Tu nie potrzeba żadnych teorii, wystarczy zwykły ludzki rozsądek - z brzegu ławki o wiele łatwiej jest wyjść (tak do komunii jak w ogóle z Kościoła, gdyby np. ksiądz przynudzał - co jak wiemy absolutnie się im nie zdaża
), zatem istnieje większe poczucie wolności i swobody - w środku jest się o wiele bardziej zależnym od ludzi, którzy są po bokach.
Jeśli jednak mam teoretyzować, to najprościej będzie odwołać się do teorii proksymiki Halla - ludzie zajmują miejsca w zależności od charaktetu relacji społecznej (zobacz też: "Czym jest psychologia społeczna" na stronie głównej portalu, gdzie są opisywane te przestrzenie). W Kościele ludzie zajmują przestrzeń na pograniczu społecznej z publiczną. DLatego też najlepiej usiąść na brzegu, bo w danej ławce i sektorze jest to najdalsze możliwe do zajęcia miejsce. Później wraz ze zmniejszaniem się pola manewru - dosiadaniem się kolejnych osób, ta przestrzeń się zawęża i nie pozostawia zbyt wiele do wyboru. Idąc z kolei za paradygmatem grupy mininalnej Tajfla, który udowodnił, że ludzie będą faworyzować grupę, kategorię, do której przynależą na podstawie tylko takiej informacji, że po rzucie monetą wypadła im reszka, a pozostałych deprecjonować, tylko dlatego że wypadł im orzeł (reszki uważa się zatem za lepsze jeśli do nich przyneleżymy a orły za gorsze, mimo że okoliczności doboru do grupy są czysto losowe); można przypuszczać, że ludzie w ławce (podobnie jak np. w wagonie w pociągu) stanowią grupę minimalną, a każdy, który chce wejść do ławki jest poniekąd poza grupą, dlatego też godzi się na każdą wskazaną mu do siedzenia pozycję, kiedy wchodzi do ławki, bo czuje się jak intruz.
Proksymika z kolei wynika z potrzeby kontroli i bezpieczeństwa (tak w skrócie pisząc).
Chętnie poslucham alternatywnych możliwych wyjaśnień :nod: natomiast żeby mieć pewność, która teoria działa, a która nie - niezbędny byłby eksperyment, do którego zachęcam studentów psychologii, którzy zaglądają na to forum - póki jesteście na tym etapie nie silcie się na serio projekty, które mają udowadniać glębokie prawdy psychologiczne - na to macie czas, na studiach lepiej, żeby nauka bawiła a przy okazji odkrywała użyteczne fakty życia codziennego, o których naukowcy często zapominają.
A co do wyjaśnienia zagadnienia, o którym pisał tomasus1, to im prostsza teoria wyjaśniająca dane zjawisko tym lepsza i przestrzegałbym przed nadmierną próbą wyjaśniania wszystkiego w kategoriach zawiłych teorii psychologii społecznej, bo nie zawsze są one adekwatne - bywają zjawiska, które są losowe i ludzie nie kierują sie w nich żadną logiką.