Temat: Dysleksja - literatura i problemy praktyczne
Czy spotkaliście się z dysleksją na żywo? Jakie macie doświadczenie w leczeniu zaburzeń dyslektycznych? Jaka jest wasza teoria dotyczaca powstawania zaburzeń dyslektycznych?
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Psychologia-Społeczna.pl - Forum → Psychologia wychowawcza → Dysleksja - literatura i problemy praktyczne
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czy spotkaliście się z dysleksją na żywo? Jakie macie doświadczenie w leczeniu zaburzeń dyslektycznych? Jaka jest wasza teoria dotyczaca powstawania zaburzeń dyslektycznych?
No tak się akurat składa, że w czasie studiów trochę się tym zajmowałem. Działałem bowiem jako wolontariusz pod okiem mgr Hanny Nagórskiej, która jest specjalistą w tym zakresie. Z dysleksją pracowaliśmy tam na wiele różnych sposobów. Stosowaliśmy metody z zakresu logopedii, ale wprowadzaliśmy też elementy kinezjologii Denisona oraz ruchu rozwijającego V. Sherborne. Na temat obu metod pisze również nieco prof. Bogdanowicz, która ta problematyka się zajmuje.
Prace Marty Bogdanowicz znam. Ciekawa jestem raczej, jakie szkolenie przechodzą nauczyciele, bo przecież każdy z nich ma 100% szans spotkać na swojej drodze dziecko dyslektyczne. Z moich obserwacji w szkołach wynika, że olewa się zupelnie trudności dziecka i orzeczenia z PPP.
Aniu ja mam dziecko dyslektyczne zdiagnozowanie przeze mnie już w zerówce. Wydawało mi się, że wczesna diagnoza ulatwi mu start w szkole. Nic bardziej mylnego. Pomimo orzeczenia z PPP nauczyciele nie robili NIC żeby jej pomoc. Gdyby nie moja systematyczna praca w domu zapewne wciąż miałaby spore deficyty. Dlatego ciekawa byłam czy są na tym forum nauczyciele i czy mają coś na ten temat do powiedzenia. ![]()
W pracy dydaktycznej czasami mam styczność z dorosłymi osobami, które mają zdiagnozowaną dysleksję lub dysortografię :nod:
Oni często (może to wynik złych doświadczeń w szkole albo w otoczeniu) bardzo z góry przepraszają za błędy, proszą o zrozumienie i tak dalej... Czasami jestem zaskoczona stopniem tego "przestrzegania mnie", że będzie mi trudno przeczytać ich prace.
Moja współpraca z nimi ogranicza się do tolerancji, nie zwracania uwagi, nie krytykowania i zwiększonego wysiłku podczas sprawdzania prac... Niech chociaż ktoś się do nich nie przyczepia (żartuję) :nod:
Myślę - może naiwnie się mylę - że w dzisiejszym czasie wiedza nauczycieli na temat dysleksji jest coraz większa. Są oni coraz bardziej nastawieni na współpracę aniżeli tylko na "korygowanie błędów".
Zachęcam nauczycieli ze szkół podstawowych, jeśli tu zajrzą, do podzielenia się swoimi uwagami na ten ciekawy temat.
A ja odchodzę od terapeutyczności tego tematu i pytam: kiedy były pierwsze objawy dysleksji (w historii naszej kultury a nie w historii przypadków)? Chętnie bym się dowiedział także tego, czy dysleksja nie jest także w chinach rozwiniętych i nierozwiniętych oraz w innych kulturach - badań prawdopodobnie brak.
Moim zdaniem dysleksja została "stworzona" na potrzeby rodziców - nowobogackich, którzy robili awantury nauczycielom za wymagania od ich dzieci tego, czego sami nigdy się nie nauczyli. To taka definicja moja osobista - wiem - niemiła dla wszystkich "skrzywdzonych" dzieciaków, które mają z tym "problemy".
Kiedy się zaczyna dyskleksja? W momencie natarczywego pisania "ktury" czy złego układania tekstu? Czy dysleksja objawia się także w momencie, gdy taki "chory" z "zaburzeniem" potrafi 3 języki? Czy dysleksja jest "taka sama" dla języka polskiego na lekcji polskiego i dla języka angielskiego na lekcji angielskiego? Czy dyslektyk potrafi dobrze PRZEPISAĆ tekst z ksiązki na kartkę? A jeżeli tak? to co mu dokładnie jest?
