1

Temat: Jak szukamy pracy?

Całkiem niedawno wpadł mi w ręce raport GUS dotyczący przspieszenia i rozwoju gospodarczego w POlsce. Jak jasno z niego wynikało - pracy w Polsce jest o wiele więcej niż osób zatrudnionych, co oznacza, że bezrobocie powinno znacznie spaść. Tymczasem tak się nie dzieje. Pomijając już fakt opłacalności tzw. "szarej strefy" i ogromnej rzeszy tam pracujących ludzi, można by było zadać sobie pytanie czy nie jest tak, że to my sami po prostu się o tą pracę nie staramy?
Czy społeczeństwo polskie, choćby ze względu na swoją niedawną historię, jest społeczeństwem o zewnetrznym umiejscowieniu poczucia kontroli w ocenie globalnej?
Organizacja pozarządowa "Otwarte drzwi", w której to urzędują fachowcy i doradcy, pomagając zdobyć pracę tym, którzy się do nich zgłoszą - mają skuteczność 85%(tyle osob znajduje prace gdy trafi do organizacji).  To daje sporo do myślenia...(to nie jedyna tego typu organizacja) .
Poza tym, że jesteśmy kulturą narzekania, być może również nie mamy poczucia sprawstwa jeśli chodzi o umiejętność poszukiwania pracy. I dalej - być może zewnętrzne umiejscowienie poczucia kontroli jest wymiarem, który można przyłożyć do wielu innych dziedzin życia całej naszej społeczności. Niewykluczone są też inne wyjaśnienia tego złożonego zjawiska społecznego, ja jednak skupiłem się na tym świadomie.

Odp: Jak szukamy pracy?

Tematowi umiejscowania kontroli poświęciem niegdyś jedną ze swoich prac (konkretnie magisterkę) i uzyskane przeze mnie wyniki potwierdziły to, co piszesz, choć bardziej w odniesieniu do procesu integracji z Unią Europejską. Przykładów wskazujących na niskie poczucie sprawstwa w społeczeństwie polskim jest jednak więcej i szerzej zostały one omówione w wielu opracowaniach dotyczących bezrobocia.

Ja podam przykad z badań, które ostatnio przeprowadziliśmy w naszej placówce (dla niewtajemniczonych dodam, że chodzi o zakład poprawczy). Nie jest on może bezpośrednio związany z poruszanym przez Ciebie zagadnieniem, ale myślę, iż istnieje pewna analogia.

Osobami badanymi byli nasi wychowankowie. Ich zadanie polegało na wypełnieniu kwestionariusza związanego z perspektywami zatrudnienia oraz Skali I-E (wewnątrz- vs. zewnątrzsterowności) Rottera. Uzyskane wyniki nieco nas zartwożyły, choć jednocześnie trudno uznać, aby były zaskakujące.
Stwierdzono, że wśród badanej grupy wychowanków (n=40) dominuje zewnętrzne umiejscownienie kontroli (koło 35 osób), a ocena perspektyw zatrudnienia oparta jest głównie na możliwościach wpływu zewnętrzngo (tj. odpowiedzi typu: "kolega ma mi coś załatwić", "pójdę do UP i zobaczymy, jak będzie" itp.).

Zdaję sobie sprawę, iż badanych było niewielu, ale jednocześnie znając specyfikę funkcjonowania wychowanków tego typu placówek wiem, że jest to zjawisko dość nagminne. Z czego wynika? Wydaje mi się, że spory wpływ na taki stan rzeczy ma wadliwy system usamodzielniania nieletnich. Wychowankowie zakładów poprawczych, ale i domów dziecka, uczeni są przez sporą część swojego życia, że za tak proste czynności, jak wyrobienie dowodu osobistego, czy załatwienie renty (czy innych świadczeń socjalnych)odpowiedzialny jest ktoś inny, a nie oni sami. 

