimy...

Nie wiem, czy temat juz był, że się tak wyrażę 'zarzucony' na tym forum czy też nie, ale mimo wszystko go podam:)

To, że ludzie zazwyczaj nie mówią tego, co myślą, to na pewno wszyscy wiemy, a co, gdyby dać tego prostą odwrotność? Myślę to, co mówię? Może i by to było trochę wolniejsze...i może jest to trochę dziwne stwierdzenie, ale czy ktoś potrafiłby je wytłumaczyć? I czy taka ewentualność byłaby możliwa? Czy po naszej kuli ziemskiej chodzą ludzie, którzy najpierw wypowiedzą jakieś dziwaczne sentencje, a potem dopiero je myślą?

Odp: Co myślimy, a co mówimy...

To chyba niemożliwe, choć dość powszechne jest coś innego: pomyślę, powiem, przemyślę ponownie i bardziej wnikliwie.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

3

Odp: Co myślimy, a co mówimy...

No to teraz wkraczam na grząski grunt moich własnych przemyśleń i spekulacji.

Według mnie tylko część myśli związana jest z mową. Często myśli to obrazy, wspomnienia czy emocje. Mowa (w tym "mówienie" w myślach) pojawia się natomiast jeśli zajmujemy się w naszym umyśle treściami związanymi z językiem (np. kiedy zastanawiam się co tutaj napisać lub analizuje dokładnie tekst książki).

Tak więc nie sądzę aby możliwa była taka sytuacja aby myśli podążały za językiem, skoro nie wszystkie one są z nim bezpośrednio związane.

Odp: Co myślimy, a co mówimy...

Michale, spekulacje, które są potwierdzone jakąś argumentacją są na tym forum bardzo mile widziane. Dlatego po raz kolejny zachęcam do aktywnego udziału w toczących się tutaj dyskusjach osoby, które boją się, że będą spekulować i walną jakieś głupstwo czy truizm. Ale wracajmy do Twojej wypowiedzi...

Logiczny wniosek, aczkolwiek Twój tok rozumowania zainspirował mnie do postawienia sprzecznej tezy. Część myśli - jak sam zauważyłeś - to emocje. Natomiast słowa, które wypowiadamy są w stanie modelować nasze stany emocjonalne (i w konsekwencji wyrażane już pojęciami rozumowanie), co często wykorzystywane jest w psychoterapii (nakłanianie klienta do tego, aby coś wypowiedział i usłyszał to, co mówi). Idąc dalej, słowa, które wypowiadamy mogą wywoływać w nas pewne stany emocjonalne i w ten sposób - na zasadzie sprzężenia zwrotnego - generować wtórne procesy myślowe.

To, nad czym zastanawiała się Joanna Laska nie jest więc chyba jednak tak zupełnie bezzasadne (jak mi się na początku wydawało). Jak sądzicie?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

5

Odp: Co myślimy, a co mówimy...

Odp: Co myślimy, a co mówimy...

Właściwie nic dodać i nic ująć. Dokonałeś rozgraniczenia problemu, o które mi dokładnie chodziło.
Pisząc o sprzeczności miałem na myśli Twoje założenie, ale źle to wyjaśniłem. Tak czy inaczej, jesteśmy w zakresie odpowiedzi na ten problem zgodni.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!