1

Temat: Dekomunizacja

Jak podały wczorajsze media (9.09.2006)- senatorowie PiS tworzą projekt ustawy, która miałaby za zadanie zabronić wysokim funkcjonariuszom PZPR oraz Bezpieki pełnienia funkcji kierowniczych w aparacie państwowym i samorządowym. Posłowie LPR idą o wiele dalej i chcieliby aby wszyscy działacze PZPR mieli taki zakaz.
Mamy tutaj do czynienia z jawną dyskryminacją i wrzucaniem ludzi do jednego worka - czyli to, co psychologowie społeczni lubią najbardziej - mianowicie S t e r e o t y p y. Zastanawiam się w związku z tym, czy politykom nie przydałby się elementarny kurs psychologii.

2

Odp: Dekomunizacja

Kursy z psychologii dla polityków. Ciekawe, ciekawe nawet bardzo.

Jeszcze bardziej ciekawsze jest to, że narazie sporo polityków ma problemy z "mówieniem", wysławianiem się, składnią i gramatyką "mównicy". Z logicznym myśleniem takze mają problemy, łącznie z problemem "amnezji politycznej".

Ale to jest indywidualna pewnie osobowość polityka, albo po prostu każdy z nich miał swoje 15 minut.

Osobiście uwazam, że stereotyp jest bardzo potrzebny -szczególnie w rządzeniu krajem.
Gdzie jednak tych stereotypów nie ma.

Ja nie widzę problemów z tym, by rozliczać funkcjonariuszy bezpieki za ich działalność czy promienentów partyjnych PZPR za ich przeszłość. Jest tylko problem - JAK to rząd ma zamiar zrobić.
Skoro polski rząd jest ZA karą śmierci, to i może być ZA innymi "nieludzkimi" praktykami wobec innych ludzi.

Politycy mieli swój czas na naukę, na rozwój, na czytanie, pisanie, mówienie (co poniektórym czy o zgrozo! większości nie wychodzi).
A społeczeństwo ma "władze" dzieki możliwości, geście wyboru, o który przez lata walczyło - walczyło by móc wybierać mądrze i być przez to wolnym - szkoda tylko, że to jest problematyczne.

Więcej edukacji społeczeństwa a mniej blablania o polityce - może coś się zmieni, też i stereotypy.

Ale ministrem edukacji jest Herr Giertych - a to już jest inna opowieść....

3

Odp: Dekomunizacja

Kursy psychologii dla polityków ??
hm...
Może i to była lekka ironia, ale od jakiegoś czasu zastanawia mnie, dlaczego osoby po studiach humanistycznych nie mające zbyt szerokich perspektyw (nie ma siły żeby znaleźć pracę dla takiej grupy psychologów jaką obecnie posiadamy i nadal kształcimy kolejnych). To samo dotyczy jeszcze socjologów, filozfów i innych "dziwadeł". W poszukiwaniu dodatkowych godzin pracy i kolejnych etatów dla swoich usiłują nam wmówić, że są nam niezbędni do życia.
Tak jak Bartek zaproponował te kursy, filozofowie debatują nad tym, jak wprowadzić ten przedmiot do szkół średnich. Psychologowie kombinują komu by jeszcze można zaoferować kursy i konsultacje. Do tego aparat dręczenia studentów...
Tak się zastanawiam. Dlaczego na mojej uczelni każdy, bezwzględnie każdy, ma zajęcia z socjologii, a często też z psychologii społecznej? Po co przyszłemu urzędnikowi filozofia? No i co daje - poza wyćwiczeniem ogromu zadań wykłutych na pamięć - bezsensowna nauka zwana logiką?
Taka dedykacja ode mnie. Ludzie odczepcie się od nas. To nie nasza wina, że wybraliście takie zawody, które nie dają wiele poza własną satysfakcją. Nie uszczęsliwiajcie nas tym na siłę.

Wracąjac do dekomunizacji...
Mam mieszane uczucia, ale perspektywa wyautowania raz na zawsze wszystkich aparatczyków jest kusząca.

4

Odp: Dekomunizacja

Po co komu filozofia, logika czy socjologia?
Może po to, żebyś po studiach nie myślał, że Kant to mydło do higieny intymnej, a mówiąc, że skoro wszystkie psy jedzą mięso i Ty jesz mięso, to zapewne musi oznaczać, że jesteś psem.
Studia to nie szkoła zawodowa, która kształci wyłącznie w wąskim zakresie specjalizacyjnym. Od tego jest praktyka i wąska specjalizacja, która de facto nie została tak nazwana dla hecy.
Studia mają dać człowiekowi wykształcenie i włączyć go do grona "wykształciuchów" a w tym celu nie wystarczy tylko znajomość prawa karnego czy postaw konsumenckich. W tym celu trzeba wiedzieć kim był Szekspir, jakie przesłania ideologiczne zawierało "Mein Kampf" czy dlaczego nikt nie ma prawa zrozumieć fizyki kwantowej.
Częściowo wynosi się to zapewne z liceum, ale no właśnie częściowo.....a na studiach trzeba dokończyć dzieła.

