Wydaje mi się czasem,że ogół społeczeństwa,to po prostu malkontenci ciągle niezadowoleni z rządu, pracy, żony - ze wszystkiego są niezadowoleni. Przyglądając sie chociażby wydarzeniom spod kancelarii premiera widzimy klasyczny przykład, wiadomo można częściowo zrozumieć postulaty pielęgniarek, ale to one same wybierały sobie zawód więc chyba zdawały sobie sprawę jakie będą ich zarobki. Mogły zdecydować się na inny zawód to proste.
To tyle, jeżeli chodzi o wydarzenia z kraju:)
Problem jest chyba oczywisty główną przyczyną niezadowolenia Polaków z pracy są niskie zarobki, bo to jest teraz największy problem większy niż bezrobocie, które teraz wynosi około 13% ale co z tego skoro minimalne płace zwyczajnie są zbyt minimalne...martwię się trochę,zadowoleniem rządu z tego obniżania się bezrobocia bo procent często nie jest żadnym punktem odniesienia, nie w takim przypadku.
Takie niezadowolenie z zarobków można łatwo wytłumaczyć, ale inaczej jest kiedy komuś po prostu znudzi się praca w danym zawodzie, co ładnie można nazwać wypaleniem zawodowym. To jest już większy problem potrzeba przekwalifikowania się na inny zawód często może budzić pewne obawy,a trudno zdecydować i być po latach w pełni zadowolonym ze swojej pracy, trudno ciągle czuć pasję pytając dziecka tabliczki mnożenia... następna narażona grupa zawodowa.