Co by się jednak Hypnosie trochę Twojego tematu bliżej chwycić, spróbuję teraz odnieść ten przykład do ogólnego problemu, który w swym komentarzu poruszyłeś. Wydaje mi się zatem, że przykład ten - wbrew pozorom - nie ukazuje jedynie wad systemu edukacji i resocjalizacji (te są w ogóle na osobny...duuuży temat), ale i pewną filozofię, która dominuje w naszym społeczeństwie. Przez ostatnie paredziesiąt lat byliśmy państwem socjalnym i w dużej mierze nadal nim jesteśmy. Pomimo pewnych zalet, ustrój taki niesie za sobą poważne zagrożenie, które w przypadku Polski stało się realnym problemem. Mowa o przerzuceniu odpowiedzialności na barki instytucji państwowych oraz o pogłębiającej się wyuczonej bezradności, wyuczonej - dodajmy - zgodnie z prowadzoną polityką państwa.
Powyższy wniosek ktoś mógłby (i prawdopodobnie tak będzie) skrytykować twierdząc, że jak mogę tak pisać skoro społeczeństwo jest biedne, a na górze kradną. Jasne, społeczeństwo jest biedne. Oczywiście, na górze kradną. Parafrazując jednak pewien znany slogan odpowiem: Nie pytaj, kto może zrobić coś dla Ciebie. Zastanów się, co TY możesz dla siebie uczynić. To trochę jak z nauką jazdy na dwukołowym rowerku. Bojąc się, że dziecko się wywróci nigdy nie zdemontujemy mu "bocznych" kółek. Oczywiście patyk wsadzony za siodełko stanowi pewien bufor przed zbyt gwałtownym zderzeniem się z "rzeczywistością dwukołową", ale i on winien być kiedyś zdemontowany, aby dziecko samodzielnie mogło cieszyć się jazdą. Zgodnie z tym przykładem sądzę, że stopniowe odstawianie od państwowego "cycka" mogłoby zaowocować zmianami na lepsze, tj. ukształtowaniem się wewnętrznego poczucia kontroli. Dotąd uczyliśmy się bowiem bezradności i opierania się o pomoc otoczenia (i/lub instytucji państwowych). Czas dorosnąć i przejąć swoje sprawy we własne ręce, a dane przytoczone przez Hypnosa wskazują, że możliwości jest całkiem sporo.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

3

Odp: Jak szukamy pracy?

Możliwości niby jest całkiem sporo. Ale trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby zostać w tym kraju skoro za granicami możliwości jest NAPRAWDĘ sporo, za dużo większe pieniądze. Mam co jakiś czas sygnały, że to wszystko, co my tu robimy w naszym ukochanym kraju, opłacałoby się robić za dużo, dużo większe pieniądze gdzieś indziej. Przepraszam za sarkazm, ale jestem właśnie po przeczytaniu kolejnej porcji wcale nie zabawnych dywagacji naszych ulubionych polskich polityków. Grrr...
O pracę się nie przejmuję. W moim przypadku zawsze jakaś była i jakaś będzie. Najważniejsze, żeby była ciekawa i normalnie płatna. Raczej nie mam czarnej wizji. Tylko zarobki w najbliższym czasie mogą nie być takie, żeby osoba taka, jak ja (bez tak zwanego wsparcia "mieszkaniowego" i "samochodowego" ze strony bogatych emerytowanych lub nie rodziców) mogła żyć dostatnio. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Podejrzewam, że właśnie osoby takie jak ja, mają silną wewnętrzną motywację do zadbania o swoje życie i wewnątrzsterowność jest u nich dominującą cechą   :smile:

Odp: Jak szukamy pracy?

Czy mogłabyś Joasiu dokładnie określić grupę osób "takich jak Ty". Chodzi mi o wyłuszczenie jakiś określonych cech, które sprawiają, że część nie daje za wygraną i walczy o byt pomimo tego, że w ocenie ogółu taka walka "nie ma sensu, bo w tym państwie nie ma pracy, jak się nie ma znajomiści". Czy to kwestia pokoleniowa? Czy pokolenie bezradnych maruderów musi - mówiąc brutanie - wymrzeć? Czy może da się jeszcze coś w ich podejściu do własnych możliwości zmienić?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

5

Odp: Jak szukamy pracy?

Wiesz Maciej, to jest ciężkie pytanie. Ja się zastanowię i jak na coś wpadnę to napiszę. Może inne osoby w podobnej sytuacji napiszą coś mądrego, bo ja chyba nie. Nie wiem jakie mają cechy osoby wewnątrzsterowne. Jako osoba sympatyzująca z podejściem poznawczo-behawioralnym  żartuję, że "nauczono mnie" (przy pomocy nagród, czy wzmocnień oraz kar) albo  "nauczyłam ja sama siebie" (poprzez taki a nie inny styl myślenia i postrzegania tworzonej przeze mnie nagradzającej albo karzącej rzeczywistości) takiego podejścia do życia, gdzie ono (a zatem też i praca) jest moją własnością i "produktem" moich zachowań.
Ja to nazywam po prostu tak, że chcę żyć po swojemu i mieć ciekawę pracę. A skoro tego chcę, to do tego właśnie dążę. Każde inne zachowanie byłoby w tym momencie zaprzeczeniem tego "chcenia". Myślę, że robiłabym sobie krzywdę zachowując się wbrew swoim "chceniom". A nie lubię robić sobie krzywdy  wink

6

Odp: Jak szukamy pracy?