Dysleksja jest bardzo dyskusyjna z perspektywy cross-cultural.
Podam wypowiedź osób, z którymi OT TAK przeprowadziłem kiedyś wywiad na ten akurat temat.
Osoba, lat 56.
"...bo dziwne to jest, że jak ja chodziłem do szkoły (napewno chodziłem, uwierz mi!) to nie było ani mańkutów ani dyslektyków. Jak ktoś pisał lewą ręką to sobie to, co napisał rozmazał, bo pisało się atramentem, więc siłą rzeczy musiał pisać prawą i się nauczył. Tak samo jak dostał baniaki z ortografii to w dupę w domu zarobił i musoał czytać, żeby się nie wiem co. Teraz nie ma czytania więc nie am ortografii. A komputer wszystko jako tako poprawi."
kolejna osoba (troszke bardziej krytycznie - można by powiedziec - bardziej na socjologię medycyny):
"Bo jak na przykład udowodnić lekarzowi, że dzieciak pisze z błędami? Pisze bo pisze, panie dochtorze a jak pisze to jest dyslektyk, 100 zł za zaświadczenie to nie majątek."
Jakościowo tekst jest godny zastanowienia - szczególnie jeżeli chodzi o szkołę i jej przemianę.
A tak na koniec (aby bylo troszke zabawnie) - łatwo można pomylić DYSLEKSJĘ z DYSLEKCJĄ - szczególnie, że większość wymawia te drugie słowo. Wynika z tego, że dyslekCja to awersja czy niemożność chodzenia na LEKCJE a dyslekSja to awersja czy niemożność pisania na LEKCJACH?
Wynika z tego, że "chroniczne wagarowanie" może być opisane jako dyslekCja - bo, o ile dobrze znamy historię psychologii i psychopatologii - z czegoś można zrobić bardzo prosto "zaburzenie" a nawet "chorobę psychiczną".
Awersja a niemożność - bardzo powiązane.
...
Przychylam się do wypowiedzi Bartka.
Co prawda nie jestem psychologiem, ale miałem do czynienia w pracy z dyslektykami, dysortografami, i wszelkimi dys jakie zostały WYMYŚLONE.
Trudności z czytaniem znikają, gdy dziecko nie musi czytać na głos (bo i po co?).
Trudności z pisaniem znikają, gdy się poćwiczy umiejętności manualne.
Trudności z ortografią, gdy się przestanie mechanicznie zakuwać wyrazy i włączy do nauki wyobraźnię.
Dysfunkcje znikają, gdy da się dziecku tyle UWAGI ile ono potrzebuje.
Najbardziej dla mnie osobiście zabawne są tezy o mikrouszkodzeniach w mózgu powodujących zaburzenia. Ciekawe czy "badacze", którzy to wymyślili znają przypadek profesora matematyki w USA z IQ zmierzonym na 130 i posiadającym mózg wielkości pomarańczy.
Nasz system edukacyjny nie dość, że tworzy co roku setki bezrobotnych (bo w ogóle nie bierze się w kształceniu trendów rynku) to jeszcze po prostu jest stworzony dla 2/3 społeczeństwa (słuchowcy i wzrokowcy w uproszczeniu). Reszta to ludzie z "zaburzeniami".
Kompletnie nie zgadzam się z wypowiedzimi Bartka i Atmana1. Dysleksja została wymyślona? Czemu nie stwierdzano jej wcześniej? A czy osobowość depresyjna, też jest "wymyślona"? Tzn. osoby z taką strukturą osobowości mówiąc twoim językiem Bartku: nie mogą wziąść sę w garść, tylko ciągle marudzą a dodatkowo znależli (a raczej stworzyli) wyjaśnienie dla swojego malkontenctwa w psychopatologii.
To, że jakieś zaburzenie nie dawało się zdiagnozowć wcześniej nie znaczy, że go nie było.
( z resztą kto miał w XIX w. zdiagnozować takie zaburzenie?Wundt?)
Nic niewiadomo mi na temat kulturowego "pochodzenia" dysleksji. Zawsze wiązałem ją przede wszystkim z: uwagą i percepcją czyli pierwotnymi procesami poznawczymi, które są uwarunkowe biologicznie. Nie znam też powodu aby uznawać ją za zaburzenie myślenia (wnioskowania, kategoryzowania czy zdolności do rozwiązywania problemów). Dysleksja może wpływać na te procesy jedynie pośrenio poprzez tworzenie deficytów w niższych (bardziej pierwotnych) procesach poznawczych.
