| Czy sukces może uzależniać? |
| Izabela Kielczyk |
| środa, 28 lutego 2007 21:16 |
|
Strona 1 z 2
Dlaczego tak bardzo zależy im na zdobywaniu coraz lepszych stanowisk, większych zarobkach, kolejnych samochodach, uznaniu i budzeniu podziwu? Wiele młodych osób rozpoczyna swoja drogę w biznesie z dokładnie opracowaną i zaplanowaną wizją kariery: zostać dyrektorem, dużo zarabiać, żyć wygodnie, osiągnąć sukces medialny, zdobyć uznanie innych, być sławnym itd. Czy jest w tym coś złego? Czy to niewłaściwe? Sam plan własnej kariery jest ważny i potrzebny by osiągnąć sukces w świecie biznesu. Złe mogą być natomiast formy realizacji tego planu. Na treningach rozwoju osobistego, czy podczas indywidualnej pracy z kadrą menadżerską coraz częściej słyszę o potrzebie ciągłej presji i walce o kolejny sukces. Dotyczy to szczególnie ludzi młodych między 26 a 35 rokiem życia. Coraz szybciej osiągają kolejne wyznaczone sobie cele. Coraz więcej z nich dąży do doskonałości, do zdobycia kolejnego awansu, kolejnego intratnego kontraktu, nowego klienta. Żyją w ciągłym niedoczasie. Nie zatrzymują się i ciągle zastanawiają, co mają jeszcze do zrobienia, co muszą jeszcze osiągnąć lub analizują to, czego nie zrobili i co mogli zrobić lepiej. Większość z nich żyje więc przeszłością, która już za nimi lub przyszłością, której jeszcze nie ma. Jednocześnie nie potrafią skoncentrować się na tym, co „tutaj” i „teraz”. Warto w tym miejscu zastanowić się chwilę nad sobą. Pomyśl: jak często wykonując dane zadanie, myślami jesteś już dalej? Jak często cieszysz się ze swoich aktualnych osiągnięć? Mechanizm pędu po sukcesWydaje się, że niebawem zacznie się mówić o nowej jednostce chorobowej jaką staje się: uzależnienie od sukcesu. Jest to bowiem coraz częstszy problem. Mechanizm jest prosty: skoro zarobiłem milion, udowodnię, że potrafię zarobić kolejny, sześć milionów, piętnaście i nie chodzi o to, w jakim celu. Chodzi o to, żeby pomnażać to, co się już ma. Człowiek funkcjonujący w ten sposób słyszy głosy uwielbienia: „Wspaniale, zarobiłeś w ostatnim czasie dwa miliony”, „ Podpisałeś duży kontrakt” itd. Mimo tych pochwał skrycie myśli: „Co za porażka, dlaczego nie cztery miliony?”, „Mogłem zdobyć większego klienta”, „Następnym razem postaram się lepiej”. Takie myślenie to pierwszy sygnał uzależnienia, którego mechanizm jest taki sam jak w przypadku uzależnienia od alkoholu, papierosów czy Internetu. Pojawia się tutaj ciągły przymus bycia najlepszym i odniesienia kolejnego spektakularnego sukcesu. Zaczynamy nieustannie wyznaczać sobie nowe cele i bez końca podnosić poprzeczki coraz wyżej. Czujemy nieodpartą chęć udowodnienia sobie i innym, że stać nas na jeszcze więcej.
Jakie pułapki czyhają na nas w drodze po sukces?Opisany wyżej mechanizm i styl myślenia o sukcesie nie pojawia się od razu. Często towarzyszą mu pewne symptomy i zachowania, które rozwijają się w miarę upływu czasu i patologizują nasze funkcjonowanie zawodowe: 1. Zaczynamy spostrzegać życie w kategoriach przymusu, a nie przyjemności. 2. Wpadamy w nerwowy pośpiech. 3. Narażamy się na ciągłe porażki. 4. Dotyka nas wypalenie zawodowe 5. Nie umiemy cieszyć się życiem 6. Zrażamy do siebie innych. |

Co sprawia, że coraz więcej młodych ludzi uparcie pnie się po szczeblach kariery?
Jeśli sukces staje się wartością samą w sobie, nadrzędnym motorem naszego działania, jeśli robimy coś, bo „musimy”, a nie dlatego, że „chcemy” to koszty psychiczne takiego postępowania będą naprawdę duże. Nie mamy czasu dla rodziny i zaniedbujemy relacje z przyjaciółmi. Odczuwamy rozbicie psychiczne, a bywa też, że popadamy w choroby psychosomatyczne. Na końcu pojawia się pytanie: „Czy warto było?”










