Temat: Systematyka w psychologii społecznej

W naukach przyrodniczych niezwykle istotną sprawą jest odpowiednia systematyka rozwijanej w ramach tychże dziedzin wiedzy. Określone zjawiska, organizmy, procesy, a także poszczególne dyscypliny są tam odpowiednio szeregowane i dzielone wedle określonych zasad.
Właśnie taki stan rzeczy (niegdyś bardzo mi bliski) skłonił mnie do refleksji następujących.

Po pierwsze, wedle posiadanych przeze mnie informacji, obecnie brak jest opracowań sugerujących usystematyzowanie wiedzy z zakresu psychologii społecznej. Stanowi to pewien problem, gdyż niejasno określone granice poszczególnych jej gałęzi utrudniają w znacznym stopniu jednoznaczne zaklasyfikowanie danych koncepcji czy teorii. Wydawałoby się, że problem ów nie ma istotnych implikacji praktycznych. Czy jednak jest tak faktycznie?

Po drugie, istnieje kolejny problem - wynikający z poprzedniego - który polega na tym, że istnieją pewne koncepcje, które trudno zaklasyfikować już nie tylko w obrębie psychologii społecznej, ale utrudnione jest też dokonanie oceny, czy nie jest to już zupełnie inna dziedzina psychologii.

W końcu trzecią kwestią jest sprawa określenia, jakie konkretnie dziedziny w ramach psychologii społecznej istnieją i czy wszystkie one zasługują na równy status w zakresie ich odrębności. Możnaby się np. zastanawiać jak ma się psychologia polityczna do psychologii społecznej czy jak ma się psychologia organizacji do psychologii społeczności.

Celem tego wątku jest podjęcie dyskusji nad systematyką wiedzy z zakresu psychologii społecznej. Istotne są tutaj dla mnie zarówno Wasze prywatne opinie jak i znane Wam opracowania poruszające tą kwestię.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

2

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Mimo, iż doceniam idee systematyki, dzięki której wprowadzany zostaje porządek w ramach poszczególnych dyscyplin czy nauki w ogóle, to jednak ja nie jestem jej zwolennikiem. Dariusz Doliński powiedział kiedyś, że smutną rzeczą jest to, że po liceum ludzie pamiętają, iż nauka dzieli się na przedmioty, natomiast nie pamiętają nic z tego, czego zostali nauczeni. Kategoryzacja, choć jakże praktyczna jest przyczyną naszych ograniczeń poznawczych. Po pierwsze przeszkadza nam w poznaniu głębi danego zjawiska, gdyż ogranicza nas i więzi w jednej perspektywie, nie pozwalając nie tylko obiektywnie przeanalizować danego zjawiska i odnieść do innych dziedzin, niż ta przez której pryzmat patrzymy (np. analizując procesy pamięci nie bierzemy pod uwagę emocji - co się do niedawna często zdarzało), ale również uniemożliwia wyjście z niej i spojrzenie z innej strony na świat.
Przykładem funkcjonalnych, choć ograniczonych kategoryzacji są stereotypy. I choć wszelkie kategoryzacje wypływają z natury ludzkiego mózgu, to jednak jeśli chodzi o naukę - sądzę, że powinniśmy unikać szufladkowania i starać się spoglądać na daną problematykę szeroko. Stereotypy w końcu często stanowią heurystyki formułowania sądów - nauka nie powinna poddawać się wszelkim heurystykom, a przetwarzaniu głębokiemu.

3

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Nie uważam, że poszufladkowanie niektórych pojęć przeszkadza w nauce jako takiej. Naukowcy często spierają się z utartymi klasyfikacjami i budują swoje.

