1

Temat: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Ogólnie o psychologii. Temat odbiega od wyszczególnionych działów tym, że może zawierać w sobie wszystkie inne "psychologie" i chyba cała psychoanaliza tak właśnie ma.

Chciałbym dowiedzieć się od was, drodzy użytkownicy, co sądzicie o psychoanalizie szczegółowo jak i całościowo. Jak wpłynęła na wasze studia, na wasze myślenie, na kontakty międzyludzkie, może na waszą osobistą kulturę?
Czy zgadzacie się z Freudem, czy negujecie jego teorie/hipotezy?

Co sądzicie o psychoanalizie?

Bardzo wdzięczny za wszelkie posty, z uszanowaniem dla wszystkich stanowisk pro i contra.

Liczę na dyskusje.
bo.

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Wiedziałem. Wcześniej czy później taki wątek musiał powstać. Dobrze. Ciekaw jestem czy uda się nam dyskusję poprowadzić w jakimś oryginalnym i dotąd nieanalizowanym kierunku. Mam nadzieję, że tak. W wolnej chwili postaram się szerzej wypowiedzieć na ten temat.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

3

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Podczas dyskusji pamiętajmy, że Freud nie był psychologiem.
Ja nigdy nie traktowałam psychoanalizy dosłownie.
Przepraszam, jeśli kogoś urażę ale to podobnie jak nigdy nie traktowałam biblii dosłownie. Opowieści o Adamie i Ewie i jabłku i wężu i raju i o stworzeniu świata w 7 dni traktowałam zawsze jako metaforę (nie dotykam teraz kwestii wiary czy niewiary, tylko staram się porównać do tego jak traktuję Freudowską psychoanalizę).

Pytanie "czy zgadzam się z psychoanalizą" jest dla mnie tak niesamowicie dziwnym pytaniem, że nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Co to znaczyłoby, że bym się z nią nie zgadzała? To tak jak by pytać, czy zgadzasz się "behawioryzmem". To zależy od tego z czym konkretnie mam się zgadzać lub nie. Że istnieje podświadomość? Że istnieją tak zwane "konflikty"? Czy że w ogóle istnieje coś takiego jak psychika? (Tak odchodząc od tematu, ciekawe jakie wyniki wyszłyby, gdybyśmy zapytali o to "czy znasz psychoanalizę" albo "czy rozumiesz psychoanalizę")

Zawsze będę sceptycznie podchodzić do Freuda, ponieważ wyciągał daleko idące wnioski z analizy przypadku. Ale bardzo dziękuję mu za to że postawił nacisk na to jak na życie psychiczne wpływają pierwsze dni naszego rozwoju jako jednostki ludzkiej. No i w ogóle za to że z taką troską przyglądał się życiu psychicznemu człowieka. Ta troska czasami powodowała tendencje do przesady...na przykład wyciąganie wniosków wprost na podstawie przejęzyczenia czy "mowy spontanicznej - wyrzucanej"...

4

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Dobrze więc - czy rozumiemy psychoanalize? Czy nauczyliśmy się czegoś z psychoanalizy?

Czym różni się psychoanaliza od psychologii?

Czy uważamy, że nieświadomość istnieje? Dlaczego nieświadomość, dlaczego PODświadomość?

Jeżeli chodzi o wnioski z języka - to dobrze jest to znane w psychologii i akceptowane.
Często jest tak, że przejęzyczenie ma bardzo głebokie znaczenie - wychodzi to w analizach dyskursu - ale o tym może kiedy indziej, może nie tutaj. Ja myśle, że terapia oparta na "komunikacji" (bo na czym innym może być oparta jak nie na komunikacji) jest analizą właśnie mowy spontanicznej, bo jaka inna mowa może istnieć? Nie-spontaniczna? Czyli jaka?
To, co teraz piszę jest spontaniczne, my nie wiemy, co napiszemy/powiemy za chwile. Zasatnów się nad tym, co za chwile powiesz? Czy powiesz to mniej spontanicznie czy bardziej spontanicznie. Spontaniczność mowy - o tym było kiedyś - także nie miejsce na to tutaj - tak myśle. Jednakże dziekuje za ciekawy post.

Pytanie, czy zgadzasz się z psychoanalizą jako psycholog, jako ktoś, kto zna psychoanalize jest moim zdaniem sensowne. Odpowiedź jest nadwyraz prosta: tak, nie, częściowo. Bo jaka inna odpowiedź pasuje? Zgadzanie się z psychoanalizą jest tak samo rzeczywistym zjawiskiem jak zgadzanie się z poglądami komunistów. Czy może coś wypieramy?
Co więc jest w tym pytaniu "dziwne" bo jakie ma być pytanie normalne - jest jakaś kategoria normalizująca pytanie?

