Tematowi umiejscowania kontroli poświęciem niegdyś jedną ze swoich prac (konkretnie magisterkę) i uzyskane przeze mnie wyniki potwierdziły to, co piszesz, choć bardziej w odniesieniu do procesu integracji z Unią Europejską. Przykładów wskazujących na niskie poczucie sprawstwa w społeczeństwie polskim jest jednak więcej i szerzej zostały one omówione w wielu opracowaniach dotyczących bezrobocia.
Ja podam przykad z badań, które ostatnio przeprowadziliśmy w naszej placówce (dla niewtajemniczonych dodam, że chodzi o zakład poprawczy). Nie jest on może bezpośrednio związany z poruszanym przez Ciebie zagadnieniem, ale myślę, iż istnieje pewna analogia.
Osobami badanymi byli nasi wychowankowie. Ich zadanie polegało na wypełnieniu kwestionariusza związanego z perspektywami zatrudnienia oraz Skali I-E (wewnątrz- vs. zewnątrzsterowności) Rottera. Uzyskane wyniki nieco nas zartwożyły, choć jednocześnie trudno uznać, aby były zaskakujące.
Stwierdzono, że wśród badanej grupy wychowanków (n=40) dominuje zewnętrzne umiejscownienie kontroli (koło 35 osób), a ocena perspektyw zatrudnienia oparta jest głównie na możliwościach wpływu zewnętrzngo (tj. odpowiedzi typu: "kolega ma mi coś załatwić", "pójdę do UP i zobaczymy, jak będzie" itp.).
Zdaję sobie sprawę, iż badanych było niewielu, ale jednocześnie znając specyfikę funkcjonowania wychowanków tego typu placówek wiem, że jest to zjawisko dość nagminne. Z czego wynika? Wydaje mi się, że spory wpływ na taki stan rzeczy ma wadliwy system usamodzielniania nieletnich. Wychowankowie zakładów poprawczych, ale i domów dziecka, uczeni są przez sporą część swojego życia, że za tak proste czynności, jak wyrobienie dowodu osobistego, czy załatwienie renty (czy innych świadczeń socjalnych)odpowiedzialny jest ktoś inny, a nie oni sami.
Co by się jednak Hypnosie trochę Twojego tematu bliżej chwycić, spróbuję teraz odnieść ten przykład do ogólnego problemu, który w swym komentarzu poruszyłeś. Wydaje mi się zatem, że przykład ten - wbrew pozorom - nie ukazuje jedynie wad systemu edukacji i resocjalizacji (te są w ogóle na osobny...duuuży temat), ale i pewną filozofię, która dominuje w naszym społeczeństwie. Przez ostatnie paredziesiąt lat byliśmy państwem socjalnym i w dużej mierze nadal nim jesteśmy. Pomimo pewnych zalet, ustrój taki niesie za sobą poważne zagrożenie, które w przypadku Polski stało się realnym problemem. Mowa o przerzuceniu odpowiedzialności na barki instytucji państwowych oraz o pogłębiającej się wyuczonej bezradności, wyuczonej - dodajmy - zgodnie z prowadzoną polityką państwa.
Powyższy wniosek ktoś mógłby (i prawdopodobnie tak będzie) skrytykować twierdząc, że jak mogę tak pisać skoro społeczeństwo jest biedne, a na górze kradną. Jasne, społeczeństwo jest biedne. Oczywiście, na górze kradną. Parafrazując jednak pewien znany slogan odpowiem: Nie pytaj, kto może zrobić coś dla Ciebie. Zastanów się, co TY możesz dla siebie uczynić. To trochę jak z nauką jazdy na dwukołowym rowerku. Bojąc się, że dziecko się wywróci nigdy nie zdemontujemy mu "bocznych" kółek. Oczywiście patyk wsadzony za siodełko stanowi pewien bufor przed zbyt gwałtownym zderzeniem się z "rzeczywistością dwukołową", ale i on winien być kiedyś zdemontowany, aby dziecko samodzielnie mogło cieszyć się jazdą. Zgodnie z tym przykładem sądzę, że stopniowe odstawianie od państwowego "cycka" mogłoby zaowocować zmianami na lepsze, tj. ukształtowaniem się wewnętrznego poczucia kontroli. Dotąd uczyliśmy się bowiem bezradności i opierania się o pomoc otoczenia (i/lub instytucji państwowych). Czas dorosnąć i przejąć swoje sprawy we własne ręce, a dane przytoczone przez Hypnosa wskazują, że możliwości jest całkiem sporo.
Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!