Odp: Dekomunizacja

Grigor, Twoja wypowiedź niewiele związana jest z tematem dekomunizacji. Jeśli nurtujacą jest dla Ciebie kwestia zasadności edukacji studentów w zakresie psychologii, socjologii czy logiki to proponuję utworzenie odpowiedniego wątku w dziale poświęconym psychologii akademickiej. Tam chętnie na ten temat podyskutuję i myslę, że nie tylko ja. Tyle moderatorskich uwag.  wink

Co do samej dekomunizacji to mam wrażenie, że od wielu lat kwestia ta wymyka się nieco kolejnym ekipom rządzącym. Nic w tym zresztą dziwnego, bo ostatnio prowadzone śledztwa (różne, także te, które toczyły się przy udziale dziennikarzy) pokazują, że ilość byłych pracowników UB (ale i innych wysoko postawionych urzędników aparatów państwowych PRL) czy prominentnych postaci PZPR w szeregach dzisiejszej "sfery wpływowej" (tj. polityków, urzędników, kadry zarządzającej firmami państwowymi czy w końcu najbogtszych Polaków) jest olbrzymia. Należy też pamiętać, że wiele z tych postaci przez lata współpracowało ze sobą i wzajemnie wspierało prywatne interesy. Można nawet pokusić się o tezę, iż stworzyli oni jedno z silniejszych lobby w "wolnej" RP.

Zgodnie z powyższym, mówiąc o dekomunizacji trzeba liczyć się z tym, że jej wprowadzenie to karkołomne i trudne zadanie. Czy jest ona konieczna? Wydaje mi się, że tak, gdyż w pewnym stopniu uwolniłaby ona Polskę od niekorzystnych wpływów wspomnianej wyżej grupy.
Przeciwny jestem natomiast temu, aby poprzez niewłaściwe działania doprowadzać do sytuacji publicznego linczu osób, które ostatnio określa się mianem tzw. "źródeł informacji". Wśród nich było bowiem wiele osób, które o tym, że są takim źródłem nie wiedziały lub też zmuszane były do współpracy za pomocą "twardych" argumentów. Lista Wildsteina, upublicznianie samych tylko imion i nazwisk bez podawania kontekstu to poważne nadużycie.
Tu rodzi się pytanie. Czy postulowana przeze mnie "anonimowość" w dekomunizacji winna odnosić się także do polityków? Myślę, że nie da się w sposób jednoznaczny odpowiedzieć na to pytanie. Oto bowiem zasiadający w parlamencie polityk czy inny (nie tylko wysokiego szczebla) urzędnik państwowy mógł współpracować lub też do tej współpracy być zmuszonym. Jeśli zatem wszelkie dowody wskazują na to, że współpraca ta wynikała z jego wolnej woli to nie widzę możliwości, aby taka osoba sprawowała jakiekolwiek stanowisko, ALE tylko w takim wypadku, gdy jej działania w ramach tej współpracy szkodziły innym obywatelom naszego kraju. Trzeba bowiem zdać sobie sprawę, że nie wszyscy współpracownicy działali na szkodę obywateli i/lub suwerenności Polski. Niestety - i to chyba główny problem dekomunizacji w Polsce - większość polityków czy nawet przeciętnych obywateli nie pamięta o tym i skłonna jest do stawiania w tej sprawie zdecydowanie jednostronnych opinii.
Kolejna grupa to osoby zmuszane do współpracy. W mojej opinii ujawnianie ich danych jest wysoce nieetyczne. Co się zaś tyczy sprawowania przez nich ważnych urzędów państwowych to nie widzę przeszkód o ile posiadają oni kometencje wystarczające do sprawowania danego stanowiska.

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

6

Odp: Dekomunizacja

Maćku - nie wierzę, że to pisze psycholog....

Ludzie są różni - badania Tajfla dowiodły, że we własnej grupie dostrzegamy różnice wewnątrzkategorialne, zaś w grupie obcej ich nie widzimy i koncentrujemy się na tych międzykategorialnych - uznając, że cała grupa jest jednorodna.
Czy Antek Kowalski, który był idealistą, czytał Marksa i wierzył że jego postulaty można wcielać w życie, w związku z czym podjął się próby przewodzenia lokalnemy PZPRowi w Wygwizdowie Małym, zasługuje na takie same traktowanie jak najwyźsi urzędnicy PZPRu na szczeblu państwowym, którzy mieli wpływ na decyzje o stanie wojennym, tworzeniu specjalnych grup inwigilacyjnych itp?

Dekomunizacja jest niczym innym jak ograniczeniem swobód obywatelskich i oczywiście w świetle obecnego prawa, jest niezgodna z konstytucją, którta gwarantuje obywatelom równy dostęp do wspólnych dóbr i praw wyborczych. To społeczeństwo powinno dokonać dekomunizacji poprzez jawny wybór lub nie byłego członka PZPR do władz krajowych czy samorządowych. Tak to się powinno odbywać w krajach demokratycznych, bo takie są prawa demokracji.
Warto również podkreślić, że większość PZPRowych działaczy to ludzie w średnim i podeszłym wieku, których dekomunizacją zajmie się także biologia, a wszelkie ustawy zakazujące im startowania są głupotą i przepraszam, że właśnie odbiegam od założonego de facto przeze mnie tematu i zamiast psychologii uprawiamy tutaj polemikę polityczną, ale jedynie ustosunkowuje się do politycznej wypowiedzi mojego przedmówcy.
Lustracja (czyli odkrycie kart kim się było za PZPRu) jak najbardziej TAK, dekomunizacja jako ustawa zakazująca startu w wyborach - zdecydowanie NIE.

Odp: Dekomunizacja

Polski Portal Psychologii Biznesu - naukowa psychologia w praktyce biznesowej i ekonomii.
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!

8

Odp: Dekomunizacja

Toś mnie uspokoił smile
Pod Twoją wypowiedzią mogę się również podpisać.
A z tymi doradcami, to istotnie masz rację, ale póki co właśnie jak wspomniałeś jeśli już w ogóle partia zatrudnia psychologa, to do kreowania wizerunku i to najczęściej podczas kampanii wyborczej (nieliczni postępują inaczej), ale to dyskusja na zupełnie inny temat smile