Wasza dyskusja jest czysto akademicka...badania, przypuszczenia, spekulacje... nie wiem czy mogę napisać coś z praktyki jako osoba pracująca i szukająca pracy...

7

Odp: Jak szukamy pracy?

Pisz śmiało Kaja (nawet jeśli uważasz, że tylko przypuszczamy i spekulujemy...z czym się nie zgadzam - raczej szukamy "tego czegoś", co motywuje ludzi do działania w zakresie poszukiwania pracy i "tego czegoś" co przeszkadza).
Jestem przekonana, że efekty takiej dyskusji mogą mieć także wymiar jak najbardziej praktyczny, jeśli tylko ktoś zwróci uwagę na swój styl działania i spojrzy na własne mechanizmy tłumaczenia sukcesów czy niepowodzeń...

8

Odp: Jak szukamy pracy?

Powiem wam jak to wygląda w niewielkim miescie. Jeden powiatowy Urzad Pracy: " Z pani kwalifikacjami bedzie trudno" ...."Za małe?" ..."Nie ...za wysokie". Zrobiłam błąd pokazując dyplomy uczelni. Ze świadectwem maturalnym miałabym większe szanse. Przez dwa lata żadnej propozycji.
Jedna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna/ 2 szkoły podstawowe /1 Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych. Złożyłam CV: "Przykro nam ale nie przewidujemy wakatów w najbliższym czasie". Od znajomych dowiaduję się, że ktoś przechodzi na emeryturę. Ktoś idzie na roczny urlop wychowawczy. Niestety na to miejsce wskakuje znajoma znajomej z mniejszymy kwalifikacjami ...studiująca jeszcze zaocznie , bez praktyki, ale to jej atut. Można zapłacić jej pensję stażystki. Po co zatrudniać nauczyciela dyplomowanego i do tego "obcego". Sprowadzi się taka i myśli, że już z pracą na nią czekają (usłyszałam to korzystając z toalety). Na szczęście mam ten komfort, że nie musze pracować, ale szkoda stracić tyle lat pracy przez przeprowadzkę  :roll: Tyle o mnie.

Koleżanki mojej córki poszukujące pracy to inny rozdział .

W małym mieście nie ma wielu zakładów państwowych. Mnożą się małe interesiki prywatne i małe machlojki. Popyt jest większy niż podaż. Dziewczyny są przyjmowane na tak zwaną próbę. Popracują dwa tygodnie z nadzieją na podpisanie umowy i sio! "Dziękujemy, ale nie sprawdziła sie pani". A następna już czeka z nadzieją na przyjęcie.
Praca niby jest tylko szans na dostanie jej nie ma  :roll:

Chłopak mojej córki pracuje od roku. Jest na konrakcie. Co kilka miesiecy trzęsie się czy mu konrakt przedłużą czy zostanie na lodzie.

Nie dziwię się młodym ludziom, że uciekają za granicę. Jak założyć rodzinę w takiej niepewności jutra? To nie jest tak, że ludziom się nie chce pracować. Nie do końca tak ...

Odp: Jak szukamy pracy?

W swoim "akademickim" wywodzie faktycznie pominąłem zupełnie problem małych miejscowości, gdzie sytuacja jest zupełnie inna i inne powinny być też rozwiązania. Tutaj pomoc ze strony państwa jest faktycznie potrzebna bardziej niż w większych aglomeracjach, gdzie możliwości zatrudnienia są znacznie większe. Nie chciałbym się jednak mimo wszystko wycofywać z tego, co wyżej napisałem. Uważam bowiem - na bazie doświadczeń z bezrobtnymi z małych miejscowości - że także i tutaj obecne jest swoiste użalanie się nad własnym losem. Nie twierdzę, że takie podejście dominuje. Twierdzę natomiast, że zmiana postaw w tym zakresie do pewnego stopnia mogłaby pomóc w zmniejszeniu tego problemu. Słysząc bowiem o podejściu, jakie ma do niektórych inicjatyw znaczna część bezrobotnych (także tych z mniejszych miejscowości), którzy innych perspektyw nie mają (a i tak wolą w domu siedzieć zamiast np. uczestniczyć w kursach doszkalających, pracach okresowych) aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Ja wiem, że jest ciężko. Ja wiem, że proponowane płace są niewielekie, ale czyż tonący nie powinen się chwytać wszystkiego, co daje jakiekolwiek perspektywy?
Tymczasem w UP-ach aż świeci pustkami w salach, gdzie czekają wykładowcy, szkoleniowcy i przedstawiciele firm szukających pracowników. Tysiące złotych idą w błoto, a pracownicy UP-ów zmuszeni są szukać coraz bardziej wymyślnych "wabików" dla zniechęconych bezrobotnych.