Dobrze Chriss, dobrze, że się z tym ludzie nie zgadzają bo było by bardzo nudno.
Jeszcze lepiej, gdy nie mają racjonalnych argumentów za istnieniem choroby od wieków.
A najlepiej, gdy bełkot psychopatologii wtłacza odmienne od naszego "normalnego" (choć nie nam i nie psychologom o tym sądzić bo sami nie wiedzą, tak jak my, czy jesteśmy "normalni") zachowanie w ramy chorób psychicznych i zaburzeń. W przypływie twórczości językowej można to nawet nazwać "tworzenie deficytów w niższych (bardziej pierwotnych) procesach poznawczych", szkoda tylko, że nie tych mniej-bardziej pierwotnie pierwotniejszych procesach.
Dopuki Chriss nie poznasz od początku historii szaleństwa od antyku po czasy współczesne, puki nie poznasz ewaluacji instytucji więziennictwa i internowania (zakłady dla psychicznie chorych, też leprozoria) nie możesz "kompletnie" się nie zgadzać.
Doskonałym w tym przypadku jest osobowość, czy też - jej zaburzenia. Struktura osobowości - struktura słownego konstruktu na bazie paru aspektów zachowawczych. Osobowość - coś transcendentalnego, nieopisanego, umownego - ale my zaczynamy ją widzieć w każdym, kto ma odmienne spojżenie na nas. Nic do tego nie mam - trzeba przecież jakoś tłumaczyć, a potem oczywiście wtłaczać jak w maszynę - leki, leki, leki. Tylko temu jestem przeciw - każdym psychotropom.
Dalej Chrissie - marudy nie musiły tworzyć wyjaśnień dla swojego zachowania - patrz historia szaleństwa. Ktoś, uważający się za "normalnego" zajął się uważanymi za "nienormalnych" tworząc im warunki, które dziś można porównać do Abu-Gharib (lub gorzej).
Przepraszam, to nie jest nawiązanie do stricte dys - lekCji. Ja osobiście uważam, że dysleksja została wymyślona i mam niestety rację - ktoś to musiał wymyśleć. Uważam, że nie jest ona zaburzeniem czy chorobą. Ale to jest moje zdanie - Twoje także szanuję.
Ale osobiście polecam historyczność choroby psychicznej, a nie tylko jej istnienie teraz wokół nas.
Pozdawiam.
bo.
Do rzadkich objawów należy t.zw. "lustrzana percepcja", nie wiem jednak jaka dla tego zaburzenia i czy jest, występuje nazwa w obiegu.
Dziecko spostrzega od prawej do lewej, w taki sposób łatwiej mu czytać (po podstawieniu lusterka, w taki sposób układa historyjki itd...trudności takiego dziecka w czytaniu właściwym powinny być zrozumiałe nawet dla laika
Zwykle mamy do czynienia z zaburzeniami percepcji słuchowej, ale jak widać są też objawy korowe, lub związane z drogą wzrokową...kto wie....
Zajmuje się tym prof. Stein z Oxfordu, chyba w tym roku miał być w Polsce na zaproszenie M.Bogdanowicz bo kiedyś rozmawialiśmy i chciała nas umówić.
Dysleksja z pewnością istnieje, ale ma różne oblicza.
Warto ustrukturyzować tą wiedzę bo tego chyba jej brak..podziałów jest zbyt wiele, metody badań są "nieswoiste", ale wstępnie na pewno można odróżnić dysleksję organiczną od rozwojowej.
pozdrawiam
Tak się składa, że pracuję w PPP jako psycholog i od paru lat większość naszej pracy to diagnozowanie "chętnych na dysleksję". Drzwiami i oknami walą rodzice po "zaświadczenie na dysleksję" a także, młodzież żeby "odświeżyć sobie dysleksję", bo poprzednia opinia jest nieaktualna. Nauczyciele także masowo wysyłają dzieci do nas, szczególnie przed zbliżającymi się egzaminami. Wiele z badanych przeze mnie dzieci to osoby z obniżoną sprawnością intelektualną, półanalfabeci, którzy nie czytają wcale książek, nie znają podstawowych zasad ortograficznych, osoby z uszkodzonym wzrokiem i słuchem. Dyslektycy zdarzają się również, jednak przypadków głębokiej dysleksji nie jest wcale tak wiele.