Gorzej jeśli ktoś nie potrafi wyjść poza systematykę! To już jest problem. I myślę, że to mógł mieć na myśli Doliński. To znaczy to, że młodzi ludzi przyjmują "na talerzu" systematyki i mają za zadanie się ich nauczyć w trakcie swojej edukacji a potem ida na łatwiznę i nie wychodzą poza nie. Znam taki sposób jednej osoby (który chwalę) nauczania biologii, że na przykład zawsze po omówieniu układu krwionośnego, nerwowego, itd - stawia nacisk na szersze spojrzenie na te układy z różnych perspektyw. Żeby potem uczeń nie został z poszczególnymi układami w głowie nie znając powiązań pomiędzy nimi. Uczniowie często patrzą na jakieś pojęcie z jednej strony ale dochodząc do niego z innej strony - nie widzą go. To jest tak jak byśmy starali się do jakiegoś budynku w centrum miasta dojść tylko jedną utartą drogą. Od drugiej strony nijak byśmy nie trafili - tak jakby nie ma dostępu, mapy.

Przypomina mi się "słynny" tort który można kroić wszerz, wzdłuż, w poprzek, skosami, a nawet wydłubywać rodzynki. Jak by nie spojrzeć na tort - rodzynki jednak zostaną rodzynkami. Wszystko zależy od tego z której strony na nie spojrzymy a ich smak od tego co wcześniej zjedliśmy.
Nazywanie, kategoryzowanie pomaga w praktyce, a jeśli ktoś chce zająć się naukowo jakąś kwestią to wykorzysta dane pojęcie w szerszym kontekście. I zawsze może zaznaczyć z którego punktu widzenia analizuje dane zjawisko. Z jakiej perspektywy.

Nie jestem za systematyką analogiczną do tych w biologii, ale podoba mi się nacisk na precyzowanie wiedzy z psychologii klinicznej zaburzeń. Gorzej, jeśli studenci nauczą się przypisywać do konkretnej choroby dane zaburzenie i potem to zaburzenie będą już widzieć tylko przez pryzmat tej jednej choroby - a przecież może ono pojawiać się w innych (chorobach).

4

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Bardzo znany - światowej klasy lingwista, Dariusz Galasiński uważa, że obiektywna prawda w naukach społecznych i humanistycznych nie istnieje. Wszystko zależy od punktu widzenia, kontekstu czy też w przypadku tego, czym się zajmuje Galasiński - dyskursu.
I właśnie przyjęcie jednej perspektywy bardzo często (nawet jeśli się staramy usilnie, żeby było inaczej) ogranicza nas poznawczo - kotwiczy (Kahnemann, Tversky, 1973) i powoduje że ciężko jest nam zrozumieć dane zjawisko, tudzież spojrzeć na nie inaczej (przez pryzmat innej gałęzi, dziedziny naukowej). Przykład jaki należy przytoczyć, to uznawanie przez psychologów do niedawna trzech odrębnych systemów - emocji, poznania i zachowania i zajmowania się nimi jako takimi z osobna (Hilgard, 1980). Dopiero badania neurobiologów pokazały jak bardzo silnie nie tylko one na siebie wpływają - co było badane przez psychologów, ale w jakiej bezpośredniej zależności są one względem siebie i jak jeden, bez drugiego nie może funkcjonować. Podzielenie tego na psychologie emocji, motywacji i psychologie poznania było stosunkowo łatwe i choć przyczyniło się do wielu ciekawych odkryć, to jednak zniekształciło i nie pozwoliło wyjść poza te perspektywy szerzej doglądając wzajemne powiązania i ich wpływ na czynniki środowiskowe i v-ce wersa. Jedyne czym się zajmowano to wzajemnym wpływem tych systemów na siebie nawzajem (Bower, 1995).
Wymownym przykładem niemożliwości przełamania schematów - co pokazać chcę jako pewną analogię, nie należy tego traktować dosłownie jest zagadka Griffina (2004) -
Ojciec z synem jechali samochodem. Nagle samochód zgasł. Niefortunnie miało to miejsce na przejeździe kolejowym a z odległości było już słychać nadjeżdżający pociąg. ojciec próbował uruchomić samochód, ale jego trud okazał się próżny. Pociąg uderzył w samochód, a ojciec zginął na miejscu. Syna natomiast w ciężkim stanie przewieziono do szpitala. Sprowadzono chirurga gotowego do akcji. Po wejściu na salę operacyjną chirurg zbladł i powiedział: ?Nie mogę operować, to mój syn?. Jak to możliwe?
W taki sam sposób, w jaki mamy problem z rozwiązaniem tej banalnej zagadki funkcjonuje kategoryzacja w obszarze nauki.

