Newsletter

Bądź na bieżąco!

* *

English Section

Kulturkieta
(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
Jarosław Świątek   
wtorek, 27 października 2009 11:15

Marek Kondrat w USA. Niestety nie w Hollywood, ale w kolejnej, najnowszej reklamie pewnego banku. Tym razem Kondrat mówi do nas znamienne słowa: „Amerykanom powiedzieliśmy, sami też pamiętajmy”.

Co takiego powiedzieliśmy Amerykanom o czym sami mamy pamiętać? Bynajmniej nie o tym, że umów międzynarodowych należy dotrzymywać ani o tym, że partnerzy, sojusznicy i koalicjanci powinni być wobec siebie mniej restrykcyjni w egzekwowaniu prawa wizowego. Powiedzieliśmy Amerykanom – uwaga: zacznijcie oszczędzać. Właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego. W końcu w dobie kryzysu, który właśnie za oceanem się przecież rozpoczął po upadku banku Lehman Bros., takie rady są jak najbardziej wskazane i należą do dobrego tonu. Sęk jednak jest w tym, w jaki sposób i w jakim kontekście te słowa zostały wypowiedziane. Przez cały czas trwania reklamy Amerykanie przyznają się do tego, że nie oszczędzali i wydawali swoje pieniądze na co tylko popadnie, a wielka świnka skarbonka na czele przemieszczającego się ulicami Nowego Jorku wiecu zwiastuje światu dobrą nowinę prosto z Polski. Oto my Polacy mówimy Amerykanom: „Wake up from Your American dream”. W reklamie pojawiają się wszelkie stereotypy jakie tylko o Amerykanach można sobie wyobrazić – ludzi nieświadomych gdzie jest Polska, otyłych Amerykanów, fanów naszej kiełbasy, itp. Ktoś dociekliwy mógłby się spytać – po co? Czy ugruntowanie stereotypów nie jest rzeczą niegodną? Cel uświęca jednak środki, a cel był jednoznaczny – reklama ma sprzedawać nasze produkty. Dlatego też ugruntowanie stereotypów jest odwoładniem do większości znanych nam obrazów Ameryki, które tkwią w naszych głowach. Większość z nas nigdy w USA nie była, toteż wszelką wiedzę czerpiemy z mediów, filmów i zasłyszanych opowieści. Odświeżenie stereotypów paradoksalnie nadaje więc reklamie wiarygodności poprzez działanie tzw. Efektu konfirmacji (potwierdzania). A sam efekt stanowi podkład pod aplikację przekonania, że my możemy stanowić dla Amerykanów wzór – tyle że nie matematyczny, a oszczędzania.

Czy jednak są z nas tacy Cętusie? Lokalny stereotyp głosi, że jedynie w Wielkopolsce lubią oszczędzać. Ale to także tylko stereotyp. Polska istotnie dobrze przechodzi globalny kryzys, ale nie dzięki oszczędności Polaków, a wysokiemu wzrostowi gospodarczemu, który został zahamowany przez kryzys, ale ze względu na jego ówczesną wysokość nie spadł poniżej zera. Twórcy reklamy wykorzystali to jednak, żeby uwiarygodnić autorytet i swoją kreację oszczędnego Polaka. Tymczasem jak to z tym naszym oszczędzaniem wygląda? Ano nie jesteśmy oszczędni. Nie bardziej niż inne narody Unii Europejskiej. Na świąteczne zakupy wydaliśmy w zeszłym roku tyle, że przed nami uplasowało się zaledwie kilka europejskich państw, a całą resztę pozostawiliśmy daleko w tyle. Co roku otwiera się u nas po kilka nowych banków bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy oszczędni i zakładamy lokaty, ale dlatego że bardzo chętnie zaciągamy kredyty, które później musimy tym bankom spłacać. Nie wspomnę już o tym, że nie mamy czego oszczędzać. Przeciętny Kowalski zarabia tyle, żeby mu starczyło do następnego miesiąca. Nie jest to wina samej wysokości zarobków, ale i wysokich w stosunku do owych zarobków cen.

Reklama nie ma jednak działać na racjonalistów i marketingowców. Ma działać na masy. A masy uwierzą w to, co zobaczą. A co widzą? Ano to, że są oszczędni i uczą tego samych Amerykanów! Pojawia się duma narodowa, a oszczędność wpisana zostaje w normy i tożsamość Polaków. A skoro tak, to? To należy tak postępować. I to bezwzględnie. W pewnym eksperymencie mówiono dzieciom, że są porządni i zawsze sprzątają po sobie. Okazało się, że takie mówienie przyczyniło się do wzrostu zachowań proekologicznych u dzieci. Dzieci zaczęły częściej sprzątać po sobie i swoich kolegach, i zachowywać się w porządany przez nauczycieli sposób w stosunku do grupy dzieci, której nie przypinano wcześniej takiej etykiety. I o etykietę właśnie chodzi. A nawet kulturową etykietę. W tym przypadku jej działanie może zostać zwiększone. Sama etykieta jest dosyć silną metodą wpływu społecznego. Osadzenie jej w kontekście naszej kultury może jednak dać jeszcze silniejsze rezultaty. W końcu najbardziej cenimy sobie Wandę, która Niemca nie chciała.

 

 

Dodaj komentarz


Facebook

Partnerzy

Psychologia biznesu Before Grupa Trenerska SkillsDesigners PTTB Wojciech Warecki Marek Warecki Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Wydawnictwo Naukowe PWN Wydawnictwo Difin Wydawnictwo OnePress Wydawnictwo Smak Słowa Polsat News Radio Warszawa