Temat: Tragedia w Blacksburgu
Grupa Trenerska Skills Designers - szkolenia na najwyższym poziomie!
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Psychologia-Społeczna.pl - Forum → Komentarze → Tragedia w Blacksburgu
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Hmmm no właśnie. Zastanawiające, że takie przypadki zazwyczaj mają miejsce w USA. Dlaczego?? Nie wiem. Może dlatego, że tam już ciężko jest czymkolwiek zaskoczyć społeczeństwo i trzeba się 'nieźle' wykazać?
Tak jak wspomniałeś to już nie pierwsza tragedia w tym kraju. W Polsce również pojawiają się głosy za zalegalizowaniem swobodniejszej sprzedaży broni. Można się tylko domyślać co nas wówczas czeka.
My również mieliśmy "swoje" tragedie, choć na mniejszą skalę. Zamordowanie licealistki przed szkołą (sprawaca dostał 25 lat - świeża sprawa) i wczesniejsze, gdzie nauczycielka zadała kilka ciosów uczniowi czy student uczelni, który siekierą szukał sprawiedliwości po sesji.
Powszechby dostęp do brobi w USA, to w moim mniemaniu najmniej istotna przyczyna tej tragedii - korelanta zaledwie. Ostatecznie, gdyby broń nie była tak powszechnie dostępna, sprawca mógłby posłużyć się nożem lub jakimś ostrym narzędziem. Pamiętajmy, że to co staje się bronią zależy od intencji człowieka, nie zaś samej przyrody. Warto wspomnieć również, że ze statystyk wynika, że w porównaniu do liczby sprzedanej broni w USA (na południu jedna broń przypada prawie każde gospodarstwo domowe) ilość zabójstw jest stosunkowo niska i kompletnie nieproporcjonalna do ilości sprzedawanej broni. Zresztą podawanie takich przyczyn, to jak stwierdzenie, że dostępność alkoholu czyni z nas alkoholików, a narkotyków - narkomanów.
To nad czym należałoby się tutaj zastanowić, to jakie zmienne psychologiczne miały wpływ na to, że Koreańczyk zrobił to, co zrobił.
Gdyby nie to, że podobne zjawisko miało miejsce niedawno w Polsce, można by było wysnuć hipotezę, że osoba o kolektywnym zorientowaniu na relacje społeczne, poddana silnym normom zewnętrznym, miała problem ze zrozumieniem zachowania swojej byłej dziewczyny i jej nowego chłopaka, co mogło ją doprowadzić do próby ukarania wszystkich studentów za ich nieprzewidywalne z perspektywy kultury wschodniej zachowania. Byłby to więc akt próby odzyskania kontroli i swoistej zemsty zarazem.
W aspekcie dwóch odmiennych przykładów w dwóch różnych od siebie krańcach świata, należałoby się zastanowić czy mimo wszystko motyw utrzymania kontroli, który jest tak powszechny w zachodnich modelach cywilizacyjnych, do którego my również bardzo mocno dążymy w połączeniu z nieadekwatnym wnioskowaniem przyczynowo-skutkowym - a zatem iiracjonalnością (którą w wielu przypadkach codzienności przejawiamy wszyscy) może stanowić motyw takiego postępowania. Być może bowiem w ten sposób jednostka radzi sobie z oporem psychologicznym wynikającym z faktu, że nie będzie mogła mieć tej osoby, mimo że tego pragnie - a jak wiemy to, czego pragniemy, a meć nie możemy zyskuje dla nas szczególną wartość i staramy się zrobić wszystko, żeby ów stan zmienić. Na ogół nie posuwamy się wówczas do czynności moralnie nagannych i napiętnowanych społecznie, ale być może mamy do czynienia z czymś, czego jeszcze nie rozumiemy. Oby jednak były to jedynie odosobnione przypadki, a mój wywód to jedynie dosyć śmiałe teoretyzowanie i nic więcej.
Można zapomnieć o tych argumentach o broni itp., oczywiście jak wypowiadają się jacyś laiccy prof. jak wymieniani przez Ciebie Maciek, to tak jest.
Ja juz o tym dzisiaj pisałem i juz mi sie nie chce.
Oczywiście z Cho było coś nie tak i oczywiście nic z zewnątrz nie wyzwoliło tego ataku, podobnie jak w ponad 100 przypadkach masowych morderstw, które znam.
My, jako psycholodzy, powinniśmy podkreślać na każdym kroku, że to nie wydarzenia spowodowały wybuch studenta, lecz że zwykłe akademickie życie, interpretowane było tak a nie inaczej w jego chorym umyśle i w końcu wyprojektowana zawiść wybuchła.
Ludzie po takich wydarzeniach zawsze chcą działać, chociaż niczego nie rozumieją, mówię o rządzie, niby autorytetach, ale nikt tak naprawdę nie pyta o zdanie specjalistów, nas...no mnie zapytano, ale mam na myśli fakt, że nie robi się tego co powiemy, by zmienić stan rzeczy...
Cieszę się, że poruszyłeś ten temat, choć dawno, bo to oznacza, że wzbudza zainteresowanie.
Masowe morderstwa nie są skojarzone z USA. Pierwsze mi znane miało miejsce w Szwecji w 1900. W stanach mają często miejsce ale mam wrażenie, że wystarczy sprawdzić jak sie to ma do liczby ludności, np. względem Europy, by mieć już jakąś jasność.
Faktem jest jednak to, że ilość masowych mordów wzrasta. W poprzednim roku było ich aż kilkanaście!!!
Nawet media tracą zainteresowanie, bo zjawisko staje się coraz częstsze. W Polsce też była sprawa strażnika więziennego, który zaczął strzelać do policjantów. Ewidentny masowy morderca. Amerykanie znęcają się nad definicją liczbową a przecież nie chodzi o to, by ktoś zamordował 10 osób.....Masowi mordercy zazwyczaj giną w trakcie działania...pozostawiając przy życiu wiele potencjalnych ofiar.
Z moich informacji wynika, że zawsze są psychicznie chorzy lub mają organiczne choroby móżgu, jak np., Ch. Whitman - guz mózgu...ale jeszcze jestem w trakcie studiowania tematu...
Co do Cho to chyba mamy odpowiedź w sztuce, mam wrażenie, że pisząc o ojczymie, pisze o prawdziwym i ich wzajemnych relacjach.
No właśnie, biorąc pod uwagę, że większość z takich morderców masowych decyduje się w pewnym momencie popełnić samobójstwo (lub ma to wliczone, ale się to z różnych przyczyn nie udaje), zastanawia mnie czy możemy tutaj mówić o jakimś w miarę jednolitym skrypcie zachowania, postępowania, który - już przyznaję tutaj, że "płynę" - mógłby pasować do określonej jednostki chorobowej.
Kolejna sprawa: czy samobójstwo jest przez nich na ogół planowane czy pojawia się niejako w afekcie podczas dokonywania mordu. To moim zdaniem istotne pytanie, bo w zależności od odpowiedzi doszukiwać się możemy różnych mechanizmów związanychz tym zjawiskiem.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Psychologia-Społeczna.pl - Forum → Komentarze → Tragedia w Blacksburgu