5

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Lingwista... No własnie. Dla lingwisty wszystko musi być subiektywne, bo inaczej straciłby rację bytu. Czy fakt, że w eksperymentach Milgramowskich większość badanych wali innych prądem o maksymalnej sile jest subiektywne, czy też jest to fakt nie podlegający dyskusji? "Chyba" to drugie! Spierać się możemy natomiast o to dlaczego tak się dzieje. Ale do odpowiedzi na to pytanie przybliżyć nas mogą dobrze skonstruowane eksperymenty (może tez obserwacje) ale na pewno nie dyskurs!!! W dyskursie każdy człowiek powie ci, że nie uderzyłby innego prądem, no a już na pewno nie prądem o sile 450 voltów! I co ci z tego dyskursu? Możesz sobie kartkę - protokół z dyskursu powiesić na ścianie!
Wiara w dyskurs może być typowa dla lingwistów, którzy jakoś muszą uzasadnić to, że nie mają pojęcia o eksperymentach, wnioskowaniu statystycznym itp. Psychologowie społeczni nie są skazani na tak wątpliwej jakości i obarczone skrajnym subiektywizmem (tak w momencie zbierania danych, jak i ich interpretacji), metody.

Co do "osobności" emocji, poznania i zachowania. Czy ja wiem, czy dopiero odkrycia neurobiologów zlikwidowały tę odrębność?... Klasyczna definicja postawy mówi np. o jej trzech, właśnie takich, komponentach, a badania związków między nimi trwają przecież od ponad połowy wieku.

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

W tym, co pisze Hypnos jest sporo prawdy i ze znaczną częścią tez stawianych w Jego wypowiedziach w pełni się zgadzam. Problem polega jednak na tym, że prezentowane przez Niego stanowisko jest wygodne i zasadne, głównie wówczas, gdy przyjmuje się jedynie perspektywę rozważań akademickich i naukowych. To bowiem w tej chwili czynimy. Odnosimy się bowiem jedynie do tego, jak systematyka wpływać na rozwój nauki.

Tym samym zapominamy jednak o praktykach, którym systematyka znacznie ułatwia pracę i poruszanie się wśród dostępnych źródeł informacji fachowych. W tym miejscu wybitnym przykładem jest przytoczona przez Asię psychologia kliniczna dokonująca pewnych podziałów specjalnie na użytek klinicystów. Inną wskazówką sugerującą zapotrzebowanie na takie podziały jest popularność systematyzujących wiedzę podręczników, których odbiorcami stają się nie tylko studenci, ale i specjaliści wykorzystujący zawarte w nich informacje w swojej codziennej pracy. Im nieuporządkowany "worek wiedzy" mało daje i nie pozwala na wystarczające odniesienie się do konkretnego problemu czy zadania.

Mój wniosek jest więc taki, że nawet jeśli systemtyka nie ułatwi pracy naukowej (co w mojej opinii nie jest w pełni słusznym twierdzeniem) to jednak w dużej mierze przyczyni się ona do poprawienia jej dostępności dla praktyków. Nauka dla samej nauki nie ma wielkiego sensu (przynajmniej jeśli chodzi o psychologię). Zastosowanie odpowiedniego uporządkowania ułatwiłoby natomiast przepływ rozwijanej przez nią wiedzy do sfery praktycznej. To zaś - zdaniem mojego wybitnego nauczyciela prof. Stanisława Kowalika - stanowi najważniejszą funkcję naukowej psychologii społecznej.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