Wracając do psychoanalizy i Zygmunta Freuda - czekam na kolejne posty i dziękuje.
A pytań coraz więcej!

5

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

6

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Piękny post Hypnos.

Od siebie dodam narazie tyle, że rysunki projekcyjne oraz ogólnie - testy projekcyjne są bardzo problematyczne. Spotkałem się z takimi interpretacjami, że chyba sama osoba interpretujaca ma pewne problemy z dzieciństwa - straszne. Jednak jest druga strona medalu, analizując rysunek jednego z dzieci porównałem moje hipotezy z rysunku z pozniejszymymi (oczywiscie jest pewna czystosc metodologiczna) wypowiedziami rodzicow na temat tegoż dziecka - zgadzały się. Lecz abstrahuje tutaj od skrajnie idiotycznych interpretacji w stylu "dziupla w drzewie" oznacza... (tutaj miejsce na różne erotyzmy) - może jednak ona oznaczać jedynie to (podobnie jak w wypowiedzi Hypnosa) tylko do tego, że dziecko wychowane było w kontekście (np. za oknem) rosnącego drzewa, które charakteryzowało się dziuplą.

Jedynym wytłumaczeniem ich interpretacji może być racjonalnie to, że psychoanaliza jako teoria zostaje wypaczana przez praktyków. To, czy siekiery uzyje w markecie budowlanym czy dopiero koło domu - zalezy nie od narzędzia ale ode mnie.

Dzięki Hypnos za zdanie, czekam na kolejne.
bo.

7

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

W temacie mowa jest o samym freudyzmie? Na razie na to mi wygląda. A przecież to tylko jedna ze szkół psychoanalizy. Osobiście pragnę zwrócić uwagę na francuską, Jacques'a Lacana, który inicjował jej działalność od prostej obserwacji: psychoanaliza ma niską skuteczność terapeutyczną. I to się już raczej nie zmieni, psychologia niewątpliwie zagnieździła się bliżej medycyny, niż filozofii. Jednakże potencjał psychoanalizy wykorzystywany może być w rozważaniach teoretycznych, szczególnie w zakresie filozofii społecznej czy socjologii (neopsychoanaliza w ogóle podryfowała w tą stronę). Interpretacje w wykonaniu Norberta Eliasa, czy ostatnio - reaktywacja Lacana przez Slavoja Zizka - wnoszą do rozważań socjologów trochę świeżości (którą z reguły jednak szybko się rozwiewa). Być może mój punkt widzenia jest naiwny, ale chciałbym doczekać dziedzica Freuda, który będzie w stanie wyjść poza znane mi zastosowanie psychoanalizy w tłumaczeniu całokształtu psychokulturalnego - które obecnie opiera się na stosowaniu góra 20 pojęć (id-ego-superego, represja, podświadomość, przeniesienie, libido, thanatos, popęd itd.) w różnych konfiguracjach. Dlaczego tak się dzieje? Bo psychoanaliza może być kierunkiem z wielką głębią, ale może być też największym banałem, jeśli chodzi o paradygmaty w psychologii - bo pojęciami można szafować do woli bez większych błędów. Slavoj Zizek, w swoim wspaniałym tekście "Melancholia i akt etyczny", włączając do dywagacji na temat Lacana również Levinasa, zapuszcza się wyjątkowo daleko w filozoficzną (żeby nie było nieporozumień) głębię psychiki ludzkiej. Podróż kończy się stwierdzeniem, że wyjawianie przed psychoterapeutą tego, co wyparte przed samym sobą do podświadomości, łączy się z tak wielkim bólem i chwilowym rozszczepieniem jaźni, że niewarto do tego punktu pchać psychoanalizy. Innymi słowy - może się okazać, że skłonność do umieszczania tramatycznych przeżyć nie w pamięci, a w podświadomości jest sama w sobie autoterapią, którą psychoanalityk może tylko popsuć. Owszem, moja wiedza w zakresie psychologii (i psychoanalizy właściwie też) jest dość nikła, ale czy jest aktem etycznym próba przeformułowania wspomnienia wbrew złożonemu procesowi interpretacji (łączącej w sobie zinternalizowane normy społeczno-etyczne i procesy psychiczne) jednostki, np. poprzez próbę nadania innego znaczenia podpatrzonemu przez człowieka w wieku 6 lat stosunkowi seksualnemu rodziców? Wydobywanie wspomnień z dzieciństwa i "dorosłe akceptowanie" ich to często proces szkodliwy (ale stosowany zawsze, dogmatycznie, prawda?) Wtórna trauma, nic więcej. Błędy psychoanalizy w psychoterapii sprawiły m.in., że w polskim światku akademickim psychoanalizy się nie uczy (jednolite 5-letnie studia magisterskie to wtłaczanie terapii poznawczo-behawioralnej). I choć uważam, że powinno się kształcić psychologów we wszystkich trzech wiodących paradygmatach, tak samo ekonomistów również w nurcie marksizmu-leninizmu, to jednak nie skłaniam się ku wrzucaniu ich wszystkich w tygiel praktyki.

