No i po śniadaniu...
Zastanowić się można, od czego zależy liczba pijaków za kierownicą...
1. Mamy za sobą komunizm - zasadniczo możemy zerknąć jak wygląda alkoholizm w Rosji - bardzo łatwo rządzić pijanym narodem, moim zdaniem więc zważywszy na naszą przeszłość radzimy sobie nieźle...
2. Kiedy kilkanaście miesięcy temu wódka kosztowała 22 pln, mniej ludzi mogło ją kupic niż teraz, kiedy kosztuje ona 14 pln - wzrost spożycia wódek może przekładać się na ilość incydentów, ale należałoby to sprawdzić.
3. W ciągu ostatnich miesięcy sprowadzono tyle wozów, że mnostwo osób, których z różnych względów nie było stać na auto teraz je ma i jeździ - nie chcę powiedzieć, że ludzie ubożsi więcej piją - alkoholizm dotyka wszystkich grup, jednak można zbadać status materialny i wykształcenie, i jak wpływa to na picie - pamiętam eksperyment z Zimbardo o sfrustrowanej przedostatniej świni w stadzie, która najchętniej się upijała.
To tyle, jeśli chodzi o solucje, kilka starałem się wyłuszczyć wyżej, przepraszam, że nie silę się na poprawny styl, czy słownictwo - ufam jednak, że jestem zrozumiały...
1. Fajnym pomysłem byłby przymusowy program interwencyjno-korekcyjny, takie np. 3 dni warsztatów - dzień i noc, a co, za które osoba musiałaby zaplacić sama - pamiętajmy też o nowych miejscach pracy dla psychologów 
2. Jeżeli okaże się, że akcyza na wódę ma u znaczenie, no cóż, ehm... trzeba ją zwiększyć...
Pamietajmy, że chociaż wpływ fiskalny może być dla państwa mniejszy to wydatki poboczne, koszty pośrednie (czy ściślej ich zredukowanie) może tu zrekompensować - oczywiście trzeba to rzetelnie wyliczyć
3. Ciężka kara i utrata wozu jest bardzo ok - pełne moje poparcie
Problemy poboczne do zasygnalizowania:
1. Problem ukrytego uzależnienia - żaden alkoholik nigdy nie przyżna się, że jest alkoholikiem, jego umysł tak pracuje i ma takie startegie samooszukiwania, że nie ma szansy by w swoim swiecie złudzeń zobaczył się jako menel
Podobnie z osobami, które popijają, moralność niepoparta społecznym przyzwoleniem byłaby ok, ale kto interweniuje w takich sprawach ten jest blee, więc powstaje taka pułapka oszukiwania sumienia bo inni nic nie robią
2. Trzeba pamiętać, że alkohol to jest jedna metoda na redukcję napięcia (złudna cokolwiek), ale jest jeszcze jedno ważne - niektórzy ludzie kochają ryzyko - połączenie tych rzeczy to dopiero problem
A na zakończenie... warto zapytać czy we mnie nie siedzi taki mały żul kierowca? I co z tym zrobisz?