PAni Kasiu
Ja pisałem odnośnie 2 Pani postu, wklejonych informacji.
Każde działanie jest dobre w kierunku pomocy, jeśli podejmują sie go osoby chcące nieść pomoc.
Antypsychiatria w Polsce w ogóle jest nieznana, tylko ze słyszenia. Jak Pani zapyta prof psychologii czy psychiatrii o najwybitniejszych przedstawicieli tego kierunku, współczesnych!, to ciekawe co odpowiedzą...<:)
Mogę Pani podpowiedzieć, że to profesor Szasz (czyta się Sas) nazwisko węgierskie...
Farmakoterapia niszczy ludzi, pacjentów psychiatrycznych, a farmakoterapia depresji jest dzisiaj główną przyczyną samobójstw wśród osób leczących się na depresję. Tutaj pewnie się Pani zdziwiła. Ja się nie dziwię, bo nigdzie indziej Pani o czymś takim nie rpzeczyta, nawet u Szasza.
Podam inny przykład. Wszyscy się zastanawiają czemu w krajach postkomunistycznych jest obecnie największa ilość samobójstw na świecie. Kiedyś np., Rosja miała najmniejszą ilość sam. na świecie.
Próbuje się to tłumaczyć głownie warunkami socjo-ekonomicznymi. Przyczyna jest jednak zupełnie inna.
Przyczyną wyżu samobójstw w tych krajach jest sposób leczenia pacjentów, oraz ilość i jakość pomocy na jaką mogą liczyć. To moja hipoteza, jednak częściowo sprawdzona (ilość i rozwój szkół psychoterapii w tych krajach). Procedury te kładą nacisk na farmakoterapię, podczas gdy pomoc psychologiczna czy psychoterapia, jest spychana na bok. To ładnie brzmi ja jednak to nazwę inaczej. Głupotą...
Pracowałęm z psychiatrą z Ukrainy. Mogłem się o tym przekonać osobiście. Człowiek bardzo dobry, albo poprostu głupi, nie mający zrozumienia dla swojej pracy, nie myślący samodzielnie, nie chonorujący pomocy psychologicznej. Jak ja sobie jego stosunek do leczenia przełożę na wschodnie kraje postkomunistyczne, które rozwijają się znacznie wolniej niż Polska, to wszystko staje się jasne. Tam osoba cierpiąca nie ma z kim porozmawiać...!
Przepraszam ale miałem werbalno-motoryczny odlot<:), zboczyłęm z tematu nieco, choć cały czas myślę o konsekwencjach tego "leczenia" źródłó PAP.
Mogę dodać jeszcze do 2 punktu w którym pisałem, że jest tak tym bardziej, że ilość zaburzeń nie wzrasta, bo najbardziej zaburzone osoby powyjeżdżały za granicę, szczególnie obszar patologii...
To tylko dlatego w polsce zrobiło się bezpieczniej, PiS nie ma z tym nic wspólnego<:). Tym samym jednak, wyjeżdżają osoby zaburzone, powstają nowe miejsca leczenia i pomocy, więc bilans powinien być ujemny, coś jest tu więc nie tak!!!, i to bardzo poważna sprawa.
Pani pisze o czymś fajnym. Ja za zło wcielone uważam tylko farmakoterapię i to w bardzo uzasadniony i pełen argumentów sposób. Lecz nie w chorobach psychicznych (psychozach). Ale nie miejsce tutaj na wynurzenia.
Jarek