8

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Ambitny temat zaproponowałeś Bartku.

Ale jest on równie ryzykowny. Osobiście mimo, iż zdążyłem przeczytać "Wstęp do psychoanalizy" oraz kilka innych książek o tej tematyce, to nie czuję się i długo chyba nie będę czuł się w tym temacie kompetentny. Jednak dorzucę od siebie co nieco, bo osobiście inaczej sformułowałbym wątek. Freud owszem był prekursorem, ale ja osobiście traktuję go tylko jako twórcę. W swoich dziełach zakreślił on geniusz teorii chociażby samym zauważeniem sfery "id", lecz popełnił on niesamowitą ilość błędów, które były dopiero później stopniowo poprawiane przez następców i współpracowników takich jak Jung (no, ale taki jest naturalny ciąg zdarzeń). Dlatego samą postać Freuda traktowałbym symbolicznie. Zadałeś jeszcze pytanie o tym co sądzimy o skuteczności psychoanalizy. Na ten wątek trzeba spojrzeć pod względem różnych szkół psychoanalizy jak słusznie zauważył wcześniej T. Grzybowski. Zwróciłbym jeszcze uwagę na to kto przeprowadza analizę, bo żeby uzyskać możliwość takiej pracy trzeba spełnić kilka warunków. Najważniejszym jest kierunek studiów, gdyż żeby móc zacząć szkolić się w tym zawodzie trzeba już być albo po psychologii, albo po medycynie (istnieją chyba jeszcze jakieś wyjątki od reguły) oraz, o ile pamiętam, posiadać jakiś czas pracy w zawodzie. Sadzę, że ten system jednak różnicuje fachowość poszczególnych psychoterapeutów, którzy przygotowują się praktycznie tylko kursem, a nie uczą się zawodu latami np. na uczelni. Ostatnim wątkiem, który podkreślę jest fakt, iż mimo względnie długiego czasu istnienia psychoanalizy to ta dziedzina będzie się jeszcze na pewno długo i osobiście uważam, że powoli rozwijać. Dlatego sądzę, że T. Grzybowski może się doczekać upragnionego następcy Freuda, który może dokonać przełomu, bo bez tej cezury rozwój psychoanalizy będzie kolokwialnie to ujmując strasznie toporny.