Nawiasem mówiąc, ja sam - choć z miasta wojewódzkiego - pracę znalazłem sobie w bardzo małej miejscowości oddalonej od domu 44 km i na tym etapie wakat ten uważam za taki, który spełnia moje oczekiwania. Mało tego, dla tej roboty zrezygnowałem z zatrudnienia, jakie miałem w rodzinnym mieście. Nie zawsze jest więc tak, że dla specjalistów i ludzi dobrze wykwalifikowanych pracy na prowincji nie ma. Znam bowiem kilka innych tego rodzaju przykładów.

Kończąc podkreślę raz jeszcze. Moja opinia w sprawie postaw bezrobotnych - jakkolwiek oparta na pewnych obiektywnych przesłankach - nie dotyczy ogółu lecz tylko pewnej grupy spośród rzeszy bezrobotnych. Wierzę, że zmiana w tym zakresie mogłaby poprawić nieco sytuację. Z tego właśnie pododu uważam, że do pracy nad tym zagadnieniem powinno się angażować większą ilość psychologów społecznych zdolnych do projektowania odpowiednich interwencji i oddziaływań.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

10

Odp: Jak szukamy pracy?

Odp: Jak szukamy pracy?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

12

Odp: Jak szukamy pracy?

Odp: Jak szukamy pracy?

Kaju, chyba niedokładnie przeczytałaś moją wypowiedź. Posłużyłem się jedynie pewnym przykładem z mojej praktyki, który pokrywa się innymi z badaniami nad zjawiskiem bezrobocia prowadzonymi przez psychologów (i innych badaczy) w naszym kraju. Nie podałem tutaj dokładnej bibliografii, gdyż stwierdziłem, że osoby zainteresowane tym problemem mają w niej pewne obeznanie. Poza tym, przykładem tym jedynie nawiązałem do tematu i nie opieram się wyłącznie na nim. Trudno by mi było wypisywać tutaj całą listę ekperymentów i badań potwierdzających moje twierdzenia.
I jeszcze jedno: ja na bazie tego przykładu nie wyciągnąłem wniosku o tym, że ludziom nie chce się pracować. Konkluzja była zupełnie inna i dotyczyła bardziej ulokowania kontroli do którego nawiązywał Hypnos.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

14

Odp: Jak szukamy pracy?

Mi się wydaje, że Maciej podał tylko przykład badań. Nie widziałam w jego wypowiedzi generalizacji na całą populację Polaków tylko przykład na to, o czym rozmawia się od dłuższego czasu, czyli braku zaradności albo roszczeniowej postawy ludzi. Kaju podajesz swój własny przykład - podajesz liczby, to brzmi logicznie co piszesz, ale w tym co widzę - widzę uzasadnienie tezy że po prostu jest źle i nie da się nic zrobić a na zmianę miejsca zamieszkania nie chcesz sobie pozwolić. Więc co teraz? Takie dyskusje jak ta są właśnie po to żeby stwierdzenia "niemożliwości zmiany sytuacji" nie pozostały punktem "dojścia" tylko były punktem "wyjścia".

15

Odp: Jak szukamy pracy?

A więc podyskutujcie sobie jeszcze o badaniach, ktore średnio pokrywają sie z realiami smile

16

Odp: Jak szukamy pracy?

Kaju to nie było miłe, ale ok, nie jestem delikatną babką. W każdym razie skoro badania mówią że większość osób (młodzież, bezrobotni, mieszkańcy DPS, osoby starsze, itd nie będę podawała źródeł tutaj) mających problemy ze znalezieniem pracy ma postawę roszczeniową i zewnętrzne poczucie kontroli to większość osób ją ma i tyle. Co tu nie pokrywa się z realiami?! Właśnie realia są takie że skoro ludzie uważają, że brak pracy zależy nie od nich tylko od czynników zewnętrznych - to NIE BĘDĄ  w takiej sytuacji nic więcej robić żeby zmienić swoją sytuację...

17

Odp: Jak szukamy pracy?