Terapii nie prowadzę, natomiast prowadzą moje koleżanki i są to zajęcia kinezjologii edukacyjnej plus typowa terapia pedagogiczna zwana niegdyś reedukacją. A jak jest ze skutecznością terapii? Bardzo różnie. Zależy to przecież od głębokości zaburzenia, od motywacji do pracy, od tego, czy dziecko pracuje z rodzicami w domu, czy też jedyna praca to 45 minut tygodniowo u nas. Kiedy dziecko rzeczywiście pracuje, w większości przypadków jest zauważalna duża poprawa.
To tak mi się z grubsza nasunęło. Dysleksja to temat - rzeka i budzi wiele kontrowersji - wsród nas także
Chętnie jeszcze się odezwę pewnie w tym temacie, bo jest mi bliski. Pozdrawiam ![]()
Cieszę się Grażyno, że jednak zdecydowałaś się dorzucić swoje "3 grosze". Tak się składa, że moja żona także pracuje w PPP jako psycholog i podejrzewam, że mogłaby się podpisać pod tym, co napisałaś w swojej wypowiedzi. Sporo jest oczywiście "symulantów", ale wśród młodzieży odwiedzającej tego typu placówki duża część faktycznie cierpi z powodu tego zaburzenia.
Mnie ciekawi natomiast inna kwestia (i tu wyjdą pewno moje braki z psychologii klinicznej). Chodzi mi mianowicie o to, jakiego rodzaju uszkodzenia ("organika") lub nieprawidłowości wymienia się najczęsciej jako przyczyny pojawienia się u dzieci dysleksji? Polska literatura psychologiczna jest tu dość mało jasna. Nie szukałem tych informacji na zachodnich serwisach lub w anglojęzycznych czasopismach, ale jestem ciekaw. Czy któreś z Was wie coś na ten temat?
Jest grupa osób, które wiedzą o swoich zaburzeniach, ale nie korzystają z taryfy ulgowej, bo ominęła ich ta moda. Są one bardziej wiarygodne i spora część z nich ma duże osiągnięcia zawodowe i naukowe. Nie usprawiedliwiali się problemem, ale starali się wyjaśnić nauczycielom i przełożonym swój problem. Dali radę.
Ale zaobserwowałam coś, co chciałabym skonsultować. Czy możliwe jest zaburzenie czytania, pisania lub przyswajalności ortografii na wskutek "przegwałcenia" leworęczności w dzieciństwie? Mój ojciec jest taką osobą. Pisze prawą ręką, bo za pisanie lewą go w szkole bito. I ma duże problemy w pisaniu. Czy ktoś jeszcze spotkał sie z tym? W jego czasach o dysleksji nie było mowy, więc nie miał nigdy diagnozy.
Wszyscy mamy określoną stronność, czyli lateralizację. Większość ludzi jest zlateralizowana prawostronnie tzn mają dominującą prawą rękę, prawe oko, prawą nogę i prawe ucho. Niektórzy z nas mają jednak tzw lateralizację skrzyżowaną. Niektórzy specjaliści (np. prof. M. Bogdanowicz) twierdzą, że lateralizacja skrzyżowana oko - ręka (czyli dominuje lewe oko i prawa ręka albo odwrotnie) powoduje trudności w pisaniu i czytaniu. W tej chwili dzieci leworęczne zostawia się w spokoju, ale jeszcze na początku mojej pracy była tendencja do "przestawiania" ich na praworęczność, jeśli były prawooczne, własnie po to, żeby tych problemów nie miały.
Jako praktyk zgadzam się z tym, że często osoby ze skrzyżowaną lateralizacją mają trudności z określeniem schematu ciała, strony prawej i lewej, a później problemy z orientacją przestrzenną. Zdarza się, że mylą podobnie wyglądające litery. Mają problem z koordynacją wzrokowo - ruchową i np niezbyt czytelnie piszą.
Tak więc, jeśli Twój tata został zmuszony do posługiwania się ręką prawą, a jest lewooczny, być może stąd wynikają jego problemy z pisaniem.
