Temat: Kursk(i) idzie na dno?
W dniu dzisiejszym (27.03.2007) miała miejsce rozprawa sądowa w sprawie zniesławienia lidera Platformy Obywatelskiej - Donalda Tuska przez działacza PiSu - Jacka Kurskiego. Kurski zarzucił Tuskowi, że za grosze dostał on banery pod swoją kampanię prezydencką od PZU. POwołał się on na pracowników PZU, którzy tą sprawę mu przedstawili.
Dzisiaj Kurski przyznał się, że nie posiada żadnych dowodów na to, bardzo żałuje i uważa, że działał pod wpływem afektu.
Działanie pod wpływem afektu, zwanego inaczej "pomrocznością jasną" jest jednym z najczęstszych sposobów na usprawiedliwienie własnych czynów przed sądem. Wystarczy udowodnić, że wystapiły dysforyczne emocje podczas popełnienia przestępstwa, żeby wywinąć się od odpowiedzialności. Tymczasem jako psychologowie zdajemy sobie sprawę z tego, że człowiek zawsze działa pod wpływem afektu, jednak niezmiernie rzadko ów afekt może być przyczyną zbrodni - może się tak dziać na ogół wówczas, gdy człowiek jest bezpoiśrednio narażony na takie bodźce z otoczenia, które zagrażają w sposób permanentny jego poczuciu bezpieczeństwa w danym momencie, lub od dłuższego czasu, ale takie przypadki wystepują bardzo rzadko. Emocje mają bowiem na celu uruchomić określony program działania i zasygnalizować jednostce istniejące niebezpieczeństwo. Wybór programu nalezy do jednostki.
Jeszcze tak niedawno Jacek Kurski twierdził, że za nic nie zamierza przepraszać, bo cała sprawa jest jak najbardziej prawdziwa, dzisiaj bardzo zależało mu na ugodzie. Wg Ekmana mogło by to świadczyć o nieprzemyślanym scenariuszu i tym samym przecieku. Czy Jacek Kurski skłamał, czy może popełnił błąd?