7

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Przede wszystkim nie wychwalam dyskursu ani nie wzoruję się na nim - posłużył mi jedynie jako pewien przykład (skrajny przykład) podkreslenia, że w psychologii wiele zależy od przyjęcia konkretnej perspektywy teoretycznej. Jeśli chodzi o trzy komponenty postaw - to nie jest to jedyny dowód na to, że psychologia uznawała łączność tych trzech komponentów - postawy to jedno, np.  proces stereotypizacji - to II (spostrzeganie, uprzedzenie i dyskryminacja) sęk jednak w tym, że pomimo tej świadomości i tak zajmowano się nimi z osobna. Jeśli prześledzisz dokładnie badania, to nie pozostawia to wątpliwości, że pomimo tego typu myślenia (które zresztą mogłoby być częstsze) i łączenia tych trzech komponentów - psychologowie koncentrowali się na pojedynczych składowych i próbowali jedynie łączyć ze sobą wyniki każdego z tych badań, tworząc spójne konstrukty teoretyczne, ale nie empiryczne.

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

No dobrze, dobrze, ale co z aspektem praktycznym, który zaznaczyłem w swojej poprzedniej wypowiedzi? Nie sądzisz, że przemawia on jednak za zastosowaniem i wypracowaniem pewnego usystematyzowania wiedzy z zakresu naukowej psychologii społecznej?

Przy okazji ponawiam swoje wcześniejse pytanie. Czy znane są Wam jakieś prace, które podejmowałyby ten wątek i w których odnaleźć można jakieś ciekawe koncepcje dotyczące podziału tej wiedzy?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

9

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Jeśli chodzi o praktykę, to tutaj sprawa ma się nieco inaczej. Przede wszystkim na tym polu czy obszarze nie trzeba niczego badać ani dociekać (tak z grubsza rzecz biorąc) skąd bierze się takie czy inne zjawisko. Toteż ograniczenia, o których wcześniej pisałem nie odgrywają tutaj większej roli, a uporządkowanie może przyczynić się do łatwiejszego sięgania po konkretne techniki psychologiczne. Tutaj bowiem następuje nieco inna sytuacja - najpierw pojawia się problem i żeby go rozwiązać trzeba sięgnąć do konkretnych technik - a zatem dopasowujemy techniki w zależności od rodzaju czy złożoności problemu czy zadania. No dobra - ktoś może powiedzieć - w nauce też zaczyna się od problemu badawczego. Sęk w tym, że ów problem badawczy na ogół wynika z teorii, więc siłą rzeczy jest z nią bardzo powiązany. W praktyce problemy bywają uniwersalne i dają możliwość stosowania wielu techik. Jeśli jednak są specyficzne, to również niczego nie zawęża ani nie ogranicza. Tutaj bardzo dobrym obrazem jest przykład: S-O-R -> w tym przypadku Sytuacja-Odnalezienie możliwych rozwiązań- Rozwiązanie problemu.
Efekt jest taki, że w praktyce schodzi się do wielu możliwych teorii odgórnie, podczas gdy w nauce - oddolnie.

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Przyznam, że nie do końca zrozumiałem Twoje stanowisko. Jak czytam Twoją wypowiedź to mam wrażenie, że po tym argumencie z wymiarem praktycznym trochę się ze mną zgadzasz, a trochę nie. Czy mógłbyś nieco rozjaśnić mi swoje stanowisko w tej sprawie?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

11

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Mógłbym - w praktyce systematyka jest jak najbardziej w porządku, bo poza jej wartością estetyczną, systematyzującą nie widzę żadnych ograniczeń których przyczyną mogła by być.
Pragnę zaznaczyć jednak, że nie jestem przeciwnikiem systematyki w nauce. Wszak zwracam jedynie uwagę na to, że może ona się przyczyniać do pewnego zamknięcia poznawczego.