Tak myślałam. W jego przypadku to permanentnie katastrofalne pismo, no i błędy. Robi błędy ortograficzne, ale nie jest w stanie zapamiętać nawet słów których często w piśmie używa. Typu córka np. No, teraz chyba za późno na zmianę tego, ma 55 lat ![]()
Również spotkałam się z takimi informacjami w literaturze o których pisze Grażyna. Znam też przypadki osób o całkowitej lewostronnej lateralizacji, u których dysleksja jest dość wyraźnie zaznaczona, mimo, że nie ma tu mowy o skrzyżowaniu. Zazwyczaj kiedy takim osobom zadaje się pytanie o to, czy były swego czasu "przestawiane" na praworęczność, odpowiadają twierdząco (przywiązywanie lewej ręki do krzesła w przedszkolu, zabranianie brania jedzenia lewą ręką, itd). Czy dysleksja może mieć związek z takim przymusowym przestawianiem na jakiś okres czasu, czyli wywołaniem "skrzyżowania" u osoby która jest całkowicie lewostronna...? Temat bardzo ciekawy. Z niecierpliwością czekam na Wasze dalsze wypowiedzi
witam<:)
Ja myślałem że temat nie jest kontrowersyjny, dla psychologów. O głupich pedagogach i nauczycielach nie będę pisał, nie wiedzą nic na żaden temat i to oni szukają dziury w całym.
Chciałem jednak zwrócić uwagę na zastosowane przez Panią pojęcie "głębokiej dysleksji".
Pracowałęm w PPP 4 lata. Tam zwykło się mówić o głębokiej dysleksji, gdy dziecko miało poważne trudności, jednak to wyraz niekompetencji.
Ta niby "głęboka dysleksja" to dysleksja właściwa, zwykła...trzeba tylko zróżnicować jaka...
Niech sobie oświata nadal drze koty...i tak jest za głupia by z tego wyjść.
Natomiast nie chciałbym by psycholog był w tej materii niezdecydowany. Nawet jeśli pracujemy w oświacie i mamy te durne awanse to nie jesteśmy nauczycielami i nie jest to nasze środowisko. Trzeba o tym pamiętać i być może nadać w końcu ton, kształt tej wiedzy.
Niestety pracowałem z wyjątkowo głupimi i nieetycznymi osobami i mi się to nie udało. Gdy podsuwałem im pod nos rozwiązania diagnostyczne i merytoryczne oni je odsuwali by nadal "konwersować"<:) Niech sobie moralizują dalej:)
pozdrawiam
jarek
Faktycznie, odpisywałem na wiadomość, której nawet nie widać na bierzącej stronie, a jednak ukazała mi się jako ostatnia.
Pani Joanno, może sie Pani śmiało "zlewać" z każdym środowiskiem, wedle Pani życzenia, to Pani broszka.
pozdrawiam
jarek
Panie Jarku, nie podoba mi się ton Pana wypowiedzi, bo jest obraźliwy.
A co do tematyki dysleksji, to dysleksja (jak każde inne zaburzenie), może występować w róznym nasileniu i w literaturze przedmiotu można o tym przeczytać. Profesor Marta Bogdanowicz pisze, że 4 procent dzieci wykazuje nasilone (głębokie) zaburzenia typu dyslektycznego, zaś 10 - 15 procent zaburzenia o chrakterze umiarkowanym.
A swoją drogą wyraz "bieżący" pisze się nieco inaczej
Pozdrawiam
Czy ktoś może mi bardziej wyjaśnić na czym polega kinezjologia edukacyjna? Słyszałam, że ćwiczenia, które wymyślił Denison powodują zmniejszenie dysleksji. Na czym takie ćwiczenia polegają i czy to jest prawda?
Dowiedziałam się, że do znanych dyslektyków należą: Hans Christian Andersen, Harry Belafonte, Alexander Graham Bell, George Burns, Stephen J. Cannell, Cher, Winston Churchill, Leonardo da Vinci, Walt Disney, Thomas Edison, Albert Einstein, Henry Ford, Danny Glover, Whoopi Goldberg, Bruce Jenner, William Lear Jay Leno, Greg Louganis, Gen. George Patton, Nelson Rockefeller, Charles Schwab, Jackie Stewart, Quentin Tarantino, Woodrow Wilson, William Butler Yeats .
Czy związku z tym dysleksję uznać można za zjawisko, które nie sprawia trudności w życiu?
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Psychologia-Społeczna.pl - Forum → Psychologia wychowawcza → Dysleksja - literatura i problemy praktyczne