Odp: Współpraca księży i psychologów
Chrześcijaństwo rozciągnięte jest na kontinnum - ma oblicze radosne i pełne nadziei, tolerancji zrozumienia i szacunku i oblicze konserwatywne, tępe, pozbawione tolerancji, za to pełne ciemnogrodu, doskonale wyrażone twarzami obleczonymi w mohery. --- W praktyce coś w stylu krzywej Gaussa.
Joanno - być może pechowo ksiądz debil nie podołał, ale pamiętać trzeba że są i psychologowie debile którzy też sobie nie radzą z klientem, przenosza swoje frustracje i lęki (w tym np. kryzys wartości/wiary) - ich laicyzm i sceptyczne (scjentyczne? oby nie scjentologiczne) podejście odbiera klientów kościołom.
Paweł jak sądze pisał o tym że potrzeba konkretnych prac - będę powtarzał cały czas, trzeba dialogu i wymiany informacji, wytyczenia wpólnych obszarów działań i podzielenia się zadaniami (tak podzielenia, zębyśmy jedni drugim nie wchodzili w kompetencje)- trzeba to zrobić rzetelnie i uczciwie, nie bolejąc nad tym jak jest ale myśląc nad tym jak ma być.
A moim zdaniem współpraca taka jest potrzebna...
Da się ją wdrażać - wiem z doświadczenia, że księża są gotowi zdobywać wiedzę - znam się bardzo dobrze z dwoma kapłanami i mnichem (też jednak księdzem) - to i tak wielu biorąc pod uwagę, że nie jestem katolikiem, i czasem w rozmowach okazuje się jak różne spojrzenie mamy - tylko skąd oni mieliby nabyć naszego a my ich spojrzenia, wiele spraw jest do wspólnego określenia - trzeba robić to metodycznie i delikatnie i powoli, żeby nie spłoszyć partnera negocjacji - trzeba pokazać, że wygrywając razem wygramy bardziej.
Nie chcę wyjść na kogoś kto poucza, ale czy nie najłatwiejszym sposobem jest zacząć od własnej parafii? NIe chodzi o to by zaraz robić wielkie projekty, ale porozmawiać.
Jasne można trafić na kretyna, który w konserwatyzmie będzie chciał ukryć swoją samoocenę i lęki, ale tak nie musi być. I jak w negocjacjach w których celem jest pozyskanie pracowników a nie konkretny interes, najlepiej zacząć od głowy (proboszcza), a pracowac tak naprawdę z dołem(podległymi mu księżmi - i tam siać idee).
Pawle - ja szanuję tych którzy wygrali, środki nie mają znaczenia, w ostatecznym rozrachunku "to zwycięzcy pisza historię".