12

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Co do zamknięcia poznawczego, które czasem następuje w wyniku systematyk - zgadzam się. Oto przykład akurat nie z psychologii społecznej, ale rozwoju człowieka: do pewnego momentu obowiązywał podział na okresy czy stadia rozwojowe człowieka, w którym to podziale ostatnim etapem była starość. Dopóki mówiono o starości - skupiano się na jej negatywnych konsekwencjach: bierności, izolacji społecznej, zaburzeniach w funkcjonowaniu organizmu, itd. Od pewnego jednak czasu zamiast słowa starość używa się nazwy późna dorosłość, albo zaawansowana dorosłość. Ktoś by powiedział: przecież to tylko zmiana nazwy - co ona może dawać? Daje dużo, bo jest to spojrzenie na osobę starzejącą się jako na człowieka, który mimo różnych procesów w organiźmie, dalej się rozwija.

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Chciałbym zostać dobrze zrozumianym w swoich poglądach na tą kwesię. Uczynię zatem pewne wyjaśnienie. Ja dostrzegam zagrożenie wynikające z możliwości ograniczenia perspektywy poznawczej wśród badaczy. Natomiast zaschemacenie w określonym kierunku raczej nie służyło postępowi nauki.

Uważam jednak, że nie starcza to do tego, aby móc z takich podziałów zrezygnować. Bez pewnych systematyk nie będziemy bowiem w stanie odpowiednio poukładać tej wiedzy w logiczną całość, a przynajmniej będzie to dość trudne. Ponadto brak ustaleń porządkujących dotychczasowe koncepcje może powodować (i już powoduje!!), że pewne teorie będą się na siebie nakładać i niepotrzebnie dublować. W ostatnich latach pojawiło się wszak pełno takich teoretycznie "nowych" pojęć, które zapachniały świeżością i "postępem", a tak na prawdę to nie wnoszą one nic ciekawego i oryginalnego do dotychczas uformowanej wiedzy.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

14

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Myślę, że systematyka jest niesłychanie ważna. Znaczący postęp w chemii i fizyce dokonał się, gdy "skreślono" wiele niepotrzebnych terminów, które powodowały tylko zamęt. Zauważcie jak trudno w psychologii prezcyzyjnie odróznić np.: emocje, afekty, stany emocjonalne, stany afektywne, pobudzenia o znaku pozytywnym i negatywnym. I nie chodzi mi o to, że przedstawicie tu w polemice ze mną definicje rozróżniające (zresztą nie zawsze precyzyjnie!) te terminy, ale o to, że różni autorzy uzywają ich w bardzo różnym znaczeniu, a często zamiennie. Problem jednak w tym, że w psychologii takie wyczyszczenie terminologii jest (będzie) znacznie trudniejsze niz w hard sciences.
Zauważcie jednak z drugiej strony, że studenci psychologii uczą się -tak czy inaczej- o związkach między operacjonalizowanymi zmiennymi. Pogadajcie ze studentami pedagogiki czy socjologii. U nich nader często wykłady to najróżniejsze definicje poszczególnych terminów i podziały. Tyle, że ... nie jest to wstęp do dalszej wiedzy. To sie nazywa "dostarczenie studentom siatki pojęć". I co? I koniec na tym!  To są wtedy zupełnie puste i nic nie dające pojęcia. Co mi z tego, że przyglądne się 30 kolejnym definicjom społeczeństwa albo procesu dydaktycznego??!! To ja już naprawde sto razy bardziej wolę nasz psychologiczny bałagan terminologiczny.

15

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

W psychologii w ogóle panuje bardzo brzydki zwyczaj wymyślania miliona nowych terminów, które w praktyce pokrywają się z tymi, które już istnieją i poza wzbogaceniem słownika - niczego do psychologii nie wnoszą. Stąd też powinno się wprowadzić specjalny podatek od terminów, żeby naukowcy pomyśleli dwa razy, zanim stworzą nowy termin.
Swoją drogą zastanawiam się czy niektóre terminy, funkcjonujące w psychologii w ramach odrębnych teorii i ułatwiające rozumienie wielu zjawisk, w praktyce nie zaśmiecają jej i oddalają od obiektywnej prawdy. I tak np. atrybucja egotyczna jest tożsama z dysonansem poznawczym, jednak posiada dwie różne nazwy i funkcjonuje w ramach dwóch odrębnych teorii, pomagając nam je rozumieć. Czy jednak jest tak, że są to dwa osobne procesy, które się na siebie nakładają? Czy może jednak jest to dokładnie ten sam proces, który doczekał się dwóch osobnych nazw?