9

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Jarek

10

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

11

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Hypnos, po pierwsze odbierasz specjalistom wiedzę i doświadczenie. Po drugie, posługujesz się tak często cytatami, że nie wiem co myślisz osobiście. Po trzecie, nie znasz psychoanalizy jako całości i nie znasz jej w praktyce, przekonałbyś się wtedy, że te same procesy co w gabinecie mają miejsce również w życiu codziennym, to bardzo pomaga. Zapewniam Cię, że miałeś dziesiątki razy do czynienia z przeniesieniem i przeciwprzeniesieniem w życiu, tyle że nie wiedziałeś co się dzieje, bo brak Ci wiedzy, każdy zna ludzi, którzy wzbudzają w nim jakieś emocje a nawet nie musza się odezwać. To właśnie przeniesienie, by jednak je rozumieć i interpretować potrzeba wielu lat nauki. Po czwarte, tylko psychoanalityk "trafia w sedno"...ze wszystkich szkół psychoterapii, bo tylko on zajmuje się sednem. Po piąte, to pacjent może psychoterapeucie zrobić krzywdę, nie odwrotnie. Po szóste, nie bierzesz pod uwagę różnic między ludźmi. Są psychoanalitycy wybitni i beznadziejni, tak samo jak psycholodzy i wszyscy inni. Nie pakuj ich do jednego wora. Po siódme i najważniejsze: nie pisz co możemy, pisz co sam możesz. Między ludźmi nie ma równości, również w rozumieniu. Po ósme, wszystko jest możliwe, a jeśli barkuje środków do poznania trzeba je stworzyć. Z wytężeniem szukam treści w Twoich słowach, bo mam wrażenie, że bardzo intelektualizujesz, i tekst jest piękniejszy niż myśl...
Zgadzam się z prawdopodobieństwem, ale nie uważam by mówienie "wydaje mi się" było wyrazem pokory. Mam wrażenie, że jest ono wyrazem niewiedzy i ograniczeń
aha, no i<:)...to bardzo ważne, psychoanalityka nie oszukasz, bo on bada procesy nieświadome, z których pacjent nie zdaje sobie sprawy, i to jest piękne. Nie wystarczy udawać objawów psychozy by oszukać kogoś kto analizuje przeniesienie i zna psychotyczne mechanizmy obronne...one muszą wystąpić w chorobie, inaczej to nie choroba...
W psychoanalizie nie analizuje się słów (współczesnej), lecz emocje. Tylko naprawdę wybitny psychopata mógłby tu namieszać, podobnie jak to możliwe w przypadku wariografu, ale to mało prawdpopodobne i jednostkowe.
pozdrawiam
Jarek

Jarek

12

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Bardzo bym Cie prosił drogi kolego o nieobrażanie mnie i nie urąganie mojej wiedzy.
Z przeniesieniem i przeciwprzeniesieniem zapewne spotykam się na codzień i spotykałem już nie raz, jednak to żaden argument na rzecz tego, że psychoanaliza jest poważnym trafnym i rzetelnym narzędziem terapeutycznym.
Deprecjonowanie moich argumentów w sposób, jaki to czynisz nie prowadzi do konstruktywnej dyskusji, a do manipulowania wrażeniem czytelników niniejszego postu.
Cytaty, którymi się posługuję są uzasadnieniem tego, co myślę osobiście. Ja żeby uargumentować swoje myśli stosuję odwołanie się do teorii wynikającej z badań. Nie opisywałem tych badań a jedynie podałem ich autorów.
Termin wydaje mi się jest o wiele trafniejszym sformułowaniem niż termin wskazujący na pewność. Jeśli ktoś jest pewny swoich wniosków i teorii w 100% to najprawdopodobniej jemu brak wiedzy - wiedzy o obiektywnosci i uznawaniu coś za obiektywne prawo.
Sam jestem zwolennikiem badania procesów nieświadomych, wątpię jednak żeby psychoanalityk za pomocą gołego oka był w stanie je mierzyć w jakikolwiek sposób, choć moze mu się wydawać, że to czyni.
Co do możliwości oszukania wariografu, to się zgodzę, jednak tutaj pojawia się o wiele ciekawszy wątek:
Otóż bardzo często osoby niewinne zostawały uzawane za winne właśnie przy jego użyciu (Raskin, 1980). Działo się tak ze względu na zjawiska, które Ekman opisuje jako Ryzyko Brokawa i Błąd Otella. W tym pierwszym chodzi o nieuwzględnienie różnic między ludźmi, którzy kłamią, a w II o uznanie prawdy za fałsz ze względu na identyczne  oznaki fizjologiczne, które towarzyszą kłamstwu. Dzieję się tak ze względu na to, że badany może się obawiać o to, że w przypadku zasadniczego pytania wariograf się pomyli i ta obawa wzbudza w nim emocje wzbudzajace konkretne stany fizjologiczne rejestrowane przez wariograf, może również obawiać się wielu innych rzeczy.
Tak samo jak osoba odczytująca te same sygnały z wariografu może interpretować je błędnie, tak samo psychoterapeuta może to czynić w przypadku swoich pacjentów.

13

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Przykro mi, nie będę już rozmawiał o psychoanalizie z niepsychoanalitykami.
Brak Szanownemu Koledze argumentów z samej psychoanalizy, wszystkie pochodzą spoza niej.
pozdrawiam
Jarek

Jarek

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

16

Odp: Zygmunt Freud i Psychoanaliza.

Maciek
Wskazuję jedynie cokolwiek, kiedykolwiek, gdy jestem pytany. Tak jak pisałem, znikam z tego tematu.
Jarek

By coć krytykować trzeba chociaż wiedzieć jak samkuje, składu nie trzeba znać...

Jarek