Bardzo ciekawy temat, i chętnie zabieram się za własną opinię.
Niestety, wymiar czasu w którym teraz żyje, nie pozwala mi na przeczytanie wszystkich wypowiedzi (ale obiecuję, że jak najszybciej gdy będę mógł - przeczytam wszystko
)
Jeżeli coś napisze tutaj niepoprawnego - proszę o zwrócenie mi na to uwagi - mogę powtórzyć czyjeś zdanie lub z kims się nie zgodzić.
Filmy o mniejszościach seksualnych (nie tylko obejmujących tak zwane "queer studies" ale także o transeksualizmie: "Transamerika" (2005)) to filmy niszowe.
Niestety - filmy wymienione na początku tego wątku nie są filmami niszowymi - obarczone są i będą jeszcze długo "poprawnością polityczną" - B.Mountain było nominowane do nagrody Oskara - ciekawe jest tutaj moje paradoksalne pytanie - istnieje takie coś (w Polskich warunkach) jak stwierdzenie "powszechnie szanowany gej"?
Pozostawiam to pytanie otwarte - odpowiedz może być niewypowiadalna...
Jeżeli chodzi (moim zdaniem) o przekaz tych tekstów kultury, należy pamiętać, że film jest pewnym rodzajem "znaku". Należy pamiętać także o tym, czy ten znak pokazuje dokładą prawdę bez względu na kontekst scenariusza.
Jest oczywiscie próba nakierowania społeczeństwa na tor tolerancji wobec mniejszosci seksualnej, ale czy faktycznie taką rolę spełnia? Czy tylko jest to "kolejny, kontrowersyjny obraz"? Film ma za zadanie nie tylko być znakiem, lecz także stworzyć pewną doraźną rzeczywistość, tak samo jak kultowy film "sami swoi' stworzył NEGATYWNĄ I PRZERYSOWANĄ BANAŁAMI rzeczywistośc wsi, w której obeznani w postawach i kulturze polskiej wsi widzą nierealny misz-masz popegeerowski. Tak samo filmy o mniejszościach, nie tylko seksualnych, tworzą na lata nową rzeczywistość. Przydatna na tej płaszczyźnie może być oczywiście psychologia społeczna, ale poszrzona o horyzonty myślenia studiów kultury, popkultury i mediów. Same słowo "media" tutaj nie pomoże.
Inaczej na tego typu znaki będą patrzeć ludzie, którzy pamiętają komunistyczną operację "hiacynt" (majacą inwigilować homoseksualistów) versus ludzi, mających konstrukty geja - aktywisty (manifestacje) a konstrukty "geja-bogacza".
Dlaczego mężczyźni są pokazywani, a kobiety nie? Moim zdaniem jest to wciąż aspekt "gender studies i men studies", a dokładnie studiów nad dominującą męskością.
Gej pokazany jest jako zniewieściały, androgyniczny aż do przesady "chłopobab". Gej miał i ma za zadanie rozśmieszać (pedał, homik). Lesbijki to "lesby" czy "feminy". Lesbijki, pokazywane nagminnie w tekstach kultury, jako obraz wymarzonych igraszek seksualnych mężczyzn (trójkąty kojażone są z kobietami i jednym mężczyzną) nie pokazują JASNO HOMOSEKSUALIZMU. Mężczyzna stworzył konstrukt siebie jako twardego "normalsa" a kobieta mogła być słaba, bo...to kobieta.
Badaczom sugeruje badania w tym aspekcie. Badania na reprezentatywnych próbach z różnych środowisk (pod warunkiem ze oglądali te filmy) versus próbach nie oglądających tych filmów. Wystarczą zwykłe wywiady i wtedy możemy zacząć konkretną dyskusję na temat oddziaływania obrazów kultury dotyczących mniejszości seksualnych.
Myślę sobie, że najprawdopodobniej nic nie wytłumaczyłem tym wywodem. Studiując męskość, kutlurę, kulturowo uwarunkowane role społeczne, czy psychologię dyskursu (znaku) wiem, że temat ten jest na odrębną PUBLIKACJĘ.
Polecam zainteresowanym książki:
"Obraz mężczyzny w polskich mediach" - Krzysztof Arcimowicz oraz publikację pod redakcją pań: Durys i Ostrowskiej - "Gender".