16

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Tu się akurat z Tobą nie zgodzę. Atrybucja egotyczna ma charakter czysto poznawczy, a dysonans zakłada konieczność występowania pobudzenia emocjonalnego. W pewnych wypadkach przewidywania atrybucyjne i dysonansowe bedę odmienne (choć faktem jest, że w zdecydowanej wiekszości wypadków są takie same).

17

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Chcę dodać, że nie twierdzę iż cała teoria dysonansu pokrywa się z teorią atrybucji egotycznej. Chodzi o pewien wycinek teorii dysonansu (w końcu dysonans jak i atrybucje są obszernymi teoriami, które jako całość nie są ze sobą tożsame). Pomijając aspekt pobudzenia, element poznawczy jest w tym przypadku identyczny. Z tego co się orientuję, to nie było też prowadzonych badań nad występowaniem pobudzenia podczas atrybuowania. Możliwe, że w przypadku atrybucji, które odnosimy do JA - ono występuje.
No ale jeśli mamy trzymać się tego, co nam dotychczas wiadomo, to rzeczywiście pobudzenie nieco zmienia postać rzeczy, ale skoro pokrywają się w tym przypadku procesy poznawcze, to samo pobudzenie może być jedynie jakimś czynnkiem warunkowym (np. związanym z zaangażowaniem JA - siłą owego zaangażowania), a ogólnie cały proces  może być ten sam.

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Atrybucje atrybucjami, a my się tutaj systematyką winniśmy na powrót zająć. Wiemy już jakie idzie za nią zagrożenie (ograniczenie perspektyw poznawczych). Stwierdzono też, iż jej brak powoduje pewne utrudnienia (m.in. wymiar praktyczny; "dublowanie" się pojęć i koncepcji).
Proponuję na chwilę zostawić kwestię tego, czy taki podział jest potrzebny i zastanowić się nad tym, jak można byłoby go skonstruować w taki sposób, aby jak najmniej ograniczał on perspektywy badawcze, a jednocześnie sprawił, że nasza wiedza nabierze nieco więcej porządku. Czy mielibyście pomysł na taką systematykę? Jakie dziedziny należaloby wyodrębnić lub jakie zespoły teoretyczne? Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii w tej sprawie.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

Odp: Systematyka w psychologii społecznej

Mam wrażenie, że nasza dyskusja trochę się urwała. Zadaje mi się, że dlatego, iż padło dość trudne pytanie o to, jaki kształt powinna posiadać przyjęta przez psychologów społecznych systematyka. Wydaje mi się - jeśli poprawnie przeanalizowałem wypowiedzi Kolegów - że zgadzamy się w kwestii, że systematyka taka przydatna byłaby głównie psychologom-praktykom. Myślę, że nie oni jedyni by jednak na tym skorzystali. Zwróćcie uwagę o ile prościej byłoby uczyć się i kształcić, gdyby wiedzę tą bardziej uporządkować i ujednolicić. Jeśli tak to czy środowiska naukowe nie powinny w jakiś sposób odpowiedzieć na to zapotrzebowanie?

Tylko jak tą psychologię społeczną podzielić? Wyodrębnić parę różnych psychologii społecznych (np. psychologia polityczna, psychologia organizacji, psychologia kultury itp.)? Czy może pozostać przy jednej ogólniej usystematyzowanej dziedzinie, której stworzenie miałoby na celu zredukowanie niepotrzebnych "dubli" w teoriach naukowych oraz wypracowanie jednolitego paradygmatu (a za tym jednorodnego systemu pojęć)? Która ze strategii systematyzacji byłaby lepsza? A może ktoś z Was odnajduje właściwsze rozwiązanie tego dylematu?

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!