Jeżeli badania średnio lub wcale nie pokrywają się z realiami, to mam dla was złą wiadomość moje drogie koleżanki i drodzy koledzy psychologowie - nasza nauka jest w ogóle bez sensu i całe rzesze ludzi, którzy korzystają z naszych porad dla celów biznesowych, zarządzania zasobami ludzkimi itp., popełniają spory błąd, bo my się opieramy na rzeczach, które średnio pokrywają się z realiami! Te miliony złotych są marnotrawione w takim razie, po co Ci biedni przedsiebiorcy i zwykli ludzie na nas w ogóle wydają te pieniądze....
Wydaje mi się również, że żeby móc negować nasze badania, to najpierw trzeba mieć o nich pojęcie, a odniosłem wrażenie, że go Kaju nie posiadasz.
I wreszcie przypomniała mi się taka rozmowa z osadnikiem pewnej wsi na temat kampanii wyborczej. Kiedy przytaczałem kilka sposobów, które stosują fachowcy od PR czy marketingu politycznego, żeby poprawić wiarygodność swojego pracodawcy (kandydata w wyborach), które zresztą wywodzą się z badań i są powszechnie stosowane właśnie w realiach politycznych, to ów osadnik stwierdził "Panie, co mi Pan tam bedzie pieprzył, ja i tak wiem, że to i to jest be, a działa to, co sam sprawdziłem" Na pytanie dlaczego zatem działa, to co Pan sprawdził, dowiedziałem się jedynie, że tak właśnie ma być i już. Na szczęście taka postawa w społeczeństwie nie jest powszechna, bo wówczas wciąż wierzylibyśmy, że ziemia jest płaska.
Odrobina analizy psychologicznej Twojej postawy Kaju wskazuje na procesy racjonalizacji, która ma za zadanie utwierdzić Cię w iluzji, którą sobie zbudowałaś na temat zdobywania pracy w Polsce. Takie stanowisko w stosunku do naszej nauki to czysta ignorancja.

18

Odp: Jak szukamy pracy?

Czy ja swoimi postami kogoś obraziłam?  :roll:  Trochę jestem zdziwiona  waszą reakcją , moim zdaniem zbyt emocjonalną  :roll:
Co do badań...
W Polsce są miliony bezrobotnych poszukujących pracy. Badania przeprowadza się na grupie kilkusetosobowej. Mogą być wskaźnikiem do wydania opinii i wyciagnia wniosków ale nie dają pełnego obrazu. I prosze cię nie sil sie na psychologiczną analizę mojej osoby,bo jest równie powierzchowna. smile

Odp: Jak szukamy pracy?

Przywołuję obie strony do porządku. To nie miejsce na tego rodzaju inwektywy. Różnimy się być może w poglądach, ale nie oznacza to, że nie możemy się szanować.

Wracamy do merytorycznego stylu dyskusji. Kaju, dlaczego uważasz, że prowadzona w tym miejscu dyskusja ma charakter głównie akademicki. Jak dotąd dotykamy bardzo realnego problemu i to nie odwołując się do szerokich konstruktów teoretycznych, ale do wiedzy praktycznej (patrz mój przykład z wychowankami). Poza tym taka była idea tego działu, aby pewne zjawiska tłumaczyć z punktu widzenia psychologii społecznej, a nie zaś w sposób potoczny.
Skoro pojawił się Kaju z Twojej strony zarzut, iż dyskusja ta odbiega od praktyki, zechciej nam proszę wyłuszczyć, jako praktyk, jakie działania winny zostać podjęte. Mam tu oczywiście na myśli wymiar makrospołeczny tego problemu.

Piszesz, że badania na które się powołujemy mają niewiele wspólnego z realiami. Wybacz, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Podany przeze mnie przykład jest do bólu realny, a ja borykam się z nim w swojej codziennej pracy w placówce.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

20

Odp: Jak szukamy pracy?

21

Odp: Jak szukamy pracy?

Maćku, chciałbym poznać Twoją opinię w sprawie poprzedniego posta.....w moim mniemaniu dalego odbiega ona od norm merytorycznej dyskusji psychologicznej - co jak do tej pory całkiem nieźle wychodziło.

22

Odp: Jak szukamy pracy?

23

Odp: Jak szukamy pracy?

Ja myślę, że w tym wątku możemy zająć się zarówno teoretycznymi kwestiami: motywacją wewnętrzną, kontrolą wewntętrzną, poczuciem sprawstwa albo wyuczoną bezradnością, atrybucjami porażek... ale z drugiej strony możemy przeciez poruszać kwestie praktyczne.
Jeżeli dobrze zrozumiałam Kaja podaje przykłady sytuacji mogących doprowadzić do wyuczonej bezradności osób poszukujących pracę. Nie dodała na końcu, że przez te rzeczy o których pisze ludziom się odechciewa, ale to chyba było w domyśle.

Odp: Jak szukamy pracy?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

25

Odp: Jak szukamy pracy?