Temat: Problemy literatury psychologicznej
Polacy mają taki piękny zwyczaj naśladowania wiernie swoich idoli i wzorzec Państwa - Utopii - Stanów Zjednoczonych niemal we wszystkim. No może prócz administracji lokalnej obecnie, bo kiedy USA miało 49 stanów, to Polska musiała mieć 49 województw, ale może ich zniesienie zostało spowodowane zwiększeniem się liczby Stanów choćby o Alaskę? :mrgreen:
Wracając jednak do tematu, jednym z problemów polskiej literatury psychologicznej jest to, że jest ona w przeważającej mierze amerykańska. Większośc podręczników z zakresu psychologii społecznej czy w ogóle psychologii jest po prostu przekładana na polski i rozpowszechniana. Zdaję sobie sprawę, że wynika to w dużej mierze z autorytetu jakim cieszą się Stany Zjednoczone także w dziedzinie psychologii. Czy jednak oznacza to, że Polacy powinni ograniczyć się do kopiowania ich prac i powielania w Polsce?
Pomijając fakt, że wiele badań amerykańskich nie jest adekwatna w stosunku do polskiej kultury a jest na świecie (nie tylko w Polsce) traktowana jako pewne prawdy uniwersalne dla wszystkich ludzi. Wywołane jest to zapewne poziomem i autorytetem a co za tym idzie wyrazistością tych badań, ale na szczęście psychologia międzykulturowa pokazała już nieraz dobitnie, że tamte badania nie są wiążące dla całego świata.
Czy Polacy są leniwi czy mało kreatywni? Dlaczego tak mało powstaje polskich książek z zakresu psychologii społecznej? Posiadamy przecież wybitne autorytety z tej dziedziny, poważane także w świecie i sądze, że mogliby oni z powodzeniem napisać ciekawe książki - także popularno-naukowe?
Ale żeby nie pozostawić zarzutów odwołujących się jedynie do dyspozycjonizmu, to może zadam pytanie jakie warunki sprawiają, że Polacy nie piszą dla siebie takich książek? Słabe zarobki za książki, Niechęć do powielania tego, co można przeczytać w amerykańskich dziełach? Słabe zainteresowanie wydawców (potencjalnych czytelników?), umiejętność pisania wyłącznie naukowych książek (choć i tych nie najwięcej)?
